wpisał j.b. (2012-08-14)
zebrał Jacek Bezeg (2012-06-21)

NARODOWOŚĆ ŚLĄSKA

zbiór cytatów z prasy i internetu

Według opolskiego RAŚ, większość Opolszczyzny weszłaby w skład wielkiego, 5–6-milionowego woj. śląskiego. Tylko powiaty brzeski, namysłowski i nyski miałyby zostać dołączone do woj. dolnośląskiego.
We wspólnym województwie śląskim kompetencje zostałyby podzielone: w Opolu urzędowałby wojewoda, a w Katowicach sejmik. Na czarnym Śląsku urzędowałby też marszałek.
Podobne pomysły RAŚ "rzuca w eter” co kilka dni. W maju za jednym województwem górnośląskim opowiedział się lider Ruchu Jerzy Gorzelik. Ostatnio dołączyli przewodniczący opolskiego regionu RAŚ Marek Czaja i skarbnik Mirosław Patoła.
Podkreślają, że Opolskie na samodzielny byt jest za słabe gospodarczo i demograficznie. Krytykują także, jako zbyt kosztowne, tworzenie w województwie opolskim specjalnej strefy demograficznej.
- W dodatku upadł mit opolskiego raju, gdzie wszyscy się dogadują - dodaje Piotr Długosz. - Prace nad uchwałą o Tragedii Górnośląskiej w sejmiku trwały dwa lata (w woj. śląskim przyjęto ją bez problemu przez aklamację), niszczenie podwójnych tablic, a w czasie Euro łamanie niemieckich chorągiewek na samochodach jest na porządku dziennym.
http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20120619/REGION/120619348



Przypomnijmy, między świętami Bożego Narodzenia a Nowym Rokiem, Norbert Rasch, przewodniczący Klubu Radnych MN złożył w sejmiku projekt rezolucji w sprawie Tragedii Górnośląskiej.
Radni z większości - zarówno z koalicji, jak i z opozycji - byli zdania, że jej tekst trzeba uzupełnić o historyczny kontekst związany z przyczynami II wojny światowej i sprawcami jej wybuchu.
http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20120209/POWIAT01/806030993

http://opole.gazeta.pl/opole/1,35114,11193320,Kresowiacy_chca_zmiany_tresci_uchwaly_o_Tragedii_Gornoslaskiej.html

http://opole.gazeta.pl/opole/1,35114,11085924,Uchwala_ws__Tragedii_Gornoslaskiej__Zrobil_sie_targ.html



Kilkunastu członków powstałej w 2002 roku w Gdańsku Ligi Obrony Suwerenności protestowało dziś przed Urzędem Wojewódzkim w Opolu. Uważają, że SONŚ dąży do oderwania Śląska od Polski.

Aktywistów opolskiego, ledwo co założonego, oddziału LOS wspomagali ich koledzy z Katowic.
- Jeśli się tworzy sztuczny naród, bez żadnych podstaw historycznych i lingwistycznych, to świadczy to o tym, że ktoś chce wbić klin w nasz naród - grzmiał Janusz Błaszczyk, lider LOS w województwie śląskim. - Fakt, Ślązacy byli przez kilkaset lat pod zaborami, ale są Słowianami i integralną częścią narodu polskiego.
Marcin Balcer, opolski pełnomocnik Ligi Obrony Suwerenności odczytał list protestacyjny. Miedzy innymi zarzucał w nim Piotrowi Długoszowi, założycielowi Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej, że będąc zarazem działaczem Ruchu Autonomii Śląska działa on na szkodę Polski.
http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20120117/POWIAT01/880706902



Sąd zarejestrował Stowarzyszenie Osób Narodowości Śląskiej
- 29 grudnia 2011
Decyzję - po 10 miesiącach - podjął Sąd Rejonowy w Opolu.
[  ...  ]
Stowarzyszenie chce się trzymać z dala od polityki, integrując tych, którzy uważają się za Ślązaków w sensie narodowym. – Nie uzurpujemy sobie prawa do bycia jedynymi Ślązakami – dodaje inny z założycieli, Wojciech Glensk. – Rozumiemy i akceptujemy, że jest także śląska tożsamość regionalna Ślązaków Polaków czy Ślązaków Niemców.
http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20111229/POWIAT01/494330915

To miło, że akceptują tu Polaków, tylko jak długo tak będzie?


Opolska prokuratura okręgowa złożyła apelację od decyzji sądu o rejestracji Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej - powiedziała w czwartek PAP Ewa Kosowska-Korniak z biura prasowego opolskiego sądu okręgowego.

- Prokurator zaskarżył postanowienie w całości, gdyż – jak podnosi w apelacji - sąd wydał orzeczenie o zarejestrowaniu stowarzyszenia, mimo iż jego statut pozostaje w sprzeczności z ogólnymi zasadami prawa i wartościami wyrażonymi przez cały system prawa, a w szczególności ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym – oświadczyła Kosowska-Korniak.
http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20120112/POWIAT01/930792430



Sąd Rejonowy w Opolu - Wydz. Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego 21 grudnia zarejestrował komitet założycielski tej korporacji, decyzja ta oczekiwała na uprawomocnienie się. Jak już na tej  stronie informowaliśmy 10 stycznia br. wnieśliśmy do tego sądu pisma w sprawie dołączenia nas do postępowania oraz o uchylenie tego postanowienia przez sąd wyższej instancji.

Nasze działanie, jak katalizator, spowodowało wniesienie, z ta samą datą, podobnej apelacji przez Prokuraturę w Opolu, a także podobne protesty ugrupowania posła Patryka Jakiego. Informowały o tym środki masowego przekazu lokalne i krajowe, te ostatnie z pominięciem naszego Stowarzyszenia.

17 grudnia doręczono nam następujące pismo w tej sprawie:
http://www.ospn.opole.pl/?p=art&id=601

http://www.ospn.opole.pl/?p=art&id=597

http://www.ospn.opole.pl/?p=art&id=609



Sąd Rejonowy w Opolu wydał wczoraj postanowienie o odmowie dopuszczenia Opolskiego Stowarzyszenia Pamięci Narodowej w Opolu do udziału w procesie rejestracyjnym Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej w charakterze uczestnika.
Przypomnijmy, 29 grudnia 2011 r. Sąd Rejonowy w Opolu wydał postanowienie o wpisaniu Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej do Krajowego Rejestru Sądowego. Zaś 12 stycznia 2012 r. Prokuratura Okręgowa w Opolu złożyła apelację od decyzji sądu o tej rejestracji.

- Opolskie Stowarzyszenie Pamięci Narodowej reprezentowane przez Jerzego Łysiaka i Wiesława Ukleję podniosło we wniosku, że ma interes prawny, sprawa dotyczy bowiem celów statutowych OSPN - mówi Ewa Kosowska-Korniak z Biura Prasowego Sądu Okręgowego w Opolu. - Do wniosku była dołączona apelacja o zmianę postanowienia o zarejestrowaniu Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej.

Wnioskodawcy uważają, że doszło do naruszenia art. 35 ust. 2 Konstytucji RP (mówiącym o prawie mniejszości narodowych i etnicznych do tworzenia własnych instytucji edukacyjnych, kulturalnych itp. - przyp. red.) oraz ustawy o mniejszościach narodowych. Sąd odmówił dopuszczenia ich do udziału w sprawie.

http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20120209/POWIAT01/732050861



Specyficzne są też oczekiwania członków stowarzyszenia. - Chciałbym aby miało charakter masowy. Dlatego nie powinno mieszać się w politykę.
Większość rodowitych Ślązaków jak wiemy nie interesuje się polityką, przykład mojej rodziny z Brzezin niegdyś małego miasteczka a obecnie dzielnicy Piekar - mówi Martin Grabowski.
http://www.mmsilesia.pl/398885/2012/1/10/slazacy-zapisuja-sie-do-sons-dlaczego?category=news

I dlatego polityka bardzo się nimi interesuje. Potrzebni są właśnie tacy ludzie do realizacji pewnych politycznych celów.


Starania władz Prószkowa o zgodę na ustawienie tablic z polskimi i niemieckimi nazwami miejscowości ciągnęły się prawie półtora roku. Pierwszy wniosek Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji odrzuciło z powodu błędów formalnych. Z kolei drugiego, skierowanego już do nowego Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji nie chciano w Warszawie zaakceptować, bo komisja językowa nie godziła się na niemiecką nazwę Przysieczy - Lichtenwalde.

- Sprawa ciągnęła się miesiącami, bo do specjalistów z ministerstwa nie trafiały nasze argumenty, że nazwa Lichtenwalde obowiązywała od 1931 roku, czyli grubo przed nazistowską reformą nazw na Śląsku - wyjaśnia Róża Malik, burmistrz Prószkowa. - By skończyć wreszcie te przepychanki, zgodziliśmy się kompromisowo na jeszcze wcześniejszą nazwę - Przyschetz i wtedy nareszcie dostaliśmy zgodę.

http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20120510/POWIAT01/120519960

Uwagi:
1. Nazistowska reforma nazw oficjalnie trwała od roku 1933 do 1937, a jak widać wcześniejsze próby już miały miejsce,
2. Przyschietz  Niemiec przeczyta jako "Przysiecz" . Tu widać jak bardzo niemieckie są stare nazwy na Śląsku.


Historyczny zarys narodowości śląskiej

http://slonzoki.org/?page_id=28



Bernard Gaida:
Większość Niemców w Polsce to Ślązacy
[  ...  ]
- Skoro statystycznie Niemców ubyło, to spodziewa się pan, że władze w Warszawie i w Berlinie zmniejszą kwoty na finansowanie mniejszości?

- Powinno to wzmóc, a nie zmniejszyć finansowanie. My nie od spisu, tylko znacznie wcześniej przypominaliśmy, że oczywiście skończyła się niechlubna asymilacja przymusowa, ale asymilacja trwa nadal. Obu rządom podczas rozmów polsko-niemieckiego okrągłego stołu przedstawiliśmy zagrożenia, jakie odczuwa mniejszość niemiecka w Polsce. Kuleje edukacja. A dokładniej: edukacja językowa funkcjonuje, brakuje nauczania w języku niemieckim. Dotychczasowa polityka państwa wobec mniejszości - jeśli traktujemy ją jako bogactwo - okazała się nieskuteczna. Ochrona tego bogactwa jest, oczywiście, także wyzwaniem dla samej mniejszości. Ale skoro celem polityki państwa wobec mniejszości ma być ochrona, zachowanie i rozwój jej tożsamości, to taki wynik spisu - paradoksalnie - powinien wzmocnić wysiłki owego państwa na rzecz mniejszości.
http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20120328/HEIMAT/120329426



Do zdarzenia doszło przed meczem Niemcy-Holandia.

Jan Sowa, mieszkaniec Olesna, kibicuje reprezentacji Niemiec. - Jestem Ślązakiem, zazwyczaj mam przed domem flagę Górnego Śląska, ale podczas Euro 2012 powiesiłem niemiecką flagę
– mówi.
Manifestowanie sympatii do Niemiec nie wszystkim się spodobało.

Na podwórko Jana Sowy w weekend wtargnęło kilku pijanych kiboli. Podczas nieobecności właściciela domu zerwali z masztu niemiecką flagę i powiesili polską. - Właściwie to nie flagę, tylko reklamę piwa Tyskie w polskich barwach – zaznacza Jan Sowa.
http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20120618/POWIAT08/120619380

http://www.youtube.com/watch?v=HP67K4OdVl0

Prosty lud nie rozumie na czym polega polityka "polskiego" rządu i próbuje robić swoje porządki. Rząd  chyba będzie "rękę odrąbywał". "Wykształceni z wielkich miast" dobrze wiedzą co im wolno. A któż to wie co to jest polska racja stanu?!  

Poniżej trochę o tradycjach narodowości śląskiej i innych podobnych pomysłach.


Po wybuchu wojny w 1939 roku paramilitarne formacje mniejszości niemieckiej i ukraińskiej brały udział w akcjach wymierzonych przeciw polskiej armii,administracji i ludności cywilnej.W czasie okupacji niemieccy okupanci rozpoczęli na szeroką skale akcje podsycania ukraińskiego,białoruskiego,litewskiego separatyzmu,poprzez stworzenie volkslisty starali się również przy pomocy mniejszości niemieckiej germanizować okupowane tereny Polski.
Równocześnie rozpoczęli akcje tworzenia nowych ruchów separatystycznych w celu rozbicia polskiego społeczeństwa, tworząc m.in. Goralenvolk, Kaschobenvolk, Hatshower.Dwie ostatnie akcje zakończyły się kompletnym fiaskiem, inaczej przedstawiała się sytuacja na Podhalu, mimo że sama koncepcja narodu góralskiego była w okresie międzywojennym prawie nieznana poza grupą kilku aktywistów góralskich, dzięki uzyskaniu poparcia kilku znanych przywódców, udało się pozyskać liczną grupę ludności góralskiej deklarujących germańskie korzenie. W nazistowskim spisie ludności 157 tys. sympatyków byłej Śląskiej Partii Ludowej na Śląsku Cieszyńskim zadeklarowało przynależność do narodowości "ślązackiej" (Slonzaken Volk)[1]. Podsycany przez hitlerowców separatyzm i nacjonalizm zaowocował krwawymi pacyfikacjami Wołynia, Podola, Wileńszczyzny przez ukraińskie i litewskie formacje zbrojne.Zwłaszcza prowadzona przez UPA w czasie wojny i okresie powojennym działalność zbrojna charakteryzowała się wyjątkową brutalnością i okrucieństwem.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Separatyzm


Goralenvolk . Akcja Goralenvolku, prowadzona przez okupanta niem. na Podhalu w 1939-44, polegała na próbie wyodrębnienia "narodowości" góralskiej (podhalańskiej) jako rzekomo niepolskiej. Stworzenie Goralenvolku miało być jednym ze sposobów rozbicia jedności nar. w Polsce w niem. celach politycznych.
Bezpośrednimi organizatorami tej akcji byli dwaj ówcześni mieszkańcy Zakopanego : reichsdeutsch Witalis Wieder i volksdeutsch Henryk Szatkowski (do wojny obywatele pol.). Akcja ta była prowadzona poprzez Związek Górali (Goralenverein) i Komitet Góralski (Goralisches Komitee), przez uczenie "języka góralskiego" (a nie polskiego) w dwóch szkołach zakop., przez wyodrębnienie "narodowości" góralskiej w czasie spisu ludności i przy wydawaniu dowodów osobistych (tzw. góralskie kennkarty), przez próbę stworzenia "legionu góralskiego" (przy oddziałach SS) itd.
Wszystko to jednak niewiele Niemcom dało (poza występami pokazowych delegacji góralskich), gdyż na współpracę z okupantem zdecydowała się tylko mała grupa górali, której przewodzili » Wacław Krzeptowski ("Goralenführer", "książę góralski") i Józef Cukier (były prezes Związku Górali). W styczniu 1945 Wacław Krzeptowski jako zdrajca narodu pol. został z wyroku Armii Krajowej powieszony w Zakopanem, a Wieder i Szatkowski uciekli z wycofującymi się niem. władzami i wojskiem.
W 1946 odbyła się w Zakopanem rozprawa sądowa, na której Cukra i paru innych skazano na kary więzienia. Przebieg procesu wykazał, że w czasie okupacji znaczna część ludności góralskiej Podhala zachowała się patriotycznie, a sprawa Goralenvolku była akcją niewielkiej grupy kolaborantów.
http://z-ne.pl/t,haslo,1493.html

http://histmag.org/?id=6044

http://www.fronda.pl/blogowisko/wpis/nazwa/o_goralach_i_slazakach

komentarz 

 

Tomasz Kwiatek (2012-06-19)

 

 Marek Jan Chodakiewicz w Opolu

Wszyscy znają Zbigniewa Brzezińskiego, doradcę prezydenta Jima Cartera. Bez przesady można powiedzieć, że wczoraj w Opolu gościł z wykładem jego republikański odpowiednik prof. Marek Jan Chodakiewicz. Prawdziwy przedstawiciel elity w USA Polak z pochodzenia i myślenia, który zawsze w wszędzie pamięta o Polsce. Profesor mówił o tym jak „Kształtować elity – jak to się robi w USA? Profesor wie, gdyż jest szefem katedry na elitarnej szkole podyplomowej Institute of World Politics. Spotkanie z profesorem zorganizowano w poniedziałek 18 czerwca na opolskiej uczelni w dawnej auli Kowalczyków. Organizatorami byli Opolskie Stowarzyszenie Pamięci Narodowej i Wszechnica Solidarności Uniwersytetu Opolskiego. Spotkanie poprowadził dr Antoni Maziarz, który przygotował ciekawą prezentację obrazującą działalność naukową profesora Chodakiewicza.

Podczas spotkania profesor Chodakiewicz mówił o systemie edukacji w USA, o zaangażowaniu w wychowanie elit, kontrkulturze jaka panuje na amerykańskich uniwersytetach. Tematów i zagadnień było tak wiele, że trzygodzinne spotkanie mogło by jeszcze dłużej trwać. Ci co wybrali spotkanie zamiast rozgrywek Euro 2012 słuchali prelegenta z zapartym tchem. Dowiedzieliśmy się m.in., że amerykańscy rodzice boją się wysyłać swoje dzieci do lewackich szkół i bardzo popularny stał się trend kształcenia dzieci w domach przez wynajętych nauczycieli, o tym że pożyczki zaciągane przez studentów są kłopotem dla państwa, co wyszło w czasie kryzysu, a także o tym, że w USA brakuje ludzi z wykształceniem technicznym takich jak m.in. mechaników i hydraulików, co jest szansą dla imigrantów – barierą jest oczywiście język. Dowiedzieliśmy się także, że największe spustoszenie w świadomości Amerykanów zrobił hipisowski ruch i rewolucja kontrkulturowa z lat 60. XX w., a efektem tego są m.in. czytanki dla siedmioletnich dzieci o tym, że Sally i Molly razem wychowują córkę. Profesor mówił też o swojej, prywatnej uczelni, która ma za zadanie przygotowywać pracowników wywiadu i kontrwywiadu, kształci w duchu konserwatywnym, nie przyjmuje pieniędzy od podatników, a roczny budżet pochodzący z darowizn wynosi 4 mln $. Chodakiewicz stwierdził również, że polski system darowizn musi się zmienić i zachęcał do “speak truth to power”, czyli mówienia prawdy władzy. Padło też oczywiście wiele ciekawostek, m.in. można było dowiedzieć się ile w USA kosztuje wykształcenie agenta służb specjalnych…

Dla tych, który nie byli na spotkaniu dodam, że część poruszanych tematów jest opisana w promowanej przy okazji spotkania książce „Między Wisłą a Potomakiem” wydaną przez Wydawnictwo Patria Media, którego szef Adam Chmielecki był również na spotkaniu w Opolu. Na zakończenie można było zadać profesorowi pytania, a następnie nabyć jego książkę i otrzymać autograf. W książce tej wydawca podkreślił, słowa profesora że „Chodzi o to, że Polska będzie albo wielka i zatriumfuje, albo skundlona i powoli zwiędnie. Nie ma innej opcji.” W podobnym tonie wypowiadał się śp. dr Dariusz Ratajczak, o którego „Tematy niebezpieczne” i lincz medialny zapytałem gościa z Ameryki. Prof. Chodkiewicz znał oczywiście sprawę, a postępowanie uczelni w stosunku do Ratajczaka uznał za skandaliczne w kontekście wolności badań naukowych.

Z auli UO wyszliśmy ok. godz. 22.00 zbudowani słowami wyjątkowego gościa. I tylko jakoś tak smutno się zrobiło, gdy zobaczyliśmy dziesiątki studentów grillujących kiełbasy i pijących piwo przed akademikami…

Autor: Tomasz Kwiatek

Fot. T. Kwiatek

 

ze strony:

http://www.ngopole.pl/2012/06/19/nasz-patronat-marek-chodakiewicz-w-opolu/#more-26499

wpisał j.b. (2012-06-13)
Jerzy Łysiak (2012-05-28)

Wszyscy członkowie Zarządu OSPN podpisali następujące

Oświadczenie

Od 20 lat mamy do czynienia z wciąż ponawianymi próbami zakłamywania biografii Lecha Wałęsy, a w konsekwencji również i polskiej historii. W tym destrukcyjnym dziele, niestety, uczestniczą również sądy. Wydają one wyroki sprzeczne z udokumentowaną wiedzą historyczną. Ofiarą tak pojętej „prawdy sądowej” stał się m.in. Krzysztof Wyszkowski.

Chcąc przerwać ten proces destrukcji polskiego życia publicznego, my, niżej podpisani – po zapoznaniu się z opracowaniami badawczymi oraz zawartymi w nich dokumentami historycznymi, których prawdziwość nie została podważona przez żadne poważne publikacje naukowe – stwierdzamy, iż według aktualnego stanu wiedzy:

1. Lech Wałęsa był w latach 70. (rejestracja czynna obejmuje okres 1970-1976) tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa o ps. „Bolek”;

2. Donosił na kolegów i brał za to pieniądze;

3. W okresie urzędowania Lecha Wałęsy jako Prezydenta RP, wypożyczył on podstawowe dokumenty dotyczące swojej osoby, z których najważniejsze zaginęły i nigdy nie zostały zwrócone do archiwum.

 

W obronie prawdy historycznej oraz wolności słowa apelujemy do wszystkich ludzi dobrej woli o dołączenie się do naszego oświadczenia.

 Warszawa, 19 maja 2012 r.

Pełna lista pierwszych 700 sygnotariuszy na 

http://wpolityce.pl/wydarzenia/29075-wazne-ponad-700-podpisow-w-obronie-krzysztofa-wyszkowskiego-bohatera-wolnych-zwiazkow-zawodowych-i-solidarnosci

 

 

Agnieszka Piwar (2012-05-25)

 

Komunikat Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Lech Wałęsa był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie Bolek, donosił na kolegów i brał za to pieniądze – czytamy w oświadczeniu podpisanym przez 712 osób m.in. ze świata nauki, kultury, mediów, działaczy opozycji demokratycznej w czasach PRL, duchownych czy działaczy społecznych.

Protest ma charakter otwarty. Wszystkich, którzy pragną złożyć swój podpis  pod oświadczeniem zapraszamy do wysyłania zgłoszeń na adres:

listwobroniewyszkowskiego@gmail.com

- z podaniem imienia, nazwiska, miasta i profesji -

lub do odwiedzenia strony www.petycje.pl

treść oświadczenia m.in. na stronie KSD:

http://ksd.media.pl/aktualnoci/695-oswiadczenie-lech-walesa-byl-tajnym-wspolpracownikiem-sb

Kto może niech umieszcza w swoich mediach to oświadczenie.

Pozdrawiam
Agnieszka Piwar ZG KSD

ze strony:  http://marucha.wordpress.com/2012/05/24/oswiadczenie-lech-walesa-byl-tajnym-wspolpracownikiem-sb/

J.Bezeg (2012-05-06)

 Fotoreportaż z udekorowania Bożeny Szubert Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

   Więcej o Bożenie:   http://www.ospn.opole.pl/index.php?p=art&id=644

POLONIA RESTITUTA    Opole 3 maja 2012

 
 
W sali opolskiego ratusza zebrało się całkiem sporo oficjeli. Trzeba było w pośpiechu "organizować" dodatkowe krzesła.

   

 

Bożena jako osoba skromna usiadła wraz z przyjaciółmi na samym końcu. Bardziej z tyłu już się nie dało, bo jak widać za nią była ściana. 

 

 

Wniesiono Sztandar i odśpiewano hymn. To odpowiedzialne zadanie powierzono osobie odpowiednio przygotowanej. Śpiewała tak ładnie jak wygląda. 

 

Po powitalnych przemowach nastąpił wykład Marka Białokura o genezie i konsekwencjach Trzeciomajowej Konstytucji. Mimo, że bardzo krótki to jednak ciekawy. To tematyka ciągle jeszcze za mało znana.

 

 

Po wykładzie nastąpił wreszcie ten oczekiwany moment. Wojewoda Wilczyński nie tylko udekorował Bożenę, ale jeszcze w dodatku ją wycałował i zrobił sobie z nią zdjęcie. 

 

 

Potem jeszcze dekorował twardzieli co to bywali na misjach w Afryce, Iraku i Afganistanie. 

 

 

Jeszcze tylko przewodniczący Rady Miasta Opola wręczył Elżbiecie Dzikowskiej Honorowe Obywatelstwo Opola i Uroczysta Sesja Rady Miasta Opola się zakończyła.

 

 

Mogliśmy sobie zrobić zdjęcie z Bożeną w ratuszowym fotelu nawet my.

 

 

   Załapał się też na uroczystą fotkę pierwszy Przewodniczący MKZ NSZZ Solidarność w Opolu Roman Kirstein z małżonką.

 

 

 

 

 Dla zaciekawionych jak to wygląda z bliska. Proszę bardzo.

 

J.Bezeg (2012-05-02)

 3 maja Bożena Szubert otrzyma Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski

 W trakcie uroczystej sesji Rady Miasta Opola, jaką 3 maja w sali opolskiego ratusza świętować będziemy kolejną rocznicę uchwalenia sławnej Konstytucji, nasza koleżanka Bożena Szubert zostanie udekorowana Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. O to wysokie odznaczenie wnioskowało Porozumienie Organizacji Niepodległościowych 30.04.2009 do kancelarii śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

 

 

Przy takiej okazji jak najbardziej stosowne jest przypomnienie wydarzeń i okoliczności w jakich zasłużyła ona na tak wysokie uznanie. W latach 1980-81 Bożena Kawka (Szubert to nazwisko po mężu) pracowała w strukturach powstającego Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego SOLIDARNOŚĆ najpierw jako przewodnicząca Komisji Zakładowej, a potem także jako członek M K Z Kluczborskiego.
Po wprowadzeniu stanu wojennego, już w pierwszych jego dniach, rozpoczęła druk i kolportaż ulotek. Wkrótce wykazała się talentami konspiracyjnymi, organizacyjnymi i odwagą na dużo większą skalę. Przez 14 miesięcy w Kluczborku i okolicach co mniej więcej miesiąc ukazywał się biuletyn konspiracyjny „Nad Stobrawą”, a poza nim wiele druków o mniejszej objętości. Redakcją, drukiem i kolportowaniem zajmowała się grupa 15 osób zwerbowanych, zorganizowanych i kontaktujących się przez Bożenę. Trudno przecenić znaczenie, jakie te działania miały dla mieszkańców miasta i okolicznych miejscowości. Pomimo wytężonego śledztwa, jak można przeczytać w archiwach IPN, Służbie Bezpieczeństwa nie udało się zniszczyć tej organizacji. Tylko trzy osoby wpadły, a o pozostałych władze nie dowiedziały się nigdy. Grupa zakończyła swą działalność po załamaniu się w śledztwie jednego z zatrzymanych. Bożena Kawka została aresztowana 8 lutego 1983, a 6 lipca 1983 została skazana przez Sąd Rejonowy w Kluczborku na 2 lata więzienia w zawieszeniu na 4 lata. Dopiero w areszcie znalazła czas na to by wyjść za mąż  za Andrzeja Szuberta. Obecnie, z uwagi na liczne utrudnienia z jakimi spotykają się byli działacze NSZZ Solidarność w naszym kraju, zamieszkują na terenie Niemiec.



Wiesław Ukleja napisał o Bożenie:
Pamiętam, jak mężczyźni, którzy deklarowali swoją niewzruszoną odwagę drżeli ze strachu na myśl o podjęciu w tamtych czasach jakiejkolwiek działalności. Można było za nią zapłacić bardzo wysoką cenę. najczęściej były to dotkliwe represje polegające na pozbawieniu pracy, środków do życia, obejmujące również członków rodziny. W przypadku "wpadki" trzeba było liczyć się z najgorszym - represjami, sponiewieraniem, aresztem, wyrokiem, wiezieniem, pobiciem, cierpieniem fizycznym, a nawet śmiercią. Tę straszną barierę lęku pokonywali nie szaleńcy, ale chyba najlepsi. Tej bariery lęku nie pokonywali często ludzie, którzy stali przed decyzją podjęcia choćby minimalnego ryzyka. Społeczeństwo doskonale pamiętało, jak krwawy może być komunistyczny reżim. A tam, w Kluczborku, drobna, młoda wówczas dziewczyna, organizuje sprawną siatkę konspiracyjną i bierze na siebie największe ryzyko. Aresztujący ją komunistyczni oprawcy chylą w areszcie czoła i traktują ją o dziwo z szacunkiem. To po prostu postać wyjątkowa, którą da się porównać jedynie z nielicznymi kobietami - bohaterkami stanu wojennego. Jak na mój gust, to na tamten czas i sytuację kluczborska Emilia Plater. Dziś zapomniana, opluwana przez Gazetę Wyborczą bohaterka tamtych czasów. Gdyby nie krótkotrwałe pojawienie się IV Rzeczypospolitej i prezydenta Lecha Kaczyńskiego, nigdy nie przypomniano by o jej zasługach.   

więcej na stronie:
http://www.nadstobrawa.za.pl/index.php

wpisał j.b. (2012-05-01)
II Opolski Marsz Niepodległości
 
rozpocznie się o godzinie 20.00 przy ulicy Baldego niedaleko Katedry.
 
Przejdzie ulicami Katedralną-Piastowską-Zamkową i Krakowską pod pomnik
 
Powstańców Śląskich, gdzie zostaną wygłoszone krótkie przemówienia.
 
Zakończenie manifestacji planowane jest na godzinę 21.00.
 
 
ze strony:
 
wpisał j.b. (2012-05-01)

 Premier Węgier Viktor Orban udzielił wywiadu niemieckiemu dziennikowi „Frankfurter Allgemeine Zeitung”,

w którym powiedział o źródłach kryzysu, jaki trapi nasz kontynent. --- otrzymałem mailem, dziękuję

Dodane przez:Redakcja Fronda.plKategoria:Polityka /

 „Mam przed sobą duchową mapę i to, co na niej widzę, napełnia mnie niesłychaną troską. Gdy rozpatruję rozwój świata w najbliższych dwudziestu latach, to widzę na tej mapie coraz słabszą Europę. Tracimy coraz bardziej na znaczeniu i jest nas coraz mniej, porównując do całej populacji naszego globu. Także w porównaniu z Europą w przeszłości. Nasz udział w handlu światowym i globalnym produkcie społecznym ciągle spada. W naszej europejskiej demokracji i systemie gospodarczo-społecznym coraz więcej ludzi traci europejską pewność siebie – widzimy, że ci, którzy inaczej urządzają swoją gospodarkę i społeczeństwo, zazwyczaj odnoszą większe sukcesy, niż my.”  

Na pytanie, dlaczego tak się dzieje, Orban odpowiedział:

„Wydaje mi się, że duża część czołowych polityków europejskich utraciła wiarę w to, co niegdyś uczyniło Europę wielką i wpływową. Co więcej, wydaje się, że mówienie o tym jest czymś wstydliwym i zakazanym. Jednak nie da się nie zauważyć, że ci, którzy dziś wzrastają, odważnie przyznają się do swej duchowej tożsamości: islam do islamu, wschodnie narody do wschodnich tradycji i ich systemu duchowego. Tu nie chodzi tylko o Boga, ale także o kulturę, którą ukształtowały tradycyjne wierzenia. My jednak rezygnujemy z siły wypływającej z faktu, że żyjemy w świecie kultury chrześcijańskiej. Ci, którzy odnoszą sukcesy, przyznają, że nie ma przyszłości bez dzieci i rodziny.”  

Premier Węgier przyznał, że wielka fala krytyki, jaka spada na niego z zagranicy, wynika z faktu, że ważna jest dla niego religia, naród i rodzina:

„Istnieje wykładnia europejskiej historii i europejskiej przyszłości, według której religijność dąży do sekularyzacji, tradycyjny model rodziny w kierunku różnorodnych modeli rodziny, zaś narody w kierunku internacjonalizmu. Moje poglądy idą w przeciwnym kierunku. Spór trwa o to, co przy tym znaczy ’naprzód’ a co ’wstecz’. Walczę przeciwko twierdzeniu, jakoby to, co wyraża węgierska konstytucja, było uznawane za coś, co już przeminęło. Gdy rzucam okiem na mapę świata, rzeczy, o których mówię, mogą stanowić rozwiązanie malejącego wpływu Europy na świat.”  

Orban odniósł się też do stwierdzenia, że rezygnacja z części własnej suwerenności przez państwa narodowe jest w Europie koniecznością, by nie powtórzyło się doświadczenie dwóch wojen światowych. Jego zdaniem antidotum na nienawiść nie jest budowanie nowych utopii, lecz powrót do chrześcijańskich korzeni naszego kontynentu:

„Wojny światowe mogą być oczywiście uznane za wojny między narodami. Obawiam się jednak, że tragedia jest większa. To była wojna domowa naszej cywilizacji. Cywilizacja ucierpiała na niej do tego stopnia, że być może doprowadzi nas to do upadku. Jednoznaczne są zarówno skutki demograficzne, jak i zniszczenia gospodarcze. Po II wojnie światowej kształtowanie przyszłości wymknęło się Europejczykom z rąk – na Wschód i na Zachód. My Europejczycy doświadczyliśmy w XX wieku wojny domowej wewnątrz chrześcijaństwa. Kochany Bóg stworzył każdego na swój obraz i podobieństwo. Dlatego też nie możemy się nawzajem niszczyć. To źródło ducha europejskiego. Z tego powodu Schuman powiedział po II wojnie światowej, że Europa będzie albo chrześcijańska, albo nie będzie jej wcale.”  

Premier Węgier był też pytany o zarzuty pod swoim adresem, jakoby nowa konstytucja łamała podstawowe wartości Unii Europejskiej: niezależność wymiaru sprawiedliwości czy wolność słowa i prasy. Odpowiedział:

„Sytuacja jest banalna. Przeciwko Węgrom przytacza się od pięciu do ośmiu zarzutów. Łącznie z tymi z poprzedniego roku stanowią mniej niż 50 jednostkowych przypadków, o których dyskutujemy z Komisją. Niemcy mają tego typu przypadków ponad sto, Francuzi nawet więcej. Czy oni są mniej europejscy niż my? Oczywiście, że nie. Dopóki dyskusję utrzymuje się w pewnych granicach, nie stanowi to problemu. Tego typu dyskusje należą do codzienności Unii. Niektórzy twierdzą, że ranimy europejskiego ducha. Mówią, że co prawda rozwiązania, jakie stosują Węgrzy, mogą być zgodne z prawem, jednak stoją w sprzeczności z duchem europejskim. Co mogę począć z takim stanowiskiem? Zostałem wybrany, węgierski rząd także został wybrany, Parlament Europejski także został wybrany. A kto wybrał Komisję Europejską? Gdzie jej demokratyczna legitymacja? Wobec kogo odpowiedzialny jest Parlament Europejski? To bardzo poważne problemy europejskiej struktury.”  

Orban zwrócił też uwagę na źródło największych ataków przeciw prowadzonej przez niego polityce:

„Co się stało na Węgrzech w 2010 roku? Lewica upadła. Liberałowie nie są już w parlamencie. Co się dziś dzieje? Międzynarodowa lewica stara się – co mnie nie cieszy, ale co jest zrozumiałe – odbudować węgierską lewicę. Tego nie da się zrobić od wewnątrz, gdyż tam pozostały tylko zgliszcza, dlatego robi się to od zewnątrz, nie tylko z Europy, ale także z Ameryki. Wspiera się fundacje i ludzi lewicy, którzy chcą sformułować lewicową alternatywę na Węgrzech. Dlatego międzynarodowa lewica tak radykalnie nas atakuje. Jednak międzynarodowa prawica, której swoją drogą jest z tym czasami niewygodnie, chroni nas.”  

W pewnym momencie dziennikarz „FAZ” zapytał wprost: „Dlaczego chce Pan zniszczyć lewicę?” Orban odpowiedział:

„Chętnie przypisałbym sobie zniszczenie lewicy jako sukces. Ale to tylko po części moja zasługa. Dzisiejsza opozycja na Węgrzech, która przez osiem lat przede mną tworzyła rząd, popełniła samobójstwo. Nie została zamordowana, nóż nie znajdował się w mojej ręce. Wyborcy wrzucili po prostu karty do głosowania do urn.”  

Mimo kryzysu gospodarczego, jaki zastał po ośmiu latach socjalistycznych rządów, Orban z optymizmem patrzy jednak na przyszłość swego kraju:

„Znalazłem znacznie więcej siły i gotowości do zmian niż podejrzewałem. My, Węgrzy, mamy bardzo krytyczne podejście do nas samych. Nasza nieumiejętność jednoczenia się jest legendarna, tak było jeszcze w czasach plemiennych. Ale teraz, gdy problemy są wielkie, nie tylko dla naszej ojczyzny, ale dla całej Europy, wielu czuje: teraz albo nigdy. W społeczeństwie węgierskim jest dziś o wiele mniej nienawiści niż kiedyś. My, Węgrzy, wciąż zarzucamy sobie, że widzimy jedynie to, co złe. Ale dziś wielu stawia sobie za cel utrzymanie nadziei na dobre zakończenie. Nie tylko po prawej stronie sceny politycznej, ale także na lewicy. To niesamowite, jak Węgrzy zareagowali na ataki z zagranicy. Jesteśmy bardzo wybuchowym narodem. I często przesadzamy, do czego bardzo przydaje się język węgierski. Jednak teraz okazało się coś przeciwnego. Mówi się: na Węgrzech są problemy i błędy, ale jest też potrzeba sprawiedliwości. Naród ma swoją godność. Ludzie są zgodni, że nie można mówić o nas tak, jak robią to w Parlamencie Europejskim lewica i liberałowie. Ludzie wyrazili swój sprzeciw w tak godny sposób, że nawet nie myślałem, iż jesteśmy w stanie to zrobić. Dla mnie płynie z tego nauka, że politycy często nie doceniają własnego narodu. I z tego można czerpać siłę.  

 

 

Na podst. „FAZ”, opr. P.C. Tłum. StefanSękowski