Jacek Bezeg (2011-05-11)



13 maja 2011


Jak co miesiąc tak i tego dnia
zapraszamy o godzinę 18 30 do opolskiej Katedry na


Mszę Świętą za Ojczyznę.


Po Mszy odmówimy
 Różaniec Święty
błagając Boga o wszelkie możliwe łaski dla Niej, o obronę przed coraz bardziej otaczającymi nas wrogami.

Gorąco zachęcamy do tej jakże łatwej metody wsparcia naszego kraju.
Zapraszamy serdecznie


Legion Maryi, Biuro Radia Maryja, O.S.P.N.





Słyszałem już głosy o tym, że jesteśmy podzieleni na tych co świętują Miłość do Ojczyzny 10 i tych świętujących 13. Moim zdaniem trudno tu mówić o podziale. Po prostu nie wszyscy mamy wystarczającą ilość czasu. Inni znowu nie chcą się Panu Bogu za bardzo narzucać. Można dyskutować o tym, która racja lepsza, jaka metoda starań o lepszą Polskę jest skuteczniejsza. Do takiej dyskusji chcę dorzucić głos. Kilka słów o historii, nawet niezbyt odległej historii.

   Po II wojnie światowej Austria została podzielona ma cztery strefy okupacyjne: angielską, amerykańską, francuską i radziecką. Nie było żadnych szans na zmianę sytuacji i zjednoczenie kraju. Komuniści nie ukrywali chęci podboju świata i konsekwentnie realizowali swoją politykę, a co gorsza, Austria była dla nich łakomym kąskiem ze względu na swe strategiczne położenie. Sowietyzacja części kraju zdawała się nieunikniona.

     Jednak austriacki kapłan o. Petrus przypomniał sobie swego rodaka - admirała Jana i jego zwycięstwo pod Lepanto i w 1948 roku wezwał do krucjaty różańcowej przeciwko okupantowi. Prosił, aby 10% Austriaków zobowiązało się do codziennego odmawiania Różańca w intencji opuszczenia kraju przez wojska radzieckie. Modlono się przez 7 lat. W rocznicę pierwszego objawienia fatimskiego, 13 maja 1955 roku, oddziały okupacyjne zaczęły opuszczać Austrię. Posunięcie to zdumiało świat. Nie miała wątpliwości znana stygmatyczka Therese Neuman: "To Różaniec wybawił Austrię" - powiedziała. Różaniec Maryi zdziałał to, czego nie osiągnęli w zbrojnej walce węgierscy powstańcy 1956 roku płacąc przy tym życiem 25 tys. osób.

     J. Cortes, znakomity pisarz i dyplomata XIX w., napisał: "Ci, którzy modlą się, czynią więcej dla świata niż ci, którzy walczą. Jeżeli świat staje się coraz gorszy, to dzieje się tak dlatego, że więcej stacza się bitew niż modlitw".

To cytat ze strony http://adonai.pl/modlitwy/?id=rozaniec&action=6

Jak wyżej napisane po Mszy za Ojczyznę odmawiamy Różaniec w Jej intencji. Na razie jest nas niewiele, ale może w przyszłości będzie nas więcej. Może wtedy zrobimy to co Austriacy. Kiedy w czasach Jelcyna otwarły się na krótko archiwa KC KPZR znaleziono w nich tylko taką informację o przyczynie opuszczenia Austrii: "Nasi agenci donoszą, że na ulicach chodzą jacyś dziwni czarownicy z paciorkami". Krucjata Różańcowa, wyjście z modlitwą na ulice miast, to jedyny pewny sposób na to, by złe opuściło nasz kraj. 

wstawił jł (2011-05-08)

Pan Krzysztof Zagozda był łaskaw nadesłać oświadczeni kolejnych  polskich środowisk patriotycznych. Natychmiast je  publikujemy, ponieważ my także nie jesteśmy obojętni  na antypolską działalność zorganizowanej mniejszości niemieckiej (tzw. Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Niemców) i ich emanacji w postaci Ruchu Autonomii Śląska (RAŚ), który  jawnie już występuje przeciwko przynależności Śląska do Rzeczypospolitej Polskiej, naszego państwa.

 

Warszawa, 7 maja 2011 r.

Oświadczenie w sprawie działań politycznych

Mniejszości Niemieckiej i Ruchu Autonomii Śląska

Od kilkunastu miesięcy z niepokojem obserwujemy zdumiewającą nieporadność instytucji państwa polskiego wobec środowisk owładniętych ideą kontestowania nadrzędnych i ostatecznych praw Rzeczypospolitej Polskiej do jej polityczno-cywilizacyjnej obecności na Śląsku.

Rażącym przykładem realizacji tej antypolskiej idei jest niewątpliwie spór o treść uchwały dotyczącej 90. rocznicy wybuchu III Powstania Śląskiego, którą na wspólnej sesji przyjęły sejmiki województw śląskiego i opolskiego. Członkowie Mniejszości Niemieckiej oraz Ruchu Autonomii Śląska oprotestowali złożenie hołdu powstańcom walczącym o polskość Górnego Śląska, widząc w nim wyłącznie „hałaśliwą propagandę, która krzykiem przykrywa intelektualną miałkość”. Jednocześnie wyrazili przekonanie, że „w przyszłości jednostronne hołdy zastąpione zostaną przez dojrzałe, dopuszczające różne punkty widzenia upamiętnienie”.

Cytowane oświadczenie Ruchu Autonomii Śląska jest swoistym manifestem o charakterze politycznym, domagającym się prawa do publicznych celebracji aksjologii i interesów innych niż polskie. Ewentualna realizacja tego manifestu nie tylko zaostrzyłaby istniejące już konflikty wokół miejsc upamiętniających żołnierzy niemieckich (również hitlerowskich), ale i otworzyłaby nowe płaszczyzny konfrontacyjne związane z dziejami dramatycznego sąsiedztwa Polski i Niemiec. Wszystko to potwierdza zasadność złożonego przez Stowarzyszenia Unum Principium, a oczekującego na sądowe rozstrzygnięcie, wniosku o delegalizację Ruchu Autonomii Śląska.

Z kolei stanowisko radnych Mniejszości Niemieckiej przekreśla założenia polsko-niemieckiego traktatu o dobrym sąsiedztwie, który literalnie uznaje mniejszości „za naturalny pomost” między obydwoma narodami. Wpisuje się ono w butną politykę Berlina wobec mniejszości polskiej w Niemczech i przekonuje, że mamy do czynienia nie z pomostem, a mostem zwodzonym obsługiwanym wyłącznie przez stronę niemiecką.

Postawa radnych Ruchu Autonomii Śląska oraz Mniejszości Niemieckiej jest zaprzeczeniem roty złożonego przez nich ślubowania: „Uroczyście ślubuję rzetelnie i sumiennie wykonywać obowiązki wobec Narodu Polskiego, strzec suwerenności i interesów Państwa Polskiego, czynić wszystko dla pomyślności Ojczyzny”. Przypominając, że samorządy terytorialne ustawowo są zobowiązane do „pielęgnowania polskości oraz rozwoju i kształtowania świadomości narodowej, obywatelskiej i kulturowej”, oczekujemy, iż wojewodowie śląski i opolski – nadzorujący działalność sejmików wojewódzkich – podejmą stosowne kroki wobec radnych Ruchu Autonomii Śląska oraz Mniejszości Niemieckiej.

Stowarzyszenie Unum Principium wraz z Komitetem „Błękitna Polska” jeszcze w tym miesiącu zaprezentują polskiej opinii publicznej kompleksowy autorski program polityczno-społeczny obejmujący m.in. regulację kwestii mniejszości niemieckiej w Polsce w oparciu o zasadę wzajemności oraz szczegółowy projekt „ŚLĄSK – PERŁA W KORONIE POLSKI”.

Elżbieta Bączkowska – Prezes Stowarzyszenia Unum Principium

Krzysztof Zagozda – Przewodniczący Komitetu „Błękitna Polska”
Jacek Bezeg (2011-05-04)

3 maja 2011 w Opolu

 


W tym dniu minęło 220 lat od uchwalenia pierwszej w Europie, a drugiej w świecie (po amerykańskiej) nowoczesnej, bo spisanej, konstytucji. Ustawa Zasadnicza opisywała całościowo ustrój państwa, a stworzono ją z myślą o jego naprawie. Niestety, ten akt mobilizacji społecznej w obronie upadającej Polski, spowodował też mobilizację jej wrogów. Wybuchła wojna zakończona rozbiorem.

 

 

 W tym dniu minęło 90 lat od wybuchu Trzeciego Powstania Śląskiego. To wydarzenie, chociaż nie tak głośne jak poprzednie było jednak zwycięskim. Wpłynęło na zmianę poprzednich ustaleń, skutków przeprowadzonego plebiscytu. Polsce przyznano znacznie większą niż poprzednio część Śląska.

 

 W tym dniu także i nas wystawiono na próbę. Nagła zmiana pogody, powrót zimy, spowodowały zmianę wielu planów.

 


 Jednak członkowie Związku Rodłaków spadkobierców i kontynuatorów dawnego Związku Polaków w Niemczech nie zrezygnowali z wyjazdu na Górę Świętej Anny.  Wraz z nimi udała się tam też grupa sympatyków Związku.

 

 Najpierw była Msza Święta w przepięknej bazylice Świętej Anny,

 

 a potem pomimo niesprzyjającej aury,

 

 skierowaliśmy się pod pomnik upamiętniający walki sprzed 90 lat.

 

 Złożono wiązanki kwiatów, zapalono znicze. 

 

 Na koniec najwierniejszych i najwytrwalszych ujęto na wspólnej fotografii.


Więcej szczegółów i fotografii pod adresem:
http://ngopole.wordpress.com/2011/05/03/uczczono-pamiec-powstancow-slaskich-na-gorze-sw-anny-fotorelacja/

Jacek Bezeg (2011-05-03)

Pierwszy Opolski Marsz Niepodległości

 


W dniu oficjalnego Święta Flagi, 2 maja około godziny 13, na rogu ulic katedralnej i Książąt Opolskich w Opolu zebrało się parę osób. Mieli ze sobą narodowe flagi, chorągiewki większe i małe, oraz transparenty z hasłami.

 

 


 Niektóre z nich zawierały postulaty bardzo nierealistyczne, no ale cóż młodość taka już jest, że nie wie co jest możliwe, a co nie. Dzięki temu już nie raz dokonali, młodzi właśnie, rzeczy niemożliwych. Jak będzie tym razem, to jeszcze zobaczymy.

 


 Naszego bezpieczeństwa doglądali mili panowie w mundurach i z motocyklami.


 


  Przedstawiciele oficjalnych mediów mimo, że lekko zaniepokojeni, to jednak kiedy się ich poprosiło o przyjemny wyraz twarzy, uśmiechali się radośnie. Tak jak trzeba w święto.

 


Pomaszerowaliśmy pod pomnik Żołnierzy Wyklętych zwany też: Bóg, Honor, Ojczyzna. 

 


 

Tam odśpiewaliśmy hymn i wysłuchali przemówień zaproszonych gości i przedstawicieli organizatorów.

 

 


Po marszu w restauracji Napoli posilaliśmy się i dyskutowali o tym co było, co jest i co będzie. Chyba żaden interesujący temat nie został pominięty.

 

 

 A pogadać było z kim, bo obecni byli: profesor Franciszek Marek, legenda Solidarności Walczącej Jadwiga Chmielowska, reżyser "specjalizujący się w filmach półkownikach" oraz walkach wręcz Grzegorz Braun*) i nie wymagający chyba przedstawiania Wiesław Ukleja.

Wniosków w dyskusji padło wiele i nie sposób tu ich przytaczać. Najważniejszym jednak wydaje się ten, by w obecnej trudnej sytuacji kraju zająć się doskonaleniem jedynego majątku jaki nam pozostał, zająć się dobrym kształceniem i wychowaniem młodego pokolenia, naszych następców

*) Dla nie wtajemniczonych: filmy półkowniki, to takie, które oficjalna TV "dla bezpieczeństwa" raczej trzyma na półkach niż wyświetla. A walki wręcz? Policja we Wrocławiu oskarżyła reżysera o to, że poturbował sam jeden kilku policjantów z oddziału antyterrorystycznego. Niezawisły Sąd dał wiarę tym oskarżeniom, a jednak skazał go tylko na grzywnę w wysokości 3000 zł.

Więcej fotografii i szczegółów jest pod adresem:
 http://ngopole.wordpress.com/2011/05/02/ulicami-opola-przeszedl-i-opolski-marsz-niepodleglosci-fotorelacja/

Jerzy Łysiak (2011-04-29)

Wiosna nasza, Polska nasza
2 maja - Opolski Marsz Niepodległości


Piękną mamy, Bogu dziękować, wiosnę tego roku. Po długiej i srogiej zimie przyszła radosna, rozświetlona, kolorowa. Taka odświętna, biało-czerwona, a teraz jeszcze zielona. Żyć się chce!  Wielokrotnie, przez długie lata z ufną nadzieją powtarzaliśmy: zima wasza, wiosna nasza!. Jakoś dotąd nie wychodziło, przynajmniej nie na nasze oczekiwania, ale nadziei nie tracimy: ta wiosna jest w końcu nasza!


Obchodzony 2 maja Dzień Flagi RP daje okazję do zorganizowania patriotycznej manifestacji.


Na stronach internetowych
http://ngopole.wordpress.com/2011/02/08/spoleczna-inicjatywa-na-rzecz-polskiego-slaska/
dużo napisano o treściach i celach planowanego zgromadzenia.  Dla mnie celem podstawowym, pragnieniem, które mnie osobiście ożywia, jest zwyczajna potrzeba zamanifestowania patriotyzmu, w czasie, gdy Polska jest zagrożona słabością państwa. Nawą państwową kierują dziś ludzie, którym, jak mi się zdaje, nie zależy na Polsce, kłamliwą kampanią dorwali się do władzy, ale robią to tak nieudolnie, że zagraża to samemu istnieniu Polski. Owszem, wzrastają podatki, ceny towarów, biją nas po kieszeni, zwłaszcza tych, którzy i tak mają już najmniej, ale gorszy jeszcze od tego jest widoczny na każdym kroku upadek państwa. Gdzie by się nie obejrzeć, wszystko w obcych rękach, wszystko jest obcym rozdawane, wszystko zależy nie od nas, nie od Polaków. I ta okrutna, kłamliwa propaganda: w imię jakichś, nie wiadomo jakich, celów Polski każą się nam wstydzić, patriotyzm nazywają wstecznictwem, a nawet faszyzmem. Przekonują nas, że to wszystko, co dla naszych dziadów i rodziców było krzewionym w rodzinach i państwowych instytucjach patriotycznym obowiązkiem, jest teraz pogardzanym śmieciem, od którego należy się uwolnić. Coraz trudniej to znosić. Wyśmiewana jest nasza miłość do ojczyzny, nasza troska o nią.


Wyśmiewanie, osłabianie państwa objawia się różnie, inaczej w Krakowie, inaczej w Warszawie. U nas, na Opolszczyźnie pozwala to różnym RAS-iom głosić swoje bezwstydne pragnienia i nadzieje. Wszędzie jest margines, wszędzie są maniacy, ale silne państwo nie pozwala artykułować chorych obsesji, a zwykli ludzie też na to nie pozwolą, za taki bezwstyd można dostać w mordę, albo się co najmniej narazić na ostracyzm. Jak powietrza, potrzebujemy więc państwa, dopiero, gdy go nie staje, widać, jak jest niezbędne. Szczególnie wyrazistym przykładem takiej postawy jest szerzone zakłamanie wokół wyjaśnienia okoliczności tragedii Katastrofy Smoleńskiej.


Miałem okazję uczestniczyć tej wiosny w manifestacjach 9 i 10 maja w Warszawie, w I rocznicę Katastrofy Smoleńskiej i tydzień później w Opolu w marszu radykalnych narodowców.  Było patriotycznie, odświętnie i niezwykle podnośnie. Mocne przeżycia, niesamowicie pozytywne. Dobrze było kroczyć wraz z przyjaciółmi obok osób wprawdzie osobiście nieznanych, lecz ożywionych tymi samymi, co i ja,  pragnieniami, tą samą myślą. Na ramieniu trzymać taką samą flagę biało-czerwoną, wykrzykiwać wspólnie te same oczekiwania, wyrażać te same, na co dzień tłamszone, emocje.

Ci, którzy byli na wspomnianych przeze mnie zgromadzeniach wiedzą o czym piszę. Oni, jeśli szczególne okoliczności nie staną na przeszkodzie, przybędą i tym razem, bez szczególnego nawoływania. Gorąco zapraszam natomiast tych wszystkich, którzy dotychczas nie mieli jeszcze okazji uczestniczyć w takich patriotycznych manifestacjach,  choć ożywiają ich te same, podyktowane patriotyzmem, troski. W nich tkwi także naturalna potrzeba ekspresji miłości do ojczyzny. Zachęcam: przyjdźcie, dołączcie do nas, to także dla was organizujemy ten Marsz. Weźcie ze sobą kolegów, przyjaciół, członków rodziny i koniecznie dzieci, zwłaszcza te małe. Weźcie ze sobą także flagi, zdjęte na ten czas z okien i balkonów, po powrocie wystawicie je ponownie.


Nasz Marszu Niepodległości wyruszy 2 maja o godzinie 13:00 z placu katedralnego, przejdzie uliczkami śródmieścia, przez Rynek, obok ratusza do placu Wolności i zakończy się manifestacją patriotyzmu przy pomniku Żołnierzy Wyklętych.


Do zobaczenia na ulicach Opola!

N.G.O. (2011-04-29)

Społeczna inicjatywa na rzecz polskiego Śląska jest obywatelskim, oddolnym i niezależnym przedsięwzięciem mieszkańców Opolszczyzny, potomków kresowiaków i przesiedleńców. Jest głosem pokolenia „wykluczonych”. 

W 1945 r. nasi przodkowie, często wbrew swojej woli, w ramach akcji repatriacyjnej, byli przesiedlani na Opolszczyznę. Dziś dorasta kolejne pokolenie ich potomków. Tu dorastamy, tu pracujemy, tu rodzą się nasze dzieci. Jesteśmy pełnoprawnymi mieszkańcami Śląska Opolskiego.

Jednak w dyskursie o tożsamości i historii regionu jesteśmy wykluczani i spychani na margines. Nie mamy prawa celebrować naszej opolskiej tożsamości, która wykształciła się na przestrzeni ponad 60 lat, to jest trzech pokoleń, nie mamy prawa odwoływać się do powstań śląskich. Przeszłość regionu została zawłaszczona przez mniejszość, która rości sobie wyłączne prawo do historii i tożsamości Śląska przy milczącej postawie zdecydowanej większości. Dziś jesteśmy świadkami rodzącego się szowinizmu odwołującego się do sloganu „Śląsk dla Ślązaków”, przy czym do grupy tej przyznaje się zaledwie kilka procent populacji całego regionu. Według tej grupy Śląsk nie posiada polskiej tożsamości.

„Powstania Śląskie były wewnętrznym konfliktem Ślązaków, swoistą wojną domową, w której nie było mowy o odwoływaniu się do polskości” – jest to historyczne fałszerstwo. Śląsk był wówczas polski i chciał być polski, a mieszkańcy tego regionu reprezentowali najbardziej żywotny patriotyzm i poczucie narodowe, którego nie zatarły lata aktywnej germanizacji. Powstania Śląskie były wolą większości mieszkańców tej ziemi przyłączenia regionu do odrodzonej Polski, ponieważ w swej masie czuli się przede wszystkim Polakami, a później Ślązakami. Gdy szowinistyczna mniejszość odrzuca tę tradycję, to my, świadomi swej polskości, mamy obowiązek ją przejąć i przekazać kolejnym pokoleniom bez historycznych i koniunkturalnych fałszerstw. Dlatego spotkamy się 2 maja 2011 r., w rocznicę wybuchu polskiej niepodległości Śląska, na Opolskim Marszu Niepodległości. Pielęgnacja poczucia narodowego na Śląsku jest bowiem sprawą najwyższej wagi. Rozumieli to nasi przodkowie, którzy w 1938 r., widząc zagrożenie germanizacją, opracowali podstawę ideową, która stała się kodeksem postępowania polskich mieszkańców Śląska:

Jesteśmy Polakami!

Wiara Ojców naszych jest wiarą naszych dzieci!

Polak Polakowi Bratem!

Co dzień Polak Narodowi służy!

Polska Matką naszą – nie wolno mówić o Matce źle! 

Powstańcy przelewali krew za Niepodległą Polskę. 2 maja oddajmy krew pamiętając o nich!

2 maja ulicami Opola przejdzie I Opolski Marsz Niepodległości. Jest to standardowa forma celebrowania pamięci. Ruszamy o godzinie 13.00 spod opolskiej Katedry. Jednak na placu Wolności od godziny 12.00 na maszerujących, od strony Katedry, uczestników będzie czekał autobus Opolskiego Centrum Krwiodawstwa, w którym będzie można oddać krew.

Powstania Śląskie to nie tylko historyczne wydarzenia, które zdecydowały o losach Śląska, to również setki ofiar, tysiące rannych, wreszcie tysiące litrów krwi, która bezpowrotnie wsiąkała w śląską ziemię. 2 maja, pamiętając o tej wielkie daninie krwi, sami ją oddajmy, oddajmy ją potrzebującym.

Zwróćmy Śląskowi przelaną krew!

Zapraszamy nie tylko wszystkich uczestników Marszu, ale wszystkich opolan, ludzi mogących być po godzinie 12.00 na placu Wolności żeby oddali krew. W ten pożyteczny i chwalebny sposób uczcimy pamięć o wydarzeniach sprzed 90 lat.

Po marszu serdecznie zapraszamy do restauracji w rynku – Napoli na dyskusję o Śląsku z Jadwigą Chmielowską i Grzegorzem Braunem.

Organizatorzy I Opolskiego Marszu Niepodległości w Opolu

 ze strony:

http://ngopole.wordpress.com/2011/02/08/spoleczna-inicjatywa-na-rzecz-polskiego-slaska/

 

Wiesław Ukleja (2011-04-18)

Tekst wystąpienia Wiesława Uklei 16 kwietnia 2011 r. w Opolu na Marszu z okazji 77. rocznicy powstania Obozu Narodowo-Radykalnego.

Jako sekretarz Opolskiego Stowarzyszenia Pamięci Narodowej, represjonowany w czasach PRL, więzień polityczny i działacz niepodległościowy, chcę swoją i mojej organizacji obecnością w dzisiejszym marszu ONR oddać hołd pamięci pomordowanym w okresie okupacji najlepszym synom narodu polskiego – działaczom narodowym i żołnierzom Narodowych Sił Zbrojnych, którym poświęcona została intencja dzisiejszego marszu.

Chcę jednocześnie powitać odrodzony ruch narodowy, który ma pełne prawo do obecności w przestrzeni publicznej jako legalna organizacja. Jesteśmy tu również dlatego, że prawa do tej obecności próbują dzisiaj odmówić ONR-owi żałośni przedstawiciele środowisk powołujących się na haniebne postaci i ideologię zbrodniczego komunizmu.

Do burdy i znieważania (wydrwiwania, wyśmiewania) organizatorów marszu zachęcał L. Frelich – naczelny Gazety Wyborczej w Opolu, która za ludzi honoru uważa stojących dziś pod pręgierzem wymiaru sprawiedliwości zbrodniarzy komunistycznych, takich jak Jaruzelski i Kiszczak.

Osobnik ten nie zawahał się zwołać za pośrednictwem swojej gazety skrajne elementy, które wyległy na ulice naszego miasta jak plugawe robactwo, by zakłócić powagę marszu.

Środowisko Gazety Wyborczej pozbawione jest skrupułów wobec pamięci ofiar niemieckiego nazizmu i nie waha się przed stosowaniem obelg wobec polskiego ruchu narodowego, nazywając go ruchem faszystowskim.

Robi tak, ponieważ ze strony polskiego patriotyzmu dostrzega dla siebie śmiertelne zagrożenie – zagrożenie dla opartej na zakłamanym i społecznie szkodliwym kompromisie z komunistycznymi zbrodniarzami uprzywilejowanej pozycji.

Nasz udział w marszu ONR jest wyrazem przeciwstawienia się pogardzie dla patriotycznych tradycji narodowych, reprezentowanej przez zdegenerowane moralnie i politycznie środowiska lewackie, skrzyknięte do Opola przez Frelicha i jego gazetę.

Pragnę jednocześnie wyrazić ubolewanie i wstyd za podjęte przez obecne władze miasta Opola, z prezydentem Ryszardem Zembaczyńskim na czele, decyzje dopuszczające do konfrontacji anarchistycznej hołoty z patriotycznym marszem poświęconym pamięci polskich bohaterów narodowych – ofiar zbrodni hitlerowskich.

Władze miasta Opola ugięły się nie po raz pierwszy pod presją gazety, która zastąpiła osławiona „Trybunę Ludu” z czasów PRL-u w wydawaniu wyroków, kto jest, a kto nie jest patriota, kto jest nadal „zaplutym karłem reakcji”.

Zachowanie obecnych władz miast jest jednocześni skrajnie nieodpowiedzialne i świadczy o niskich kwalifikacjach politycznych dzisiejszych włodarzy Opola.

Wzięły one na siebie odpowiedzialność za niebezpieczeństwo konfrontacji uczestników patriotycznego marszu z napuszczoną nań hałastrą anarchistycznych bojówek.

Niezależnie od przebiegu uroczystości, odpowiadają one za społeczne skutki podjętej przez siebie decyzji – aprobowanie formy budującej konfrontację i napięcie społecznej wrogości. Ponoszą również moralna odpowiedzialność za wspieranie organizowanej wobec ruchu narodowego nagonki i fali pogardy.

Mamy nadzieję, że atmosfera wywołana w naszym mieście i kraju przez elementy i środowiska antynarodowe i antypolskie wkrótce minie jak ponury sen. Wbrew oszczercom pamięć o bohaterstwie działaczy ruchu narodowego i żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych przetrwa również tu w Opolu.

Mam głęboką nadzieję i przekonanie, że będzie ona kultywowana przez następne lata przez mieszkańców Opola.

Autor: Wiesław Ukleja

wpisał j.b. (2011-04-08)
List otwarty do biskupa opolskiego w sprawie biura RAŚ w Opolu

 

Zaniepokojeni faktem, że Ruch Autonomii Śląska uruchomił swoje biuro w Opolu w budynku Biblioteki Caritas przy ul. Szpitalnej 7 zwracamy się w liście otwartym z prośbą o wyjaśnienie do Księdza Biskupa Andrzeja Czai Ordynariusza Diecezji Opolskiej.

Czcigodny Księże Biskupie!

Jako wierni Kościoła Katolickiego zwracamy się do Czcigodnego Księdza Biskupa

Ordynariusza Diecezji Opolskiej Andrzeja Czai z zapytaniem

Czy prawdą jest, że Biuro Ruchu Autonomii Śląska tak zwane „Pogotowie Spisowe” uruchomione zostało w budynku Biblioteki Caritas przy ulicy Szpitalnej 7a - biuro RAŚ w Opolu?

Od kwietnia 2011 r. zapraszamy do biura Ruchu Autonomii Śląska w Opolu. Dyżury w każdy wtorek od 15.00 do 17.00. Biuro mieście się na ul. Szpitalnej 7a, w budynku Biblioteki Caritas im. Eichendorffa (wejście od strony Radia Plus), na II piętrze. Podczas dyżurów RAŚ będzie można zaopatrzyć się w prasę śląską (Jaskółka Śląska i Nowa Gazeta Śląska), materiały RAŚ oraz dowiedzieć się więcej o naszym stowarzyszeniu. Zapraszamy! (za stroną http://www.rasopole.org/index.php)

Czym kierował się ewentualny zarządca budynku, dyrektor opolskiego oddziału Caritas, ksiądz Arnold Drechsler lub Dyrektor Biblioteki Caritas ks. Wolfgang Globisch?

Czy pomieszczenia te są własnością opolskiego oddziału Caritas lub Centralnej Biblioteki Polsko-Niemieckiej Caritas im. Josepha von Eichendorffa? Jak dowiadujemy się ze stron internetowych „Celem Biblioteki jest użyczenie dobrych mediów, których brak jest w bibliotekach publicznych, dotyczących zwłaszcza historii, literatury polskiej, niemieckiej, czeskiej, pisarzy śląskich, dziejów regionu, książek dla dzieci, literatury religijnej, hagiografii, Caritasu, pojednania polsko-niemieckiego …”.

Jaki szlachetny cel przyświecał Dyrektorowi Biblioteki księdzu Globischowi udostępniając ten lokal Ruchowi Autonomii Śląska?

Czy ksiądz Arnold Drechsler dyrektor opolskiego Caritasu działa zgodnie ze statutami Caritasu, zatwierdzonymi przez księdza bp. Alfonsa Nossola dnia 29 września 2007 roku? Do zadań Caritas należy:

1. Kierowanie z mandatu Biskupa Ordynariusza działalnością charytatywną na terenie diecezji opolskiej oraz reprezentowanie jej na zewnątrz.
2. Opracowywanie i koordynowanie programów działalności charytatywnej w diecezji w oparciu o wskazania Biskupa Ordynariusza, aktualną sytuację Kościoła i konkretne potrzeby ludzkie.
3. Prowadzenie działalności charytatywnej na rzecz szerokiego grona potrzebujących, niezależnie od ich narodowości, wyznania, pochodzenia, koloru skóry czy statusu społecznego.
4. Prowadzenie działalności humanitarnej i społecznie użytecznej, respektującej nienaruszalną godność osoby ludzkiej, stworzonej na obraz i podobieństwo Boga.
5. Organizowanie formacji duchowej i edukacji dla pracowników i wolontariuszy Caritas.
6. Tworzenie własnych struktur i jednostek organizacyjnych w diecezji, rejonach, dekanatach, parafiach i innych środowiskach.
7. Sprawowanie nadzoru i kontroli nad działalnością wszystkich jednostek Caritas na terenie diecezji.
8. Współpraca z Caritas Polską, Caritas innych diecezji oraz Caritas poza granicami kraju.
9. Współpraca z organami administracji publicznej, organizacjami charytatywnymi innych wyznań i religii oraz innymi partnerami w kraju i za granicą przy zachowaniu własnej autonomii i tożsamości.
10. Promocja i organizacja wolontariatu.
11. Prowadzenie działalności z zakresu ochrony i promocji zdrowia, opieki, wychowania i edukacji, pomocy społecznej i przeciwdziałania problemom socjalnym.

Czy wynajem lokali będącymi własnością Caritasu, podmiotom prowadzącym działalność polityczną, odbywa się w nawiązaniu do Statutów tejże kościelnej organizacji?

Czy RAŚ zaliczany jest do organizacji charytatywnych lub instytucji pomocy społecznej? Może promuje nasze zdrowie?

Czy taka decyzja nie wpłynie negatywnie na obraz Kościoła lokalnego? Przecież nie wszyscy tutejsi katolicy utożsamiają się z tym Ruchem, nawet jeśli czują się ślązakami?

Czy takie jątrzenie, dzielenie Polaków na ślązaków, kaszubów, podhalan jest wpisane we współczesną Misję Kościoła w Polsce?

Kościół od wieków współdziałał w budowie cywilizacji, nazywany był Wielkim Wychowawcą Narodów (prof. Feliks Koneczny). Czy w dzisiejszych czasach Kościołowi w Polsce przypadnie udział w odwrotnym procesie? Nadmieniamy, iż do tego dążą wszelkie ruchy separatystyczne działające w Unii Europejskiej. Na oficjalnych stronach RAŚ czytamy:

Ruch Autonomii Śląska umiejętnie kojarzy tradycje z nowoczesnością. Opowiada się za Europa zjednoczona, Europa stu flag, w której znikną państwa narodowe, większość kompetencji przekazując historycznym regionom. Będzie to Europa ludów: Ślązaków, Morawian, Szkotów, Basków, Bretończyków, itd, a więc Europa wracająca do swych korzeni. Cohiba Esplendidos.Ruch Autonomii Ślaska już działa na rzecz takiej Europy, utrzymując rozlegle kontakty zagraniczne. RAS występuje konsekwentnie w interesie Śląska, rozumianym jako interes wszystkich mieszkańców śląskiej ziemi.

Księże Biskupie jesteśmy zaskoczeni tą informacją, pragniemy usłyszeć, czy faktycznie ma to miejsce? Czy dzieje się to za wiedzą i zgodą Księdza Biskupa? I czy Ksiądz Biskup przewidział ewentualną odpowiedzialność Kościoła za takie niefrasobliwe decyzje? Przypominamy czcigodnym księżom dyrektorom, że Kościół Katolicki nie jest ich prywatną własnością. Będąc Jego duszpasterzami bierzecie odpowiedzialność przede wszystkim za nasze zbawienie, ale i za przyszłość Kościoła w Polsce i na świecie. Przypominamy równocześnie, że logo Caritas jest własnością całego Kościoła Katolickiego i jako wierni ofiarodawcy nie wyrażamy zgody na łączenie tego znaku z jakąkolwiek organizacją prowadzącą niejasną i dwuznaczną działalność polityczną.

Mamy nadzieję, że ten list pozytywnie wpłynie na zmianę miejsca siedziby przez Ruch Autonomii Śląska w Opolu.

 

Tomasz Kwiatek, wydawca NGOpole.pl

Jacek Bezeg, Opolskie Stowarzyszenie Pamięci Narodowej

Marianna Kowalska

 

 Do wiadomości:

1. Sekretariat Konferencji Episkopatu Polski
    Skwer Ks. Kard. S. Wyszyńskiego 6
    01-015 Warszawa     

2. Caritas Polska
    ul. Skwer Kard. Stefana Wyszyńskiego 9
    01-015 Warszawa

 

Zachęcamy do wyrażenia swojej opinii w tej sprawie, :

    http://ngopole.wordpress.com/2011/04/08/list-otwarty-do-biskupa-opolskiego-ws-biura-ras-w-opolu/

 Podpisanie listu na stronie:

http://www.petycje.pl/petycja/6963/list_otwarty_do_biskupa_opolskiego_ws_biura_ra%C5%9A_w_opolu.html

 

 

 

 

 

Kornel Morawiecki (2011-04-07)
Aresztowano działacza niepodległościowego – Adama Słomkę

 

1 kwietnia b.r. aresztowany został Adam Słomka. W latach 80 jeden z przywódców Konfederacji Polski Niepodległej, poseł trzech kadencji sejmowych, wiceprzewodniczący Akcji Wyborczej Solidarność, kandydat na prezydenta RP w wyborach 2005 roku.

Aresztowanie nastąpiło na podstawie listu gończego wydanego przez sąd w Myślenicach.  Słomka dobrowolnie zgłosił się na komisariat policji. Do sądu w Myślenicach wpłynął absurdalny wniosek oskarżający go o zlecenie mafii „Krakowiaka” połamania nóg Prezesowi Sądu w Katowicach Krzysztofowi Hejoszowi. Rozprawa miała się odbyć 25 marca. Podejrzany dostał wezwanie 29 marca. I tego samego dnia wydano za nim list gończy.

Lokalne układy prokuratury i sądu nękają i prześladują działacza niepodległościowego. Wyrażamy nasze oburzenie. Domagamy się interwencji Ministra Sprawiedliwości Krzysztofa Kwiatkowskiego. 

Wzywamy do solidarności z pokrzywdzonym – w czwartek 7 kwietnia o godz. 15: 00 na pl. Wolności przed Sądem w Katowicach organizowany jest protest w tej sprawie. Mieszkańców Śląska, wszystkich, którym praworządność w Polsce leży na sercu prosimy o przybycie.

                                                 Kornel Morawiecki, Prezes Stowarzyszenia Solidarność Walcząca

                                                  Tomasz Sokolewicz, Konfederacja Polski Niepodległej

 

PS: Można podpisać się pod petycją w tej sprawie  http://www.petycje.pl/petycja/6955/aresztowanie_dziaŁacza_niepodlegŁoŚciowego-_adama_sŁomki.html

Jerzy Łysiak (2011-04-03)

Krasnaja Armia w Opolu

No jeszcze nie cała, ani nawet znaczne dywizje, a jedynie forpoczta, ale jakże doborowa!
Jej artystyczny zespół, spadkobierca znanego Chóru Aleksandrowa, występował w piątek (na „prima-aprilis”?) w opolskiej filharmonii. Nam „ruski sołdat”, w charakterystycznej czapce z dużym okrągłym i wyniosłym rondem, w przepasanej bluzie, kojarzy się zawsze z katem strzelającym z nagana w potylicę polskiego patrioty w Katyniu, Miednoje i innych miejscach kaźni polskich oficerów w sowieckiej Rosji w 1940 roku. A kojarzy się, ponieważ PAMIĘTAMY. Pamiętamy, bo wymordowano nam wtedy całą prawie inteligencję, całą elitę, której dotąd naród nie zdołał odbudować. Pamięć o tej stracie, o tej krzywdzie, przyćmiewa artystyczne doznania, bo to nie piękną radosną pieśń przynieśli żołnierze tej armii do naszego kraju.

Po 70 latach od tamtej tragedii stało się, że Prezydent RP, uosobienie naszego Państwa oraz liczni przedstawiciele jego elity nie dolecieli na obchody rocznicowe, ponieważ pod tym samym Katyniem zginęli, w biały dzień, w wielkiej katastrofie lotniczej. Samolot przed samym lotniskiem, gdy był już tuż nad ziemią, spadł i roztrzaskał się na drobne kawałki, nikt nie ocalał, a okoliczności tej tragedii w istocie nie zostały sensownie wyjaśnione. Społeczeństwu wmawia się zaś, że stała się ona okazją do przełamania nieufności, do zaufania, do prawdziwej przyjaźni z państwem rosyjskim.

Mamy o tym inne zdanie. Zbrodnia Katyńska nie została przez Rosjan uznana za ludobójstwo, choć naszych patriotów zgładzono tylko dlatego, że byli Polakami. Polskiemu Prezydentowi nie dane było, aby się o to upomnieć na grobach katyńskich – zginął tuż wcześniej. Kaci nie zostali osądzeni. Nie było u zabójców wyznania winy i nie może być mowy, wedle naszych chrześcijańskich zasad, o przebaczeniu. Tragedia katyńska i tzw. katastrofa smoleńska to jedna opowieść i dopóki wszystkie okoliczności tych nieszczęść nie zostaną przez Rosjan szczegółowo, bez niedomówień i krętactw wyjaśnione, będą oni na naszej ziemi intruzami. Nie chcemy ich tu, będziemy ich opluwać i z naszej ziemi wyganiać!

Ustawiliśmy się przed wejściem na występy chóru krasnoarmiejców z transparentem. Na tle klatek filmu – opowieści katyńsko-smoleńskiej umieściliśmy zdjęcie plakatu koncertu z napisem: „Czyż nie w takich mundurach SOWIECCY oprawcy rozstrzeliwali polskich patriotów w KATYNIU?”. Chcieliśmy zaapelować do sumień tych, którzy przyszli na koncert. Zamiar ten w pełni się udał. Na wszystkich nasza manifestacja robiła wrażenie, ludzie mieli oczy jak pięciozłotówki… Widać było bolesne działanie sumienia. Kilka osób nie wytrzymało, nie zdołało ukryć tego bólu. Objawiło się to w ironii, a nawet agresji. Ironiczne były uwagi, że nas, oszołomów było tylko trzech (tak, to prawda, dopiero tuż przed godziną rozpoczęcia koncertu przybyło dwóch kolejnych manifestantów). Agresywnie zachowała się pewna „pani”, która, jak w dawnych czasach, „zadzwoniła na milicję”, szczegółowo  przekazując treść transparentu. Interwencja wymagała jednak ponowienia, bo czas płynął, a myśmy ciągle stali… W końcu przyjechał policjant – sierżant i zażądał od nas dowodów osobistych. Na ostrą reprymendę jednego z nas, tłumaczył, że jest prostym tylko sierżantem i przyjechał, bo mu kazali.

Pojawiła się również pewna dość młoda kobieta z notesem – nie zdołaliśmy do końca ustalić, czy była to milicjantka (po trosze fraternizowała się z sierżantem, choć on ustawiał się do niej z dystansem), czy też może dziennikarka z pobliskiej redakcji „Gazety Wyborczej”. Niestety „z miejsca zdarzenia” nie było widoku na okna redakcji, choć to mogło być najwyżej jakieś 30 metrów. Później pojawił się też kolejny czynny przeciwnik naszej manifestacji, sądząc z wypowiedzi, jakiś były funkcjonariusz służby bezpieczeństwa, być może jednak niekoniecznie „były”; ostro protestował przy próbie robienia zdjęć, w końcu uciekł.

Po rozpoczęciu koncertu, gdy już trudno się było kogokolwiek więcej spodziewać (nie liczyliśmy, oceniamy „na oko”, że przybyło około setki widzów) – zwinęliśmy transparent i zabraliśmy się do odejścia. Policjant prosił, abyśmy przynajmniej na chwilę pozostali, bo być może otrzyma rozkaz, aby nas aresztować… Szczęściem nie usłuchaliśmy i do tego nie doszło.
Tak więc nasza spokojna manifestacja spotkała się z represją w „wolnej” Polsce. Za rozwinięcie transparentu w miejscu publicznym bez zgody (nie wiem kogo?: Policji?, „Gazety Wyborczej”, gdybym miał w przyszłości o taką zgodę
występować, to do kogo?) tym razem tylko nas „spisano”, co się stanie innym razem, trudno dociec. Niemniej doświadczenie było ciekawe, można się rozsmakować.