Jacek Bezeg (2008-11-17)

       15 listopada w Rozkochowie koło Głogówka odbył się wieczór pieśni patriotycznej. Organizatorzy, to jest OSPN i Koło przyjaciół Radia Maryja przy parafii p.w. Błogosławionego Czesława w Opolu, zaprosili przyjaciół i znajomków, aby wspólnie sprawdzić, czy i jak brzmią nasze głosy. Czy pamiętamy jeszcze stare polskie pieśni i piosenki? Na wszelki wypadek wydrukowano jednak, specjalnie na tę okazję śpiewnik.

Spotkaliśmy się w zabytkowym pałacu, niegdyś pięknym, a obecnie będącym niestety w złym stanie. Zaledwie małą część zdołał do tej pory wyremontować właściciel, pan Marian Miedwiecki. W tych właśnie pomieszczeniach nas przyjął.

Dokładał do pieca
ile mógł, aby było
nam ciepło.

 

Nie tylko on, ale i Matka Boża pięknie się uśmiechała patrząc na nasze przygotowania. 

 

 

   Najpierw była Msza Święta w intencji Ojczyzny.

    Słowo Boże odczytał gospodarz
A i później goście jeszcze nadciągali.

                      

Minister oświaty w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, Mirosław Orzechowski

 

i inne osoby znane z telewizji.

                                                                      
W przerwach między śpiewaniem słuchaliśmy opowieści pani Ireny Hundtowej o czasach gdy na Opolszczyźnie działało Rodło walcząc o polski język z niemieckimi władzami. W tych czasach, jak się okazuje, msze w "języku serca" to były msze po polsku, a nie tak jak dziś po niemiecku. Za staranie się o nie można było dostać po plecach, a nie tak jak dziś... Słuchaliśmy też o tym jak to jest być wiceministrem oświaty, który chce zrobić coś pożytecznego, który chce aby szkoła wychowywała dobrych obywateli.

   

Pan Maciej Ślęczek bardzo krytycznie mówił o Ślązakach zaprzańcach, o tych co dla pieniędzy deklarują swą niemieckość, zapominając o tym, że ich ojce i dziady brali baty za to właśnie, że byli Polakami. O ile jednak tych prostych ludzi można zrozumieć. Nie chcą po prostu być już tymi, którzy przez wszystkich są prześladowani. Nie rozumieją, że od własnej tożsamości nie sposób uciec. Nie rozumieją, dlaczego tak przez dziadów i ojców wyczekana Macierz, za obcych ich uznaje i odpycha. Jak jednak wyjaśnić postępowanie rządów urzędujących w Warszawie, które promując zaprzańców, stwarzają warunki do kolejnej akcji germanizacyjnej na Śląsku opolskim, tym razem prowadzonej przez ludzi mówiących językiem polskim?
Otrzymał gromkie brawa, ale czy było je słychać w stolicy?

 

             

Zdzisław Bernacki zabłysnął nie tylko talentem literackim, ale i aktorskim. Odczytał fragment swego poematu mówiącego o rzezi na Wołyniu w ten sposób, że jednemu ze słuchaczy tylko porównanie go z Homerem wydało się odpowiednie. Widać i na zdjęciu, że miał przed oczami to o czym mówił.

 

 

O akompaniament do naszych tekstów starał się Pan Henryk Szoja organista z Krapkowic

 

                                    

                              i chórek pod jego kierownictwem czyli Bartek, Alicja i Wiktoria.

 

   Konkurował z nimi wszechstronny, jak się okazuje, Zdzisław.

   

Były więc oprócz poważnych, momenty wesołe            i bardzo wesołe,

 

no i były bardzo smaczne ciasta. Niech więc ci, którym się przyjechać nie chciało, albo nie udało, żałują bardzo.

 

JERZY ŁYSIAK (2008-11-10)

Byliśmy na konferencji "Tożsamość i problemy Ziem Zachodnich" w Brzegu 8 listopada 2008 r. Brało w niej udział ze 200 osób. Zabraliśmy ze sobą z Opola pana Eugeniusza Mroza, szkolnego kolegę Karola Wojtyły - późniejszego papieża.
Na Zamek w Brzegu  przyjechaliśmy o 13, na samą konferencję, która opóźniła się i rozpoczęła dopiero około 13.30 lub jeszcze później. W trakcie oczekiwania prowadzący zagaił, że obecni są tutaj intelektualiści i zaczął drążyć to zagadnienie, odróżniając ich od tzw. inteligentów (tak się wyraził: "inte...", a nie: "ynte...", jak się dzisiaj mówi, szczególnie w Warszawie). Otóż podkreślił, że intelektualiści to tacy ludzie, co mają swoje zdanie, głoszą swoje odkrycia i prawdy, nie ulegają wpływom i są niezależni w myśleniu. Zapamiętałem sobie to i wziąłem do serca, bo później jeszcze do tego będzie mi potrzeba wrócić. Niestety nie zdążył zgłębić tego tematu,  nastąpiło ogólne poruszenie, bo oto zaczął przeciskać się pomiędzy krzesłami jakiś oddział. Wszyscy powstali, na przedzie bowiem kroczył "mały rycerz" - Kaczyński w błyskach fleszy, a za nim profesorowie, politycy słowem VIPy. I tak się zaczęło.
Były cztery referaty: Pierwszy księdza prof. Józefa Patera o roli Kościoła w historii Polski, zwłaszcza Śląska. Ksiądz profesor nie mizdrzył się nowomową o jakimś zaangażowaniu Kościoła, tylko przedstawił w skrócie zagadnienie cywilizacyjnej jego roli, co było tylko marginesem, odpryskiem w dziele niesienia ludom ewangelii, dobrej nowiny o możliwości zbawienia. W takim to dziele rodziła się nowa Europa, chrześcijańska cywilizacja. 
Z kolei wystąpił prof. Franciszek Marek z opolskiej Wyższej Szkoły Administracji i Zarządzania. O polskości Śląska mówił głośno, donośnie - jak i sam wygląda - ze swadą i swobodą. Wielce się tym szczycił (słychać to było), warto jednak zauważyć, że te przymioty darmo dostał. Cały czas się żegnał, modlił i powoływał na "naszego ojca świętego". Powiedział m.in. że brzydził się i oburzał, na "wesołka" (takiego słowa użył), który założył ongiś polską partię przyjaciół piwa i na prezydenta kandydował, na śmieszność i pohańbienie narażając najświętsze wartości, a jeszcze bardziej oburzał go brak reakcji elit, w tym krajowego kolegium rektorów uczelni akademickich, a świadczył o tym, bo sam był wtedy rektorem. Nie wspomniał jednak, że i sam wówczas powstrzymując się od protestu, nie widział w tym niczego niestosownego, ale zebrani też mu tego za złe nie mieli. Bardzo się to wszystko podobało, a najbardziej intelektualistom, (tym właśnie od samodzielnego myślenia) bo, klaskaniem mając obrzękłe prawice, wstali i innym wstanie nakazali (kupą – mości panowie!) i tak oto powoli od pierwszych, aż do ostatniego rzędu wszyscy powstawali, aby to obrzydzenie profesora b. rektora Marka na stojąco oklaskiwać.
Następnie dopiero rozpoczęła swój wykład Pani prof. Teresa Grabińska, która odczytała napisany wspólnie z profesorem Mirosławem Zabierowskim wspaniały artykuł o organicznych różnicach kulturowych Niemców i Polaków. Mówiła o naszej narodowej kulturze, politycznej głównie, nazywając ją "jadwiżańską". Cytowała preambułę traktatu z Horodła o unii z Litwą: wspaniały tekst o miłości, o etyce w polityce, o której dzisiaj mówi się, że ona z polityką nic wspólnego jakoby nie ma. Mówiła o niemieckim "ordnungu" i o polskiej miłości i tolerancji, o ichniej konkretności, zapełnianiu życia koniecznością i procedurą i o naszej nieokreśloności, o pozostawianiu przestrzeni na wolność i dobrowolność. Nie był to łatwy wykład, bo i materia była skomplikowana. Było to jednak jakieś tchnienie transcendencji, historiozofii, poczucia przeznaczenia. To był wykład przenikliwy, o czymś ważnym, może jedynie ważnym. Też były oklaski, ale już nikt nie wstawał, bo Pani profesor Grabińska nie miała ani takiej wysokości, ani grubości, ani tak doniosłego głosu, no i nie deklarowała żadnych swoich postaw, przekonań ani obrzydzeń.
A później, jako czwarty i ostatni, wystąpił jeszcze Pan prof. Krzysztof Kawalec z, jak napisano w programie, Uniwersytetu Wrocławskiego, nasz przecież Naczelnik Delegatury IPN w Opolu. Przedstawiał zagadnienie ruchu autonomistów na Śląsku, w istocie pewnych niszowych zachowań separatystycznych. O ich charakterze, przyczynach, rozmieszczeniu. O zagrożeniach z tego wynikających.
Potem była kawa i udało się nam spotkać i rozmawiać z profesorem Kawalcem, także gratulować i wyrazić podziw autorom wykładu o kulturze jadwiżańskej profesorom Grabińskiej i Zabierowskiemu.
Po kawie była dyskusja. Parę wystąpień było ciekawych, między innymi świadectwa: np. pisarz - kresowianin - opowiadał o wrastaniu w przestrzeń powojennej rzeczywistości na terenach województwa Szczecińskiego, wielu jednak chciało chyba tylko zamanifestować swoją obecność.
Na koniec wystąpił Jarosław Kaczyński, były premier, prezes PiS. Wolny teraz od uwikłań wynikających ze sprawowania funkcji premiera zabłysnął nadzwyczajną inteligencją, przenikliwością, erudycją, i kunsztem oratorskim. Facet ma klasę! Podsumował konferencje, nawiązał do każdego z referatów. Określił rolę Śląska wśród dzielnic Polski zarówno obecnie jak i na przestrzeni dziejów, konstatując, że jest nadzwyczaj ważna. Mówił o zagrożeniach bezpieczeństwa, w końcu jednak najszerzej mówił na temat referatu profesorów Grabińskiej i Zabierowskiego. Odniósł go do dorobku Feliksa Konecznego i choć jego nazwisko raz tylko wymienił, mówił jednak o istniejących klubach tej refleksji historiozoficznej i cywilizacyjnej. Określił nadzwyczajną wagę tych badań. Mówił w tym kontekście o stałym zagrożeniu ze strony już nie tylko państwa niemieckiego, ale kultury niemieckiej, teutońskiej. Na koniec  wyraził nie tylko zdziwienie, ale wręcz rozczarowanie (jak podkreślił), że badanie tego tematu uprawiają nie humaniści, historycy, filozofowie, lecz …fizycy.
Podsumowując konferencję, przedstawiciel wrocławskiego środowiska uczelnianego zauważył, że swoim wystąpieniem doktor Kaczyński dowiódł , że jest w istocie pierwszym i jedynym tej klasy przedstawicielem środowiska akademickiego, sprawującym w naszym kraju funkcję premiera.
JERZY ŁYSIAK

Wojciech Maryszczak (2008-11-08)

Na zaproszenie Stowarzyszenia Przyjaciół Rozumic "Róża" w dniu 24 X 2008 r. do świetlicy w niewielkiej miejscowości Rozumice w gminie Kietrz, przybył Ks. Tadeusz Isakowicz - Zaleski. Mimo ok. godzinnego opóźnienia ( w pełni usprawiedliwionego przez samego Gościa ) zebrani wraz z Ks. Adamem Szubką  proboszczem parafii w Bogdanowicach k/ Głubczyc z ulgą i radością przywitali kapłana archidiecezji krakowskiej. Wspomniany Ks. Adam z Bogdanowic, jako osoba zaprzyjaźniona z Księdzem Tadeuszem, dokonał krótkiego wprowadzenia w którym to przypomniał ( dla większości zgromadzonych, raczej odkrył ) historię związaną z cudownym obrazem Matki Bożej Bolesnej z Monasteżysk k/ Buczacza. Obraz ten, dzięki staraniom Ks. A. Jońcy  ostatniego proboszcza w Monasteżyskach,  został wywieziony, a następnie trafił do parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Bogdanowicach, tam z kolei odnalazł go Ks. Isakowicz - Zaleski. To nie jedyny znak, który łączy duszpasterza Ormian z Ziemią opolską, a dokładniej z obecnym powiatem głubczyckim. Otóż w latach 60- tych, jeszcze jako kleryk, wspólnie z kolegami seminaryjnymi odbywał służbę wojskową w jednostce w Brzegu, ale w okresie żniw pracował w PGR Kietrz, gdzieś na bezkresnych areałach koło Czerwonkowa. Jak sam przyznał i zażartował, do dziś pamięta z tego okresu tzw. "żółte sny" ( słoma, widły, słoma...)
W dalszej części spotkania dostojny Gość, przybliżył okoliczności powstania następnych ( po Księżach wobec bezpieki) publikacji, a mianowicie Moje życie nielegalne oraz książka, która znów wzbudziła wiele kontrowersji, tym razem m. in. w kręgach duchownych prawosławnych  tj. Ludobójstwo na Kresach Wschodnich. Zawiera ona m. in. zbiór około 180 relacji naocznych świadków, tych jakże bolesnych wydarzeń, które ; co z całą mocą podkreślił Ks. Tadeusz , były inspirowane po części przez skrajne i nieodpowiedzialne zachowania po obu stronach naszych mocno doświadczonych przez historię narodów.Uczestnicy tego kameralnego spotkania, mogli włączyć się w rozmowę, co zaowocowało kilkoma pytaniami na temat lustracji ( w tym wiarygodności zasobów IPN-u ), wolności słowa w Polsce, roli jaką odegrał w historii naszego kraju Lech Wałęsa ( Kto go kiedyś w sposób niewybredny atakował, a kto obecnie czyni z jego osoby postać nieskazitelną ? ), co wynika dla Polski z układu tzw. "okrągłego stołu" oraz obalenia Rządu Premiera Jana Olszewskiego w 1992 r.? Dlaczego Ksiądz Isakowicz przestał być zapraszany do Radia Maryja?  Na te i na inne pytania, zaproszony Gość ( od którego emanowały spokój i skromność ) odpowiadał  z  wnikliwością i dążeniem do ukazania każdego zagadnienia w świetle prawdy, przywołując słowa Janowej Ewangelii; Poznacie Prawdę, a Prawda Was wyzwoli... Sam jednak przyznał, ze jako miłośnik historii, jedynie zbliża się do jej poznania .
     Warto dodać, że organizatorzy spisali się na medal.  ( I ja tam byłem... ... ale miodu już nie piłem...) Podobno poczęstunek dla strudzonego drogą Gościa (dnia pełnego pracy , wywiadów dla mediów etc.) i osób, które mogły w nim uczestniczyć  -był smakowity. Okazało się raz jeszcze, że takie spotkania w małych miejscowościach , są tchnieniem czegoś dla ducha i ciała, czegoś co związane jest z naszą polską gościnnością . Kwiaty więc, należą się dla Księdza Tadzia i dla ?Róży? ...

                                Wojciech Maryszczak
Jerzy Łysiak (2008-11-07)
Jak długo jeszcze mamy czekać na Tablicę
Czynu Braci Kowalczyków?

Do Opolskiego Stowarzyszenia Pamięci Narodowej nadeszło w ostatnich dniach szereg pism dotyczących naszych starań o upamiętnienie czynu braci Jerzego i Ryszarda Kowalczyków tablicą z odpowiednią treścią umieszczoną na elewacji budynku, w którym w 1971 roku wysadzili oni Aulę dawnej WSP w Opolu.
Oświadczenie Anny Walentynowicz i Andrzeja Gwiazdy - żywych pomników rewolucji solidarnościowej, którzy widzą czyn Kowalczyków w kontekście zarówno tzw."wydarzeń grudniowych" - w istocie: masakry robotników Wybrzeża, jak i "Sierpnia ’80" - kiedy w wyniku tej samej sprawy: protestu przeciwko rozstrzeliwaniu i deptaniu godności ludzi pracy przez władzę z sowieckiego nadania, udało się wreszcie, obalić komunistyczny reżim umieszczamy niżej.
Dziś  otrzymaliśmy następne poparcie - tym razem ze strony Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Spadkobiercy najwspanialszych tradycji walki o wolność i niezawisłość naszego Państwa i Narodu stwierdzają, że na tablicy Braci Kowalczyków powinien być umieszczony znak Kotwicy - symbol Polski Walczącej, bo będzie on tam zaświadczał, że walka o niepodległość Rzeczpospolitej trwała w różnych formach przez cały czas zniewolenia sowieckiego - niżej zamieszamy treść tego pięknego pisma.
Natomiast u nas w Opolu komuna trzyma się dobrze.
Rektor Uniwersytetu Opolskiego prof. Krystyna Czaja zawiadamia nas, że naszą prośbę o zgodę na umieszczenie tablicy upamiętniającej heroiczny czyn braci Kowalczyków przekazała do decyzji Senatu UO, a ten wniosek odrzucił - treść tej korespondencji w załączniku.
Z kolei nadeszło pismo z Wojewódzkiego Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Opolu, w którym informują nas, że nie mogą zgodzić się na nasz wniosek o umieszczenie tablicy, bo brak zgody właściciela obiektu (Uniwersytetu Opolskiego). I w ten sposób koło się zamyka - jedni drugim pomagają w utrzymaniu tego, o czym sądzą, że "było, jest i będzie".
W Urzędzie Miasta Opola też trzymają się dobrze. Teraz dopiero otrzymaliśmy odpowiedź na naszą prośbę o wynajęcie sali w Ratuszu, na spotkanie z dr Sławomirem Cenckiewiczem, autorem książki o agenturalnej przeszłości Wałęsy. Podjęliśmy się zorganizowania spotkania, skoro partyjne władze Platformy Obywatelskiej Prezydentowi tego zabroniły. Na naszą prośbę, skierowaną do Prezydenta Ryszarda Zembaczyńskiego, odpowiedziała Sekretarz Miasta Jolanta Cisek, informując krótko i rzeczowo: "nie wyrażam zgody na udostępnienie sali." Odnotowujemy i to, bo napisano na Pomniku Poległych Stoczniowców - "spisane będą czyny i rozmowy"! (jak wiadomo spotkanie z Cenckiewiczem odbyło się w kawiarni "Toropol").
Prezes OSPN - Jerzy Łysiak
A oto treści pism:

Oświadczenie Anny Walentynowicz i Andrzeja Gwiazdy

OŚWIADCZENIE
w sprawie pamięci czynu braci Kowalczyków

Historia zna wiele przypadków, gdy honor ujarzmionych i prześladowanych narodów ratują jednostki desperackimi czynami o znaczeniu symbolicznym. W naszej najnowszej historii Ryszard Siwiec, bracia Kowalczykowie, Stanisław Helski ratowali honor wszystkich Polaków.

Po masakrze dokonanej w 1970 r. na Wybrzeżu, społeczeństwo poczuło się bezradne wobec masowych mordów, tortur i prześladowań. Pogrążeni w żałobie i przerażeni bezwzględnością komunistycznych władz ludzie odreagowywali opowieściami o codziennie odnajdywanych zwłokach milicjantów z przypiętą kartką: "Za naszych ojców i braci"

We wrześniu 1971 r. kaci Wybrzeża postanowili urządzić triumfalną uroczystość.  Ordery i odznaczenia za odwagę mieli przyznawać strzelającym z helikopterów do ludzi idących do pracy. Wybrzeże pogrążyło się w nastroju bezsilnej nienawiści i wściekłości.

Wtedy bracia Kowalczykowie wysadzili w Opolu aulę, w której miała się odbyć feta morderców.

Kowalczykowie zdjęli z nas ciężar upokorzenia. Przywrócili nam honor, tym samym zwalniając nas z obowiązku zemsty. Bracia Kowalczykowie otworzyli drogę do negocjacji bez nienawiści i do zawarcia w 1980 roku porozumienia bez utraty godności.

Wszyscy ci, którzy powołują się na rodowód „Solidarności" lub wychwalają nas za umiar i rozsądek w 1980 r., muszą pamiętać, że równoczesne zapominanie o braciach Kowalczykach jest niegodziwością.

Wszyscy Polacy, cały naród ma wobec Nich ogromny dług wdzięczności, a szczególnie społeczeństwo Wybrzeża. Przede wszystkim aktywni uczestnicy strajków i demonstracji w 1970 r., którzy przeżyli tylko dlatego, że nie znaleźli się na linii strzału.

Mentalni spadkobiercy komunistycznych siepaczy chcą zagłuszyć pamięć czynu Kowalczyków. Senat Uniwersytetu Opolskiego sprzeciwił się wmurowaniu tablicy upamiętniającej to zdarzenie.

Braciom Kowalczykom winniśmy cześć, wdzięczność i pamięć.

 

Anna Walentynowicz

Andrzej Gwiazda

4 listopada 2008 r.


Pismo Światowego Związku Żołnierzy AK

Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej
Okręg Dolnośląski

Opolskie Stowarzyszenie
Pamięci Narodowej
w   O p o l u

Okręg Dolnośląski Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, dwaj Honorowi Prezesi Stowarzyszenia Kombatanckiego Wolność i Niezawisłość wyrażają pełne poparcie inicjatywie uhonorowania Braci Kowalczyków tablicą pamiątkową za akt protestu w dniu 5 października 1971 roku.

Wyjaśniamy również, że znak Kotwicy – symbol Polski Walczącej  jest symbolem uniwersalnym, który mieli prawo używać wszyscy, którzy walczyli z okupantem niemieckim i sowieckim.

Uważamy, że umieszczenie wspomnianego symbolu na tablicy Braci Kowalczyków będzie mówiło o tym, że walka o niepodle-głość Najjaśniejszej Rzeczpospolitej i różne jej formy trwały przez cały czas zniewolenia sowieckiego.

Wrocław, 17 października 2008 r.

Podpisali:
Honorowy Prezes W. i N. - Gen. bryg. Mieczysław Huchla
                                                                                                                  
Honorowy Prezes Ś.Zw.Ż.A.K. i Honorowy Prezes W. i N. - dr Jerzy Woźniak



Odmowa Senatu Uniwersytetu Opolskiego

Rektor Uniwersytetu Opolskiego
L.dz. R/1484/2008
Opole, dnia 28 X 2008 r.

Pan Jerzy Łysiak
Prezes Opolskiego Stowarzyszenia Pamięci Narodowej
45-032 Opole, ul. Luboszycka 1a/2

Pan Stanisław Tomczyk
Przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność" UO

Odpowiadając na wniosek (pismo z dnia 22 IX 2008 r.) dotyczący umieszczenia na elewacji budynku Uniwersytetu Opolskiego przy ul. Oleskiej 48 tablicy upamiętniającej czyn Jerzego i Ryszarda Kowalczyków z października 1971 r. informuję, że sprawa została poddana pod rozwagę Senatowi Uniwersytetu Opolskiego w dniu 23 X br.

Wniosek – decyzją Senatu – został odrzucony.

Tekst uchwały nr 11/2008-2012 podjętej przez Senat Uniwersytetu Opolskiego w dniu 23 X 2008 r. dołączam.

Z poważaniem

Rektor
Prof. dr hab. inż. Krystyna Czaja

Uchwała nr 11/2008-2012
Senatu Uniwersytetu Opolskiego
w sprawie umieszczenia na budynku UO tablicy
upamiętniającej czyn braci Kowalczyków,
podjęta na posiedzeniu w dniu 23 X 2008 r.

Senat Uniwersytetu Opolskiego zapoznał się z petycją Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność" UO i Opolskiego Stowarzyszenia Pamięci Narodowej o umieszczenie na elewacji budynku Uniwersytetu przy ul. Oleskiej 48 tablicy upamiętniającej czyn braci Jerzego i Ryszarda Kowalczyków.

Senat UO liczy 61 osób. W posiedzeniu w dniu 23 X 2008 r. uczestniczyło 45 senatorów. Wniosek o umieszczenie tablicy o proponowanej treści na elewacji budynku Uniwersytetu Opolskiego został odrzucony większością głosów (przy 1 głosie za przyjęciem wniosku i 6 głosach wstrzymujących się).

Przewodnicząca Senatu
Uniwersytetu Opolskiego
Prof. dr hab. inż. Krystyna Czaja
Wiesław Ukleja (2008-11-06)

Do Leszka Frelicha
Redaktora naczelnego Gazety Wyborczej Opole



     Jak trafnie zauważyła Gazeta Wyborcza, z gadzinówką posługującą się bolszewickimi metodami nie rozmawiam.
     Piszę na stronie swojego Stowarzyszenia, tak, jak Pan do mnie, na łamach swojej gazety, by zapewnić Pana, że to nie Pan będzie rozdawał i odbierał ordery. Nic mi po uznaniu, którego autor feruje arbitralnie niesprawiedliwe oceny, zamykając przeciwnikom usta, zanim zdążą je otworzyć.
      Pańska „troska” o honor osób korzystających z odszkodowań jest podejrzanie selektywna, a zatem wydaje się fałszywa. Nie występował Pan np. z podobnymi uwagami pod adresem piszącego na łamach Pańskiej gazety Zbigniewa Bereszyńskiego, który jako jeden z pierwszych „pocwałował” do sądu po odszkodowanie. Czyżby w tym wypadku chodziło o jakieś lepsze pieniądze? To co najmniej zastanawiający relatywizm.
      A może chciałby Pan oznajmić, że bracia Kaczyńscy nie zrobili niczego dobrego. Stałoby się tak, gdyby z ustawy nikt nie skorzystał. Byłaby martwą literą zasługującą na miano prawniczego bubla. Można byłoby wówczas wyszydzić ideę IV Rzeczypospolitej raz kolejny.                                                                                                      Wiesław Ukleja     

Wiesław Ukleja (2008-10-30)
23 października br. dowiedzieliśmy się o odwołaniu planowanego w opolskim ratuszu spotkania ze znanym ze swej publikacji pt. „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii” autorem doktorem Sławomirem Cenckiewiczem. Poprzedziła je ohydna, przypominająca swoim stylem i metodami bolszewicką propagandę, nagonka w wykonaniu lokalnego wydania Gazety Wyborczej.
Jacek Bezeg (2008-10-29)

Wyproszeni z ratuszowych "salonów" znaleźliśmy miejsce dla naszego gościa w kawiarni Toropol. Nie było łatwe pomieszczenie w tych warunkach wszystkich chętnych.

Jerzy Łysiak (2008-10-26)
W czwartek 23 października 2008 nasz wniosek był rozpatrywany na posiedzeniu Senatu Uniwersytetu Opolskiego. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy Senat nasz wniosek odrzucił. W posiedzeniu brało udział około 40 osób, za naszym wnioskiem głosował tylko jeden członek Senatu, sześciu wstrzymało się od głosu, reszta była przeciwna.
Warto przypomnieć, że właśnie mija drugi rok od pamiętnej konferencji naukowej, odbywanej z naszej inicjatywy na tym samym Uniwersytecie w 35 rocznicę wysadzenia Auli WSP przez braci Kowalczyków. Konferencję prowadzili i wygłaszali na niej referaty naukowe pracownicy Uniwersytetu - profesorowie, doktorzy. Teraz ci sami albo głosowali przeciwko wmurowaniu tablicy, albo w najlepszym razie stać ich było jedynie na wstrzymanie się od głosu. Taka jest postawa moralna, taka odwaga luminarzy opolskiej nauki, takie jest środowisko naukowe Uniwersytetu Opolskiego. No cóż, w Opolu kolejny raz wstrzymane zostało koło historii, nie na długo, ale to jednak przykre. Opole, to przecież nasze miasto. Szkoda.
wpisał j.b. (2008-10-25)
Sławomir
Cenckiewicz
 
autor głośnej książki „SB a LECH WAŁĘSA”w Opolu !!
 
kawiarnia Toropol obok Amfiteatru
 
środa 29 października 2008 r. godz. 1700
 
w trakcie spotkania pokaz filmu dokumentalnego

Grzegorza Brauna i Roberta Kaczmarka

TW Bolek

wstęp wolny
 
Na spotkanie zapraszają
 

                       OPOLSKIE STOWARZYSZENIE                                                         MłODZI
                           PAMIĘCI NARODOWEJ                                                         KONSERWATYŚCI



Jerzy Łysiak (2008-10-23)
Opole, 23 października 2008 r.

Pan Ryszard Zembaczyński
Prezydent Miasta Opola
Opole
Rynek-Ratusz

Dowiedzieliśmy się, że Urząd Miasta Opola (w tym Opolska Biblioteki Publiczna) wycofał się z organizacji spotkania ze Sławomirem Cenckiewiczem, autorem książki „SB a Lech Wałęsa”. Odmowa udzielenia miejsca w Ratuszu na prelekcję jest w istocie próbą zamykania ust, niedopuszczalną w demokratycznym Państwie, o jakie walczyliśmy. Pan Prezydent niepotrzebnie uległ presji partyjnych władz „Platformy Obywatelskiej” i Gazety Wyborczej, która w nieobiektywnej, jednostronnej publikacji, pełnej inwektyw, zaatakowała autorów książki o agenturalnej przeszłości Lecha Wałęsy. Obywatele, za swoje podatki na rzecz miasta, mają prawo usłyszeć w sali ratusza o odkrytych faktach z najnowszej historii, mają prawo do spotkania z autorem książki, wysłuchania jego bezpośredniej relacji, uzupełnień i komentarzy, zadania mu pytań. Z tych względów Opolskie Stowarzyszenie Pamięci Narodowej zorganizuje spotkanie z Panem Sławomirem Cenckiewiczem.
Prosimy Pana Prezydenta o nieodpłatne  udostępnienie sali im. K. Musioła w Opolskim Ratuszu na odbycie tego spotkania w dniu 29 października br. o godz. 16.00.
W sytuacji, gdyby bezpłatne udostępnienie sali było  niemożliwe - prosimy
o podanie kosztu wynajmu, z uwzględnieniem faktu, że jesteśmy organizacją „non profit”, posiadającą skromne możliwości finansowe.
Prosimy o bezzwłoczną informację o przyjęciu do realizacji naszej prośby – tel.  602 133 017, mail: jlysiak@gmail.com.



                                                                                           PREZES

                                                                                         Jerzy Łysiak