OSPN (2010-05-10)

Koalicja Polski Śląsk Opolski

ul. Luboszycka 1a/2

45-036 Opole

Opole, 10 maja 2010 r.

  

Sz. P. Jarosław Kaczyński

Poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej

Kancelaria Sejmu

Biuro Korespondencji i Informacji

ul. Wiejska 4/6/8,   00-902 Warszawa

 

Szanowny Panie Premierze,

zapewniamy Pana o naszym głębokim współczuciu w bólu po śmierci Pańskiego śp. Brata, Prezydenta Rzeczypospolitej i jego Małżonki.

Tragedia, jakiej doświadcza nasz naród jest niewątpliwie wynikiem destrukcji państwa. Nie możemy czuć się bezpieczni po tym, co stało się z samym Prezydentem. Nikt nie może czuć się bezpieczny, do czasu, aż Państwo Polskie zostanie naprawione, a przyczyny tragicznego wydarzenia wyjaśnione. 

W tym przełomowym momencie z otuchą odnosimy się do Pana decyzji o kandydowaniu na urząd Prezydenta RP, co traktujemy jako gotowość wzięcia odpowiedzialności za nasz kraj, za nasz wspólny los. Pan może uratować wolność i tożsamość narodową, zapewnić nam bezpieczeństwo. Uważamy, że zdecydowana większość Polaków Panu chce powierzyć kontynuację dziejowej misji Pańskiego śp. Brata.

Objęcie Przez Pana urzędu Prezydenta sprzyjać będzie zwycięstwu  sił patriotycznych w jesiennych wyborach samorządowych. Jest szansa odbudowania Polski, w której szanowana będzie prawda, w której będziemy bezpieczni.

Zachowanie narodowej tożsamości zapewni kontynuowanie polityki historycznej i obrona polskiej racji stanu.

       Bezpieczeństwo państwa zapewni odbudowana armia, zwłaszcza obrona terytorialna. Wojsko Polskie zostało zdemontowane, a na obronę przez państwa sojusznicze, czy siły UE nie możemy liczyć.

Pełnię swobód obywatelskich da nam reforma ordynacji wyborczej, która zapewnić musi większy wpływ obywateli na wybór konkretnych osób wedle prostych, zrozumiałych zasad.

Bezpieczeństwo w sferze bytowej zapewni naprawa ordynacji podatkowej. Niezbędne daniny na cele publiczne nie mogą nas zubażać, przede wszystkim rodzin wielodzietnych, nie powinny też hamować przedsiębiorczości obywatelskiej i rozwoju gospodarczego kraju.

Panie Premierze, Polskę da się uratować, stajemy przy Panu, jako przyszłym Prezydencie Rzeczypospolitej, by wesprzeć Pana w dziele zapewnienia niepodległości i suwerenności państwa i narodu.

 

Jerzy Łysiak, Wiesław Ukleja, Antoni Klusik, Henryk Fraszek, Jacek Bezeg – Opolskie Stowarzyszenie Pamięci Narodowej,

Alicja Nabzdyk – Związek Górnośląski, Opole,

Janusz Sanocki – Liga Nyska, Nysa,

Piotr Skrobotowicz – przedsiębiorca, Opole,

Tomasz Strzałkowski – radny powiatu opolskiego,

Zdzisław Bernacki – rolnik, poeta, Michałów,

Stanisław Tomczyk – przew. KZ NSZZ „Solidarność” Uniwersytetu Opolskiego,

Danuta Sobczyk – działaczka społeczna, Lewin Brzeski,

Wojciech Maryszczak – Przewodniczący KZ MOZ NSZZ "Solidarność" Pracowników Oświaty i Wychowania w Kietrzu,

Karol Maryszczak – abiturient Liceum Ogólnokształcącego im. C.K. Norwida w Kietrzu,

Beata Maryszczak – Kietrz,

Danuta Grela – mgr ekonomii, Krzanowice k. Opola,

Adam Sobolski – Opole,

Edward Czajkowski –Kietrz/Bełk,
Dariusz Kolbek – Połnomocnik Komitetu PiS w Prudniku, Radny Rady Powiatu Prudnik, zam. Głogówek,
Elżbieta Gasińska – Opole,
Szczepan Glezner – Opole,

Agata Kuczyńska – Opole

Piotr Kuczyński – Opole,
Kornelia Stelmach – Opole (obecnie Irlandia)


Uwaga, powyższy apel z poparciem jest otwarty do podpisu przez osoby, które chciałyby się dopisać do listy sygnatariuszy. W tym celu należy skorzystać z furmularza kontaktowego, wpisując swoje imię, nazwisko, miejscowość zamieszkania i ewentualnie reprezentowane środowisko.
Lista będzie przez administratora strony uzupełniana na koniec każdego dnia na podstawie wpisów w formularzu kontaktowym.
Żadne komentarze nie będą dopisywane.

Przemysław Kucharczyk (2010-05-06)

Trudno otrząsnąć się po tym, jak odeszła. Przeżyła ponad osiemdziesiąt lat i dość się nacierpiała. Jej śmierć, była jak całe Jej życie - była ofiarą. Za nas, za wszystkich Polaków, za Polskę.
Aniu nasza kochana, pamiętaj o nas u Bożego Tronu w niebie, pamiętaj o nas w Domu Ojca!

Z portalu OPOKA publikujemy poniższe wspomnienie.

 

Bolesław Bezeg (2010-05-03)

Stracona jutrzenka nadziei

 

Obchodzimy dziś 219 rocznicę uchwalenia pierwszej polskiej konstytucji, która do historii przeszła pod nazwą Konstytucja 3 Maja. Był to ważny krok w rozwoju polskiej samorządności.
Uchwalona w trzecim roku obrad tzw. Sejmu Czteroletniego w atmosferze zamachu stanu – wykorzystano bowiem przerwę w obradach by przyjąć ją pod nieobecność konserwatywnych posłów – Konstytucja 3 Maja była próbą zawrócenia Rzeczypospolitej z drogi do widocznej już coraz wyraźniej katastrofy.

 

 

Pierwsza w Europie i druga na świecie po konstytucji amerykańskiej – polska ustawa zasadnicza oprócz likwidacji dualizmu w Litwie i Koronie i utworzenia z nich jednego państwa, likwidacji prawa liberum veto, wprowadzenia dziedzicznej monarchii, objęcia ochroną państwa włościan, wprowadzenia trójpodziału władzy i wielu innych nowoczesnych zapisów do dawnych trzech stanów: duchownego, szlacheckiego i chłopskiego dodała stan mieszczański zrównując go jednocześnie ze szlachtą.
Do Konstytucji 3 Maja włączono także uchwaloną kilka dni wcześniej nowoczesną ustawę „Miasta nasze królewskie wolne w państwach Rzeczypospolitej”. Ustawa ta określała prawa nowego stanu – mieszczaństwa. Nie znaczy to, że mieszczan wcześniej nie było. Wszak już w XII w. zakładano miasta na niemieckich prawach, w których mieszczanie cieszyli się stosunkową autonomią i posiadali samorząd. W tamtych czasach mieszczanin dla szlachcica nie był człowiekiem wolnym lecz równym pańszczyźnianemu chłopu.
Jednakże Konstytucja 3 Maja zrównywała mieszczan ze szlachtą w tym sensie, iż od tej pory mieszczanie mieli mieć reprezentację swojego stanu na sejmach. Ponadto od tej pory otrzymywali nietykalność osobistą – przypomnijmy sobie jak sienkiewiczowski Kmicic kazał mieszczan siec batogami za niedostarczenie na czas zaopatrzenia dla jego żołnierzy, narażając się jedynie na dezaprobatę co bardziej humanitarnych osób, jednakże w myśl prawa nie było to żadnym wykroczeniem. To nie literacka fantazja, lecz obraz ówczesnych realiów.
W sto lat później – gdy uchwalano pierwszą polską Konstytucję, sytuacja mieszczan wcale nie była lepsza, toteż już na początku obrad Sejmu Wielkiego mieszczanie czynili starania dla wprowadzenia problemów miast pod obrady posłów. Działania te jakby w sposób naturalny koordynował prezydent  tzw. Starej Warszawy (nazywano tak obszar ok. 20-hektarów najstarszej części miasta) Jan Dekert, który zorganizował 27 listopada 1789 r. spotkanie przedstawicieli 141 miast królewskich. Wystosowali oni memoriał do króla, domagający się przyznania praw publicznych mieszczaństwu.
Dokument ten przekazali 2 grudnia królowi podczas słynnej Czarnej Procesji. Przemarsz przez stolicę kilkuset odzianych w czerń delegatów miast odbił się szerokim echem i skłonił posłów do utworzenia specjalnej komisji do spraw reformy ustroju, której prace zaowocowały uchwaleniem w 18 kwietnia 1791 r. wspomnianej ustawy „Miasta nasze królewskie wolne w państwach Rzeczypospolitej”.
Od tej pory mieszczanie mogli wysyłać swoich przedstawicieli na sejm jako plenipotentów, z głosem jedynie w sprawach miast,  dostali prawo do nietykalności osobistej (oprócz bankrutów), mogli nabywać majątki ziemskie, nie mogli być więzieni bez wyroku sądowego, mogli obejmować urzędy, otrzymywać stopnie oficerskie i godności duchowne oraz uzyskali prawo do nobilitacji, czyli przyjęcia do grona szlachty.
Wszystkie te prawa obowiązywały tylko przez rok, zatem w praktyce w większości zapisów nie zdążyły zafunkcjonować, bowiem wkrótce Prusy i Rosja wystąpiły przeciwko Polsce by przywrócić dotychczasowy ustrój. Początkowo nieliczna polska armia zdołała odnieść kilka sukcesów, wtedy też król Stanisław August Poniatowski ustanowił order Virtuti Militari, ale z rosyjskiej inspiracji niezadowoleni z utraty znaczenia magnaci powołali tzw. konfederację targowicką, co z wojny obronnej uczyniło wojnę domową. Aby zakończyć bratobójcze walki, zapewne także naciskany przez swych rosyjskich wierzycieli, król przystąpił do targowicy, co przesądziło los Konstytucji.
Konstytucja 3 Maja nie zdołała uratować polskiej państwowości, niemniej jednak na kilka pokoleń stała się wyznacznikiem obozu patriotycznego, wskazującym o jaką Polskę warto walczyć. Dla wszystkich bowiem było już jasne, że powrotu do Rzeczpospolitej Szlacheckiej być już nie może.
Uchwalona 3 maja 1791 r. pierwsza polska ustawa zasadnicza była milowym krokiem w rozwoju demokracji europejskiej. Stała się ona wzorcem dla reform ustrojowych w innych krajach. Świadczy także o wysokim poziomie ówczesnej polskiej myśli politycznej, a w kontekście faktu, iż autorem większości jej zapisów był osobiście król Stanisław August Poniatowski, rzuca nieco pozytywnego światła na kontrowersyjnie dziś ocenianą postać naszego ostatniego króla.

 

Sign by Danasoft - Get Your Free Sign

 

 

Sign by Danasoft - Get Your Free Sign

 

wstawił J. Ł. (2010-04-26)

Wracamy z pogrzebów do „tego świata”.
To, co zaczyna coraz śmielej płynąć z mediów, świadczy, że na żadne zakręty się nie zanosi, tak chcieliby przynajmniej ci, którzy przy pomocy tychże mediów zapewnić chcą święty spokój, konieczny do budowania świetlanej Wspólnej Europy. Cóż powiedzieć?

Wklejam poniżej słowa Poety, który, jak to zwykle bywa, potrafił w krótkich słowach wyrazić to, co gra nam teraz w naszych sercach i umysłach, co budzi nasze nadzieje, pomimo przygnębienia,  goryczy, czy niepokoju.

Jarosław Marek Rymkiewicz 

Do Jarosława Kaczyńskiego 

Ojczyzna jest w potrzebie – to znaczy: łajdacy
Znów wzięli się do swojej odwiecznej tu pracy
Polska – mówią – i owszem to nawet rzecz miła
Ale wprzód niech przeprosi tych których skrzywdziła
Polska – mówią – wspaniale lecz trzeba po trochu
Ją ucywilizować – niech klęczy na grochu
Niech zmądrzeje niech zmieni swoje obyczaje
Bo z tymi moherami to się żyć nie daje 

I znowu są dwie Polski – są jej dwa oblicza
Jakub Jasiński wstaje z książki Mickiewicza
Polska go nie pytała czy ma chęć umierać
A on wiedział – że tego nie wolno wybierać
Dwie Polski – ta o której wiedzieli prorocy
I ta którą w objęcia bierze car północy 

Dwie Polski – jedna chce się podobać na świecie
I ta druga – ta którą wiozą na lawecie
Ta w naszą krew jak w sztandar królewski ubrana
Naszych najświętszych przodków tajemnicza rana
Powiedzą że to patos – tu trzeba patosu
Ja tu mówię o sprawie odwiecznego losu
Co zrobicie? – pytają nas teraz przodkowie
I nikt na to pytanie za nas nie odpowie 

To co nas podzieliło – to się już nie sklei
Nie można oddać Polski w ręce jej złodziei
Którzy chcą ją nam ukraść i odsprzedać światu  

Jarosławie! Pan jeszcze coś jest winien Bratu!
Dokąd idziecie? Z Polską co się będzie działo?
O to nas teraz pyta to spalone ciało
I jest tak że Pan musi coś zrobić w tej sprawie
Niech się Pan trzyma – Drogi Panie Jarosławie 

Milanówek, 19 kwietnia 2010 r.

Jerzy Łysiak (2010-04-16)

Otrzymaliśmy od Sławomira Cenckiewicza poniższego maila:

"Może sama zbyt wiele łez wylałam w życiu, chciałabym żeby z mojego powodu ktoś choć o jeden raz w życiu więcej się uśmiechnął" - wypowiedz Anny Walentynowicz z 9 IX 1980 r.

Kochani!

przed chwila syn śp. pani Ani - pan Janusz Walentynowicz poinformował mnie i prosił o przekazanie Wam wszystkim, że pogrzeb śp. pani Ani odbędzie się na pewno we
środę 21 kwietnia w Gdańsku.

W tym samym dniu, przed pogrzebem, w Jej kościele parafialnym pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gdańsku-Wrzeszczu przy ul. Czarnej odprawiona zostanie Msza św. za duszę pani Ani.

Jerzy Łysiak (2010-04-16)

Jedna z twórczyń i głównych filarów Solidarności. To Ona wraz z innymi jeszcze paroma kobietami zagrodziła drogę Wałęsie i innym opuszczającym Stocznię mężczyznom, którzy postanowili zakończyć strajk po uzyskaniu podwyżek, aby załatwili jeszcze coś dla robotników całego Trójmiasta, jeszcze coś dla całego społeczeństwa. I tak oto mogła powstać Solidarność.

Była wtedy i pozostała do końca sumieniem Solidarności, sumieniem wolnego narodu.

Wtedy, gdy inni mieli odpowiednie poglądy, Ona zachowywała postawę. Była uosobieniem prawdy i uczciwości. Była w tym bezkompromisowa, czym narażała się wszystkim właściwie swoim kolegom i towarzyszom walki. A najbardziej Wałęsie, którego była po prostu przeciwieństwem.

Te zdania, to nie jest żadne przedstawianie sylwetki śp. Ani, to nie jest konieczne, bośmy Ją wszyscy znali i prawdziwie kochali. Na zawsze pozostanie w naszej pamięci w kretonowej wzorzystej sukience, gdy w ciepłych, spokojnych słowach udziela reprymendy, każdemu, kto zboczył, bez żadnej taryfy ulgowej, bez oglądania się na godności i zasługi.

Mieliśmy z Nią kontakt bezpośredni do końca. Ostatni list napisała do nas 6 marca, później jeszcze dwukrotnie rozmawiałem z Nią telefonicznie. Wielki do dla mnie honor, a Jej listy pozostaną nam jak relikwie. Bo jest świętą Narodu Polskiego. Dobrze mieć przed Bożym Tronem taką orędowniczkę, mamy to szczęście i czujemy się tym silni!

Była wielce zaangażowana w utrwalenie prawdy o czynie braci Jerzego i Ryszarda Kowalczyków. Czuła się dłużniczką ich ofiary, długich lat surowego, poniżającego więzienia.

 


 

Całkowicie przypadkowo miałem to szczęście z Wiesławem i Antonim być u Jerzego Kowalczyka w jego leśnej samotni na Kurpiach, wtedy akurat, gdy go tam pani Ania Walentynowicz znalazła i odwiedziła, by mu wyrazić podziw za czyn, na który się wraz z  bratem zdobył, ale przede wszystkim wdzięczność i właśnie poczucie niespłaconego długu, za ofiarę jaką za to musieli ponieść.  (fotografia powyżej to pamiątka tego spotkania)

Cieszymy się bardzo, że udało się jej uzyskać zgodę na utrwalenie w brązie świadectwa o ich ofierze i umieszczenie tablicy pamiątkowej na murze obok Pomnika Poległych Stoczniowców w Gdańsku. Będziemy teraz zabiegać, aby ta tablica była podpisana Jej nazwiskiem, bo z kolei my teraz mamy obowiązek dać świadectwo prawdzie, że to dzięki Niej tam zawiśnie. Liczymy, że będą tym zawstydzone władze Uniwersytetu Opolskiego i te różne środowiska, które uniemożliwiają nam umieszczenie tablicy o wysadzeniu przez braci Kowalczyków auli w Opolu w miejscu ich heroicznego czynu.

Aniu, będziemy strzec, dopóki tchu w naszych piersiach, Twojego dziedzictwa, i postaramy się go przekazać naszym dzieciom i wnukom.

Jerzy Łysiak, Wiesław Ukleja, Antoni Klusik, Jacek Bezeg, Henryk Fraszek
Bolesław Bezeg (2010-04-13)
 

PREZYDENT RP LECH KACZYŃSKI

ur. 18 czerwca 1949 w Warszawie,

zm. 10 kwietnia 2010 pod Smoleńskiem

 Był absolwentem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, od 1971 r. współpracownikiem Komitetu Obrony Robotnika. W sierpniu 1980 r. jako prawnik i doradca Komitetu Strajkowego w Stoczni Gdańskiej był twórcą kilku ze słynnych 21 postulatów. Współtwórca NSZZ „Solidarność”, w stanie wojennym internowany. Działacz solidarnościowego podziemia, od 1983 r. pracował w Tymczasowej Komisji Koordynacyjnej, bliski współpracownik Lecha Wałęsy, uczestnik rozmów w Magdalence i przy Okrągłym Stole. Jako minister w kancelarii Prezydenta Wałęsy nadzorował Biuro Bezpieczeństwa Narodowego odszedł po konflikcie z Lechem Wałęsą i szefem jego gabinetu. Senator i poseł.

W latach 1992-95 Prezes Najwyższej Izby Kontroli, 2000-01 Minister Sprawiedliwości, 2001-03 prezes Prawa i Sprawiedliwości. Jako pierwszy Prezydent Warszawy wybrany w wyborach bezpośrednich zasłynął budową Muzeum Powstania Warszawskiego i obchodami 60 rocznicy Powstania Warszawskiego. Twórca współczesnej polskiej polityki historycznej.

W r. 2005 w wyborach prezydenckich otrzymał 8 257 468 głosów, co stanowiło 54,04 proc. głosów. Popierał starania Gruzji i Ukrainy o przyjecie do NATO. W r. 2008 podczas wojny w Osetii Południowej wraz z prezydentami Ukrainy, Litwy, Estonii i premierem Łotwy przybył na wiec polityczny w Tbilisi, popierając prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwillego.

Starał się o stworzenie wspólnej polityki energetycznej łączącej Unię Europejską, Ukrainę i republiki kaukaskie. Zorganizował szczyt energetyczny w Krakowie w 2007 r., na który przybyli prezydenci Azerbejdżanu, Gruzji, Litwy i Ukrainy. Doprowadził do porozumienia pomiędzy Polską i Litwą w sprawie tzw. mostu energetycznego. Na forum Rady Europy w Brukseli w 2007 r. wynegocjował utrzymanie „systemu nicejskiego” do 2014 r. Ratyfikował Traktat Lizboński.

Dbał o kultywowanie pamięci narodowej. Zginął w katastrofie lotniczej, w drodze na obchody 70 rocznicy zbrodni katyńskiej.

 12 kwietnia 2010

 
Bolesław Bezeg (2010-04-13)
 
 
 PREZYDENT RP RYSZARD KACZOROWSKI
ur. 26 listopada 1919 w Białymstoku,
 zm. 10 kwietnia 2010 pod Smoleńskiem


Instruktor przedwojennego ZHP, prowadził drużynę harcerzy w Białymstoku, organizator i pierwszy komendant okręgu białostockiego Szarych Szeregów, aresztowany przez NKWD, skazany na karę śmierci, którą zamieniono na 10 lat łagrów na Kołymie, zwolniony po podpisaniu układu Sikorski – Majski. Ewakuowany z ZSRR z Armią generała Andersa. Żołnierz II Korpusu Polskiego, walczył m. in. pod Monte Casino.
Po wojnie pozostał w Wielkiej Brytanii, gdzie ukończył Szkołę Handlu Zagranicznego a jednocześnie aktywnie działał w organizacjach polonijnych. Instruktor Związku Harcerstwa Polskiego Poza Granicami Kraju, w latach 1955-67 pełnił funkcję Naczelnika Harcerzy, a w latach 1967-88 Przewodniczącego ZHP na uchodźstwie. Członek Rady Narodowej - emigracyjnego parlamentu RP a od 1986 r. Minister Spraw Krajowych Rządu RP na emigracji. W 1989 r. objął funkcję Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie. W r. 1990 przekazał insygnia prezydenckie II Rzeczypospolitej, a wśród nich insygnia Orderu Orła Białego i Orderu Odrodzenia Polski pierwszemu powojennemu Prezydentowi RP wybranemu w powszechnych wyborach - Lechowi Wałęsie. Honorowy Obywatel Miasta Opola, Doktor Honoris Causa Uniwersytetu Opolskiego.
Zginął w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem, w drodze na obchody 70 rocznicy zbrodni katyńskiej.

13 kwietnia 2010

Jadwiga Chmielowska (2010-04-12)
POLSKA SIĘ ODRODZI

To nieprawda, że nie ma ludzi niezastąpionych - każdy człowiek jest jedyny i niepowtarzalny. Tym bardziej brak będzie tych, którzy odeszli teraz. Byli naszymi rzeczywistymi reprezentantami, zostawili piękny i mocny ślad walki i mozolnej pracy dla dobra wspólnego.
Oby ofiara z ich życia nie poszła na marne! Zjednoczmy się do wysiłku nad przebudzeniem Narodu z wielkiej 20-letniej depresji. Tych, którzy działają dla Rzeczpospolitej jest wciąż niemało - musimy ich wesprzeć.
Za Polskę modli się cały świat. Trzeba wierzyć, że Opatrzność Boża nad nami czuwa.
Polska się odrodzi. Bo nie zginęła, póki my żyjemy!


Porozumienie Organizacji Niepodległosciowych
Jadwiga Chmielowska
Koordynator
 
Katowice, dn.11 kwietnia 2010r.
 
 
j.b. (2010-04-10)

 

 

 

Kolejne polskie ofiary na nieludzkiej ziemi.

 

O godzinie 18

- zapalimy znicze pod pomnikiem Żołnierzy Niezłomnych.

 

O godzinie 1830

- w katedrze – Msza Święta za dusze ofiar katastrofy.
 
 

Polskie dusze nad Smoleńskiem w doły patrzą i las.

Widzą jak stara blizna otworzyła się w nas,

kikut skrzydła samolotu wbił się w pierś jak strzał

i każdy zrozumiał nagle że złoty róg już miał.

 

Wiesław

 

10 kwietnia 2010