j.b. (2011-08-25)

Opole, 25.08.2011.


O Ś W I A D C Z E N I E

Prezydent Miasta Opola Ryszard Zembaczyński przyjął na siebie w lipcu br. zobowiązanie do działania na rzecz upamiętnienia czterdziestej rocznicy wysadzenia przez braci Jerzego i Ryszarda Kowalczyków auli opolskiej WSP, uniemożliwiającego celebrowanie święta Milicji Obywatelskiej i Służby Bezpieczeństwa przez oprawców i uczestników krwawej masakry robotników Wybrzeża w 1970 roku. Stworzył w ten sposób szansę na przywrócenie honoru naszemu miastu, które zawdzięcza czynowi braci Kowalczyków ocalenie od hańby obojętności, milczącego przyzwolenia na zbrodnię i lżenia pamięci ofiar przez zbrodniarzy z MO i SB.

Wybranie muru opolskiego ratusza za miejsce właściwe dla tablicy upamiętniającej jedno z najgłośniejszych i najważniejszych dla naszego kraju i miasta wydarzeń w najnowszej historii polskich zmagań o niepodległość zasługiwało na wyrazy uznania i szacunku dla Prezydenta Miasta. Jako pierwszy przedstawiciel lokalnych władz wykazał odwagę i determinację, by stanąć w obronie prawdy i lekceważonych wartości narodowych, które legły u podstaw moralnej inspiracji wielkiego ruchu wolnościowego, jakim był Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność”. Ruch społeczny „Solidarność” domagał się uwolnienia braci Kowalczyków skazanych na 25 lat pozbawienia wolności i taktował ich jak więźniów politycznych, których czyn symbolizuje ducha protestu przeciwko krwawemu reżimowi komunistycznemu.

Niestety, Prezydent Ryszard Zembaczyński pozbawił się szacunku okazanego mu przez inicjatorów upamiętnienia i członków Komitetu Honorowego. Stało się tak nie tylko z powodu złamania przyrzeczenia i deklaracji wmurowania tablicy na ścianie opolskiego ratusza, ale z powodu uległości wobec nacisku ze strony moralnych i rzeczywistych spadkobierców komunistycznych zbrodni, występujących pod szyldem służb mundurowych reprezentowanych przez płka Owczarka z 10 Sudeckiej Dywizji Pancernej im. Bohaterów Armii Radzieckiej, która brała udział w rozgramianiu protestów robotniczych w Poznaniu w 1956 roku, najeździe na Czechosłowację w 1968 roku i pacyfikacji kopalni „Wujek” w początkach stanu wojennego w 1981 roku. Uległ również politycznym spadkobiercom mocodawców zbrodni z 1970 roku - aktywistom SLD oraz karierowiczom i ignorantom z Platformy Obywatelskiej, która dla zdobycia i utrzymania władzy, dawno wyrzekła się ideowo-moralnych związków z solidarnościowym rodowodem.

Prezydent Zembaczyński wie, że swoją decyzją o zaniechaniu działań na rzecz upamiętnienia czynu braci Kowalczyków dokonał osobliwego wyboru personalnego, stając po stronie rozmaitych pogrobowców komunizmu i relatywistów moralnych. Zrezygnował z szacunku okazanego mu przez znane osobistości polskiego życia umysłowego, ludzi pióra, artystów, działaczy społecznych i polityków, których zgromadziło w Komitecie Honorowym doniosłe znaczenie czynu braci Kowalczyków dla polskiej świadomości narodowej i historii walki o niepodległość.

Słabość Prezydenta Miasta Opola stanowi ponure świadectwo dobrej kondycji postkomunistycznych środowisk wywierających wpływ na życie naszego miasta. Uświadamia, jak wielki balast przeszłości pozostał w Opolu po epoce sowieckiej okupacji.

Nie wszędzie jednak panuje małoduszny obskurantyzm. Przykładem godnej postawy włodarzy miasta rodem z Platformy Obywatelskiej jest Gdańsk, który w grudniu ubiegłego roku , w 40 rocznicę masakry robotników Wybrzeża, wystawił u wrót Stoczni Gdańskiej tablicę oddającą hołd braciom Kowalczykom.

Inicjatorzy upamiętnienia ich czynu i uczestnicy Komitetu Honorowego nie zamierzają podzielać postawy władz miasta i zmieniać swojej decyzji o wykonaniu tablicy, która znajdzie miejsce w Opolu szanującym własną historię i wolnym od komunistycznej przeszłości .


Za zarząd Opolskiego Stowarzyszenia Pamięci Narodowej



                                                                                            Jerzy Łysiak

                                                                                            Antoni Klusik

                                                                                            Wiesław Ukleja

                                                                                             Jacek Bezeg

                                                                                             Stanisław Tomczyk




Tomasz Kwiatek (2011-08-23)

Petycja do TVP w sprawie projekcji filmu „Historia Roja, czyli w ziemi lepiej słychać”

Mimo upływającego czasu, kiedy to w lipcu br. w liście otwartym w sprawie „przeszkód, na jakie napotyka produkcja filmu” „Historia Roja, czyli w ziemi lepiej słychać” w reżyserii Jerzego Zalewskiego, zwrócili się  do prezesa TVP Juliusza Brauna m.in. b. premier Jan Olszewski, b. szefowa KRRiTV Elżbieta Kruk, pisarz Marek Nowakowski i bratanek bohatera filmu Marek Dziemieszkiewicz, nadal nie widać pomyślnego finału sprawy. Autorzy listu wyrazili „głębokie zaniepokojenie” przeszkodami wobec filmu, który jest „pierwszą po 22 latach wolnej Polski i braku cenzury próbą ukazania walki i losów żołnierzy wyklętych” i „początkiem obalania kłamstwa założycielskiego PRL o zbrodniczym charakterze walki z okupacją sowiecko-komunistyczną po II wojnie„.  Dlatego dziś w oczekiwaniu na materializację słów prezesa Juliusza Brauna, który odpisał autorom, że jest „przekonany o wielkiej potrzebie ukazania historii bez kłamstwa czy białych plam„, zwracamy się do wszystkich oczekujących z niecierpliwością na film Jerzego Zalewskiego o poparcie petycji, która jest uzupełnieniem o nowe fakty wyżej wspomnianego listu otwartego.

Autor: Tomasz Kwiatek, red. naczelny NGO

Szanowny Panie Prezesie [dop. Juliusz Braun prezes TVP], apelujemy o to, by przyczynił się Pan do ukończenia produkcji filmu „Historia Roja, czyli w ziemi lepiej słychać” w reżyserii Jerzego Zalewskiego z zachowaniem swobody wypowiedzi autora, ku satysfakcji starszych pokoleń, którym w końcu oddana zostanie sprawiedliwość, i młodego pokolenia, dramatycznie pozbawionego wzorców osobowych i drogowskazów w wyborze wartości.

My, niżej podpisani, wyrażamy głębokie zaniepokojenie przeszkodami, na które napotyka produkcja filmu „Historia Roja,czyli w ziemi lepiej słychać” w reżyserii Jerzego Zalewskiego. Film ten jest pierwszą po dwudziestu dwóch latach wolnej Polski i braku cenzury próbą ukazania walki i losów żołnierzy wyklętych, czyli polskiego podziemia antykomunistycznego po 1945 roku, oczami ich przedstawicieli. Jest – miejmy nadzieję – początkiem obalania kłamstwa założycielskiego PRL o zbrodniczym charakterze walki z okupacją sowiecko-komunistyczną po II wojnie światowej. Znamy film z pokazów kopii roboczej, podczas których spotkał się on z bardzo przychylnym przyjęciem, zwłaszcza młodych ludzi. Wiemy, że formalną przeszkodą w kontynuacji produkcji filmu są drobiazgowe żądania poprawek, które ingerują w autorską koncepcję filmu. Także zastrzeżenia wobec długości filmu są ślepym na względy artystyczne egzekwowaniem litery umowy.

Reżyser Jerzy Zalewski twierdzi, że prace postprodukcyjne są niemożliwe w sytuacji ok. milionowego zadłużenia producenta. Dług ten właściwie ma charakter pozorny – nie byłoby go, gdyby TVP zgodnie z harmonogramem dokonała przyjęcia obrazu filmu i trzyodcinkowego mini serialu i zrealizowała uzależnione od tego faktury. W tym stanie rzeczy żadne prace nad filmem, poza dokonywaniem kolejnych, żądanych przez TV poprawek nie są wykonywane.

Jest to szczególnie rażące w obecnym klimacie politycznym, zważywszy, że film objął swoim patronatem śp. prezydent Lech Kaczyński. Po objęciu przez Pana funkcji prezesa Telewizji publicznej realizatorzy filmu liczyli na nowe otwarcie w tej instytucji. Dotychczasowe fakty i sytuacja produkcyjna filmu o tym nie świadczą.

Panie Prezesie, my niżej podpisani czekamy na projekcję filmu „Historia Roja, czyli w ziemi lepiej słychać” w reżyserii Jerzego Zalewskiego na dużym i małym ekranie!

Tutaj możesz złożyć podpis pod petycją

 

ze strony:  

http://www.ngopole.pl/2011/08/22/petycja-do-tvp-w-sprawie-projekcji-filmu-%E2%80%9Ehistoria-roja-czyli-w-ziemi-lepiej-slychac%E2%80%9D/

 

Jerzy Zalewski (2011-08-23)

Raport  w sprawie "Roja" - meldunek z pola walki

W 2005 roku otrzymałem od Jana Białostockiego, wnuka pierwszego dowódcy Narodowych Sił Zbrojnych – Ignacego Oziewicza, około 100 godzinny materiał amatorsko zrealizowanych w latach 90-tych  wywiadów z żołnierzami NSZ. Na bazie tych materiałów powstały – Leksykon Narodowych Sił Zbrojnych zrealizowany dla IPN-u, filmy dokumentalne: trzyczęściowy pt. „Kadry – film o żołnierzach NSZ” oraz „Elegia na śmierć Roja”, cykl scenariuszy filmów fabularnych pt. „Żołnierze Wyklęci”, wreszcie film fabularny „Historia Roja”, który obecnie realizuję.

Dlaczego wybrałem na bohatera filmu fabularnego Mieczysława Dziemieszkiewicza ps. „Rój”?

Jak wszyscy żołnierze z materiału, który otrzymałem od Jana Białostockiego walczył po wojnie z komunistycznym okupantem . Akurat on do 1951 roku, kiedy został zamordowany we wsi Szyszki na Mazowszu podczas obławy. Jego postać wydaje mi się najistotniejsza dla współczesnego młodego widza, ponieważ łączy w sobie bunt młodości z wiernością zasadom – Bóg, Honor, Ojczyzna.

Koproducentami filmu są TVP SA i Państwowy Instytut Sztuki Filmowej (PISF), film sponsoruje SKOK. W pierwszej kolejności eksploatacji w kinach powinien pojawić się film fabularny „Historia Roja”, następnie trzyczęściowy, jak chce TVP, mini serial telewizyjny, a wreszcie ten sam film fabularny w emisji telewizyjnej. TVP ma 100% praw do serialu i 16% praw do filmu kinowego. Budżet filmu wynosi 10,5 mln zł, TVP na dzień dzisiejszy przekazało 4 mln zł z 6 mln zagwarantowanych w umowie, a PISF 2 mln z 2,5 mln. Zdjęcia do filmu rozpoczęły się w marcu 2010 roku i po przerwie w zdjęciach maj – sierpień, wynikającej ze zwłoki w podpisaniu przez ówczesnego prezesa TVP aneksu do umowy, podnoszącego udział TVP do 6 mln, ostatecznie udało się je zakończyć we wrześniu 2010 roku. Pierwsza kolaudacja w TVP kopii roboczej filmu odbyła się pod koniec grudnia 2010 roku, od tego momentu trwa walka producenta i reżysera, czyli moja, z TVP o przyjęcie filmu i uzyskanie środków na zakończenie produkcji. Przez osiem już miesięcy TVP skutecznie blokuje przyjęcie filmu, motywując to jego długością, następnie wyszukiwanymi naprędce wadami konstrukcyjnymi, wreszcie niepotwierdzonymi błędami historycznymi. Przedstawiciele TVP w grudniu świetnie wiedzieli, że film jest zadłużony na kwotę około 1 mln zł (co było wynikiem m.in. przerwy w zdjęciach) i wiedzieli również, że wypłata faktur za przyjęcie kopii roboczej filmu fabularnego i trzech odcinków serialu zniwelowałaby ten dług i pozwoliła przystąpić do prac postprodukcyjnych. Po ośmiu miesiącach zadłużenie filmu rośnie, obciążone odsetkami i zajęciami komorniczymi.

Z czego wynikają główne zarzuty TVP wobec filmu?

W umowie zapisano długość filmu na 100 minut, jednocześnie przyjmując scenariusz obejmujący 180 stron maszynopisu, niewspółmierny do długości filmu zapisanej w umowie. Myślę, że zapis o długości filmu był działaniem destrukcyjnym urzędników TVP wobec niechcianego przez nich projektu – film powstaje dzięki poczuciu misji prezesa Farfała i wbrew intencjom wiecznie obecnych w TVP, niezwalnianych przez kolejne ekipy – niezbędnych fachowców. Zresztą długość filmu fabularnego, do którego TVP ma 16% praw nie powinna być dla niej najistotniejsza. W kinach pojawiają się dłuższe filmy jeśli wymaga tego konstrukcja dramaturgiczna utworu. Proponowałem również, by skoro film fabularny nie mieści się w standardach emisyjnych TVP, podzielić go i wyemitować w dwóch częściach. Propozycja ta została odrzucona. Przekazane TVP odcinki serialu mają zgodnie z formatem do 45 min. Przy okazji – z uwagi na bogactwo materiału, jaki zrealizowaliśmy, proponowałem TVP żeby odcinków było 5, a nie 3, a ponieważ nie spotkała się ta propozycja z jakąkolwiek reakcją, zaproponowałem, że dwa dodatkowe odcinki przekażę TVP bez dodatkowego kosztorysu, czyli za darmo. Nie uzyskałem w tej sprawie żadnej odpowiedzi, jak też jakiejkolwiek oceny serialu telewizyjnego. Na razie TVP skupia się na blokowaniu filmu kinowego. Wszystkie dotychczasowe próby porozumienia się z TVP i przedstawienia modyfikowanych wersji filmu kwitowane były pseudoprofesjonalnymi uwagami warsztatowymi, pełnymi niechęci do projektu, natomiast nie wnoszącymi nic konstruktywnego do kształtu filmu, przeciwnie starającymi się ten kształt zaburzyć. Rzekome błędy historyczne, których dopiero niedawno TVP użyła jako argumentu przeciwko filmowi, mimo że pochopnie wytknięte i tak zostały z filmu usunięte. Wątek gen. Piotra Jaroszewicza, którego „Rój” próbował porwać w celu wymiany na żołnierzy NSZ  siedzących w więzieniach, oparty na faktach historycznych, nieznacznie przeze mnie, dla potrzeb filmu rozbudowany, nie zyskał aprobaty urzędników TVP w 2011! W związku z tym z filmu fabularnego wątek ten usunąłem, a w serialu nie padnie nazwisko generała. Kolejny zarzut, że narzeczona „Roja”, która w filmie i w rzeczywistości ułatwiła aresztowanie go  uzyskała status pokrzywdzonej  jest nieporozumieniem. Doktorant z IPN-u przeprowadzający, jak twierdzi, tą procedurę, obecnie uważa, że osoby o nazwisku bohaterki filmu nie ma liście osób ze statusem pokrzywdzonego. Mimo to, w kluczowej scenie filmu postanowiłem zacienić jej postać, tak by widoczna była tylko jej sylwetka.

W czerwcu 2011 TVP łaskawie zgodziła się na długość filmu ok. 120 min., co jednak do dzisiaj nie zaowocowało przyjęciem filmu fabularnego, oceną serialu i wypłatą niezbędnych do dalszej produkcji pieniędzy.

O co więc w tym wszystkim chodzi?

Po pierwsze ludzi, którzy podpisali film do produkcji, w TVP już nie ma, pozostali ci, obecni zresztą w niej od zawsze, którzy byli projektowi  niechętni. Dlaczego niechętni? Bo to ludzie z TVP przez 20 lat niepodległej Polski blokowali tematy, dotyczące Żołnierzy Wyklętych i podziemia antykomunistycznego. Blokują zresztą dalej, jak widać na powyższym przykładzie. Wspomniana niechęć ma także inne podłoże – producentowi filmu o Roju udało się „wyrwać” z TVP 6 mln zł, przeznaczonych nie dla niego i nie na ten temat, ale dla zupełnie kogoś innego i na zupełnie inny temat.

W marcu 2011 roku w dniu nowego święta Żołnierzy Wyklętych, zainicjowanego przez śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, postanowiłem pokazać w 7 miastach Polski wersję roboczą filmu. Prawdopodobnie był to pierwszy pokaz na tą skalę filmu na tym etapie produkcji – z obrazem po pierwszym wołaniu negatywu, dźwiękiem z planu, bez postsynchronów, zgrania dźwięku i muzyki, komputerowych efektów specjalnych. Mimo to, zwłaszcza na młodych ludziach, film zrobił duże wrażenie. Nie brakowało też zarzutów. Ponieważ jest to pierwszy film o Żołnierzach Wyklętych, nie hamletyzujący, stojący jasno po ich stronie, w  wyobraźni polskich patriotów Żołnierze Wykleci ulegli mitologizacji, dlatego niektórym widzom przeszkadzało to, że żołnierze Roja palili papierosy, pili wódkę i kochali dziewczyny. Jako reżyser próbowałem przedstawić moich bohaterów w wiarygodny sposób.

Przedłużające się „zaaresztowanie” filmu „Historia Roja” przez TVP zaowocowało zaniepokojeniem sponsora (SKOK) o przeznaczone na produkcję pieniądze, a także próbą wycofania się Państwowego  Instytutu Sztuki Filmowej z produkcji filmu pod pretekstem nie zachowania harmonogramu prac, mimo, że PISF był na bieżąco informowany o piętrzących się przeszkodach ze strony TVP, a także został przez nas uprzednio  poproszony o zmianę harmonogramu. Ostatecznie, jak się wydaje dyrektor PISF-u wyraził zgodę na zmianę harmonogramu, uzależniając ją od przyjęcia kopii roboczej filmu przez TVP i PISF. Ponieważ zrealizowałem dotychczasowe uwagi TVP wobec filmu, oczekuję przyjęcia kopii obrazu, a także serialu telewizyjnego. Rozumiem, że wtedy film zostanie przedstawiony PISF-owi i wtedy ciekawe co dalej. Jestem optymistą, myślę, że film powstanie i będzie ważnym elementem polskiej tożsamości kulturowej. Jeśli by jednak blokada filmu była skuteczna, powinienem, zainteresować tą sprawą Najwyższą Izbę Kontroli, aby ocenił zasadność utopienia 4 mln zł publicznych pieniędzy w niezrealizowanej produkcji.

Autor: Jerzy Zalewski

Jerzy Zalewski – reżyser filmowy i telewizyjny. Autor trzech filmów fabularnych „Czarne słońca” (1991), „Gnoje” (1999), „Historia „Roja”, czyli w ziemi lepiej słychać” (w produkcji), kilkunastu filmów dokumentalnych, m.in. „Oszołom” (1994), „Obywatel poeta” (2000), „Teatr wojny” (2006), około dziesięciu spektaklu Teatru TV, m.in. „Kwatera bożych pomyleńców” (2009) i „Psie głowy” (2010). Autor cyklicznego programu telewizyjnego „Pod prąd” i jego prowadzący.

 

zwiastun:

http://youtu.be/zVvprm7Lkz4
 
 
ze strony:
 
http://www.ngopole.pl/2011/08/22/%E2%80%9Eraport-w-sprawie-%E2%80%9Eroja%E2%80%9D-%E2%80%93-meldunek-z-pola-walki%E2%80%9D/
Genowefa Wojnar (2011-08-13)
W oparciu o art. 63 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej Miejska Komisja Emerytów i Rencistów NSZZ „Solidarność” w Opolu wraz z mieszkańcami Opola podpisanymi na listach będących załącznikami do tej petycji protestuje przeciw nasilającym się działaniom organów państwowych, czyli Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji oraz Sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu dążących do zamknięcia Radia Maryja i Telewizji „Trwam”.

Nie zgadzamy się na to, by te dwie wyżej wymienione instytucje rządowe pozbawiły Radio Maryja statusu nadawcy społecznego i doprowadziły do zniszczenia tej jednej rozgłośni katolickiej o zasięgu ogólnopolskim, której głos dociera do Polaków na całym świecie, a która przez wypełnianie zadań określonych w nauczaniu Kościoła katolickiego jest rzeczywistym środkiem społecznego komunikowania się.

Domagamy się także, aby w związku z przejściem za dwa lata ogólnopolskiej telewizji na system cyfrowy władze państwowe odpowiedzialne za środki przekazu w naszym kraju przyznały Telewizji „Trwam” miejsce na multipleksie, o które Ojciec dr Tadeusz Rydzyk CscR stara się już od marca br.

Żyjemy w wolnym, demokratycznym państwie, gdzie wszyscy ludzie mają prawo do wolności słowa i wyznania. To gwarantują nam następujące artykuły z Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej:

–  „Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne” (art. 32 ust.1).

–   „Na terenie Rzeczypospolitej każdemu zapewnia się wolność sumienia i religii” (art. 53 ust. 1).

–   „Rzeczypospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu” (art. 14).

„Władze publiczne Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym” (art. 25 ust 2).

–    „Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji” (art. 54 ust 1).

Dążenie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji oraz Sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu pod przewodnictwem poseł PO p. Iwony Śledzińskiej-Katarasińskiej do likwidacji działalności Radia Maryja i Telewizji „Trwam” jest, według nas, łamaniem praw obywatelskich, które zapewniają nam, wyżej cytowane, artykuły z naszej Konstytucji.

Systematycznie płacimy abonament radiowo-telewizyjny, dlatego mamy prawo domagać się programów bliskich naszym sercom, które w dalszym ciągu będę przekazywały nam różne informacje dotyczące naszego Kościoła i naszej Ojczyzny.

Poprzyj petycję klikając tutaj

Autor: Genowefa Wojnar, Przewodniczący MKE i R NSZZ „Solidarność” w Opolu

  za:

http://www.ngopole.pl/2011/08/13/petycje-w-sprawie-obrony-statusu-nadawcy-spolecznego-dla-rm-i-tv-trwam/

wpisał j.b. (2011-08-09)

Apel o wsparcie remontu kościoła Chrystusa Króla

 

Tu chodzi o ważną sprawę, bo

Kościół Chrystusa Króla jest wotum za zwycięstwo

15 sierpnia 1920 roku,

za Cud nad Wisłą.

 Jest też upamiętnieniem poległych w tej wojnie.

Jego szybka odbudowa to kwestia dla nas wszystkich Polaków honorowa.

Apelujemy o pomoc, o wsparcie finansowe i każdego innego rodzaju.

 

  Tu przedstawiamy kopię strony tej światyni ze wszystkimi danymi potrzebnymi wspierającym.

 więcej jest pod adresem:

wpisał j.b. (2011-08-08)

Krucjata Różańcowa w intencji Ojczyzny

Weźmy przykład z Węgrów. Przemiany, które podziwiamy w ich ojczyźnie nie wydarzyły się same z siebie.
ONI JE SOBIE WYMODLILI.

Jako naród Węgrzy mogą być dumni ze swojej tysiącletniej historii, tradycji królów wiernych Bogu, stających do walki w obronie chrześcijaństwa.

Tak jak Polonia Semper Fidelis, tak i Węgrzy trwali wierni chrześcijaństwu, mieli władców męczenników za wiarę i świętych.

W czasach komunizmu mieli wielkiego prymasa, który za swoje „Non possumus” został wygnany z kraju. Kardynał Józef Mindszenty w latach czterdziestych wiedział, że jego naród oddany w szpony bolszewizmu czeka upadek i powolna zagłada. Wtedy napisał, że WĘGRY BĘDĄ URATOWANE PRZEZ RÓŻANIEC. Jeśli choć 10% narodu będzie codziennie odmawiać różaniec za Ojczyznę, ratunek przyjdzie z pewnością.

Po latach komunizmu, po tzw. „transformacji ustrojowej”, po wejściu do Unii Europejskiej Węgry podobnie jak Polska staczały się ku upadkowi, a przewidywania Kardynała Mindszentego zaczynały się ziszczać.

Wtedy obecny prymas Węgier przypomniał słowa Kardynała Mindszentego i wezwał swój naród do KRUCJATY RÓŻAŃCOWEJ.


Obliczono, że potrzeba dwóch milionów Węgrów, którzy zadeklarują, że codziennie modlą się za ojczyznę na różańcu. Rozpoczęto zachęcanie wiernych oraz liczenie. Nie było łatwo. Początkowo zgłosiło się ok. 200 tyś. osób. Bardzo długo nie można było osiągnąć podwojenia tej liczby. Sprawa wyglądała na beznadziejną. Potem nieoczekiwanie nastąpił szybki wzrost. Kiedy ilość modlących się przekroczyła milion, zabłysła nadzieja: damy radę.

Cztery lata trwało osiągnięcie stanu, żeby 10% społeczeństwa modliło się codziennie za ojczyznę. Dwa miliony Węgrów przystąpiło do KRUCJATY RÓŻAŃCOWEJ W INTENCJI OJCZYZNY.

Cud nie dał na siebie długo czekać. Jego skutki od roku z zazdrością podziwiamy.

Parlament Węgier przyjął nową konstytucję, która uznaje rolę chrześcijaństwa za „kluczową dla podtrzymania narodu”, a jej preambuła zaczyna się od słów modlitwy: „Boże, pobłogosław Węgrów!”.

Kiedy Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko inne jest na właściwym miejscu. Węgrzy tak właśnie wybrali.


Rok temu sądziliśmy, że to Katastrofa Smoleńska skłoniła Węgrów, aby w wyborach odsunęli socjalistów od władzy. Nie łudźmy się. W pewien niewielki sposób mogło to zaważyć, ale prawdziwą przyczyną jest przeoranie moralne narodu i nawrócenie dokonane dzięki Krucjacie Różańcowej.

W maju ulicami stolicy Węgier przeszła piesza pielgrzymka Żywego Różańca. Jej celem było opasanie stolicy różańcem. Myślą przewodnią tego wydarzenia były słowa Psalmu 122 „Niech pokój będzie w twoich murach, a bezpieczeństwo w twych pałacach!”. Inicjatorzy tej akcji doskonale zdawali sobie sprawę, Kto jest źródłem „bezpieczeństwa pałaców”.

http://kosciol.wiara.pl/doc/890962.Dobrze-nam-ta…

Przekazanie prezydencji połączone było z Narodową Pielgrzymką Dziękczynną Węgrów na Jasną Górę pod hasłem: „DziękujemyMaryi, Wielkiej Pani Węgier i Królowej Polski”.Ponad tysiąc osób przybyło, aby uroczyście złożyć jako wotum wdzięczności Matce Bożej ryngraf z węgierskim godłem.

Głównym patronem tego przedsięwzięcia jest dr László Kövér, przewodniczący Parlamentu Republiki Węgierskiej. Pielgrzymów prowadzili biskupi węgierscy János Székely z archidiecezji Ostrzyhom-Budapeszt, József Tamás z archidiecezji Alba Julia w Siedmiogrodzie w Rumunii i Antal Majnek z diecezji Mukaczewo na Zakarpaciu na Ukrainie oraz ks. Botond Bátor, węgierski prowincjał zakonu paulinów.

http://www.opoka.org.pl/aktualnosci/news.php?id=…

Ta czterodniowa pielgrzymka pokazuje, że podczas węgierskiej prezydencji z powodzeniem współdziałały organa państwa i Kościoła.

Polska musi pójść w ślady Węgier.

Nam, Polakom,  Kardynał August Hlond również przepowiedział, a Kardynał Stefan Wyszyński potwierdził, że: Zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie zwycięstwem błogosławionej Maryi Dziewicy. (…) Polska nie zwycięży bronią, ale modlitwą, pokutą, wielką miłością bliźniego i Różańcem.

W Opolu rozpoczęcie Krucjaty Różańcowej nastąpi po Mszy świętej za ojczyznę, sprawowanej w dniu 13 sierpnia o godzinie 18,30 w opolskiej Katedrze. Po Mszy Świętej zostanie odmówiony różaniec w intencji ojczyzny, a po nim będzie możliwość zaopatrzenia się w deklaracje uczestnictwa w ogólnopolskiej Krucjacie Różańcowej.

Z inicjatywą włączenia się wiernych Opola w to dzieło wystąpili do ks. Infułata Edmunda Podzielnego, Proboszcza Parafii Podwyższenia Krzyża Świętego,  przedstawiciele opolskiego laikatu zaangażowanego w apostolat Maryjny oraz środowiska patriotyczne naszego miasta, m. in. członkowie „Solidarności” i Opolskiego Stowarzyszenia Pamięci Narodowej.  Otrzymali oni nie tylko zgodę, ale też duszpasterskie błogosławieństwo, za które na tym miejscu ks. Infułatowi Podzielnemu serdecznie dziękują.

Zapraszamy wszystkich zatroskanych o przyszłość naszego kraju do włączenia się w Różańcową Krucjatę za Ojczyznę, która pomoże Polakom 
 
„zło dobrem zwyciężyć”.

 

 

wpisał j.b. (2011-08-04)

Będzie tablica Kowalczyków

 

  3 sierpnia o godzinie 13 odbyła się konferencja prasowa zorganizowana przez nasze Stowarzyszenie.

 

 

 Poniżej prezentujemy dokumenty jakie zostały przedstawione w czasie tego spotkania:

 

Aby godnie uczcić pamięć niepodległościowego czynu braci Jerzego i Ryszarda Kowalczyków, powołujemy  Komitet Honorowy w celu wykonania i uroczystego odsłonięcia tablicy upamiętniającej ich dramatyczny protest. Do prac i działań Komitetu zapraszamy wszystkich, którym drogie jest przywrócenie historycznej prawdy o walce za wolność i niezależność naszej Ojczyzny.

Opole 2 sierpnia 2011 r.

 

    Opolskie Stowarzyszenie Pamięci Narodowej
Komisja Zakładowa NSZZ „Solidarność” Uniwersytetu Opolskiego.

 


W 2011 roku mija czterdzieści lat od desperackiego, antykomunistycznego  protestu, którym było wysadzenie w nocy z 5 na 6 października 1971 roku auli Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Opolu przez pracowników tej uczelni,  braci Jerzego i Ryszarda Kowalczyków.  Pięć lat temu, podczas obchodów 35 rocznicy tego ważnego wydarzenia, my, organizatorzy konferencji na Uniwersytecie Opolskim Dramat braci Kowalczyków: ślepy zaułek czy początek opolskiej drogi do niepodległości? (w której udział wzięli naukowcy z UO i Instytutu Pamięci Narodowej oraz publicyści)  – z Opolskiego Stowarzyszenia Pamięci Narodowej i  Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” zwróciliśmy się do Senatu UO, z propozycją wmurowania na budynku Uniwersytetu tablicy upamiętniającej protest braci Kowalczyków.  Senat UO propozycję naszą odrzucił.
Przyczyną odmowy wmurowania tablicy i przedmiotem gorszącego sporu o ocenę historycznego faktu, stała się jednoznacznie wartościująca czyn braci Kowalczyków treść napisu. Decyzją swą, władze UO  potwierdziły związek z dawną, komu-nistyczną przeszłością, o którą opolska uczelnia jest często oskarżana.  Używana dziś ironiczna nazwa dawnej opolskiej WSP  – „Czerwona Sorbona” - stała się symbolem powrotu do dawnych, niechlubnych tradycji tej uczelni .
Echo opolskich sporów o uczczenie pamięci czynu braci Kowalczyków dotarło do Gdańska – kolebki „Solidarności”. Tam, dzięki osobistemu zaangażowaniu, przede wszystkim,  ś. p. Anny Walentynowicz, władze miasta uhonorowały w grudniu 2010 roku ów czyn tablicą umieszczoną na murze Stoczni Gdańskiej.
Po uroczystościach gdańskich powtórny apel do Senatu UO o wmurowanie tablicy na historycznym budynku dawnej Auli WSP został po raz kolejny przez władze uczelni odrzucony.
W związku z zaistniałą sytuacją wystąpiliśmy do Urzędu Miasta Opola o godne uczczenie 40 rocznicy tego wydarzenia. Władze uznały doniosłą wagę wydarzenia dla najnowszej historii naszego miasta i zmagań o niepodległość Polski. Ustalono, że właściwym miejscem dla uczczenia czynu braci Kowalczyków będzie ściana opolskiego Ratusza.

Treścią tablicy będzie symbol i przytoczone poniżej słowa:

                                
(ZNAK POLSKI WALCZĄCEJ)

KONTYNUATOROM WALKI O WOLNĄ I NIEPODLEGŁĄ POLSKĘ

W NOCY Z 5 NA 6 PAŹDZIERNIKA 1971 R.
BRACIA JERZY I RYSZARD KOWALCZYKOWIE
WYSADZILI AULĘ WYŻSZEJ SZKOŁY PEDAGOGICZNEJ W OPOLU
KU PRZESTRODZE I OPAMIĘTANIU ZBRODNIARZY Z SB, MO, LWP
I ICH MOCODAWCÓW Z PZPR,
SPRAWCÓW MASAKRY ROBOTNIKÓW WYBRZEŻA W GRUDNIU 1970 R.
CZYNEM TYM UNIEMOŻLIWILI MAJĄCĄ ODBYĆ SIĘ NASTĘPNEGO DNIA HANIEBNĄ CELEBRACJĘ WRĘCZANIA ZBRODNIARZOM NAGRÓD I ORDERÓW ZA PRZELANIE POLSKIEJ KRWI.
 
 
 
 

Dotychczas do KOMITETU SPOŁECZNEGO I HONOROWEGO akces zgłosili:

 

1. Jacek Bartyzel – dr hab. profesor UMK
2. Bolesław Bezeg, Opole – wydawca i redaktor naczelny kwartalnika „Historia Lokalna”;
3. Jacek Bezeg, Opole – członek Opolskiego Stowarzyszenia Pamięci Narodowej;
4. Zbigniew Bitka, Opole – członek Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” Uniwersytetu Opolskiego;
5. Sebastian Bodzenta, Warszawa – członek Krajowej Komisji oraz Zarządu Krajowego NZS w latach 2001 – 2003;
6. Grzegorz Braun, Wrocław – reżyser;
7. Jerzy Bukowski – Kraków, rzecznik Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie;
8. Sławomir Cenckiewicz, Gdynia – dr historii, publicysta, badacz najnowszych dziejów Polski;
9. Jadwiga Chmielowska, Sosnowiec – redaktor, działaczka „Solidarności Walczącej”;
10. Ryszard Ciecierski, Opole – senator RP w latach 2005-2007;
11. Marek Czachor, Gdańsk – profesor Uniwersytetu Gdańskiego;
12. Tadeusz Czajkowski, Brzeg – major WP, członek władz Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej;
13. Andrzej Czyczyło, Opole – artysta plastyk;
14. Mirosław Dakowski, Warszawa – profesor, emerytowany fizyk atomista IBJ;
15. Tomasz Greniuch, Opole – historyk, kierownik brygady ONR w Opolu;
16. Wacław Grzybowski, Opole – członek Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” Uniwersytetu Opolskiego;
17. Andrzej Gwiazda, Gdańsk – założyciel Wolnych Związków Zawodowych i „Solidarności”;
18. Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Kraków – działacz społeczny i niepodległościowy, publicysta, autor książek o ludobójstwie na Wołyniu i Kresach Wschodnich;
19. Patryk Jaki, Opole – PiS, radny Miasta Opola;
20. Arkadiusz Karbowiak, Opole;
21. Jacek Karnowski, Warszawa – dziennikarz, Redaktor Naczelny Wpolityce.pl;
22. Antoni Klusik, Opole – członek Zarządu Opolskiego Stowarzyszenia Pamięci Narodowej;
23. Sławomir Kłosowski, Opole – poseł na Sejm RP, prezes PiS w województwie opolskim;
24. Jan Kołodrub, Niemodlin – działacz społeczny: Klub „Gazety Polskiej”, Stowarzyszenie Obywatele Przeciw Bezprawiu;
25. Bogdan Kopański, Kuala Lumpur (Malezja) – profesor Uniwersytetu Malezji;
26. Janusz Kowalski – Opole, założyciel Stowarzyszenia „Stop Korupcji”;
27. Zdzisław Krasnodębski – Warszawa, Brema, profesor;
28. Tomasz Kwiatek, Opole – wydawca i redaktor naczelny Niezależnej Gazety Obywatelskiej w Opolu, Prezes Stowarzyszenia „Stop Korupcji”;
29. Piotr Kwiek, Gdańsk – profesor Uniwersytetu Gdańskiego;
30. Jerzy Łysiak, Opole – prezes Opolskiego Stowarzyszenia Pamięci Narodowej;
31. Jerzy Mika, Opole – Harcmistrz ZHR;
32. Alicja Nabzdyk-Kaczmarek, Opole – radca prawny, członek Rodziny Rodła;
33. Piotr Naimski, Warszawa – współzałożyciel KOR;
34. Marek Nowakowski, Warszawa – pisarz;
35. Mariusz Pilis, Kraków – reżyser;
36. Jarosław Marek Rymkiewicz – poeta;
37. Janusz Sanocki, Nysa – wydawca „Nowin Nyskich”;
38. Tadeusz Sikora – poeta, bard;
39. Adam Słomka – Katowice, przewodniczący KPN-OP;
40. Tomasz Sokolewicz – Warszawa, kierownik biura zagranicznego KPN-OP;
41. Tomasz Strzałkowski – Radny Powiatu Opolskiego;
42. Ryszard Szram, Opole – przewodniczący Klubu „Gazety Polskiej”;
43. Zdzisław Śloderbach, Wrocław – profesor Politechniki Opolskiej;
44. Krzysztof Tarka, Opole – profesor Uniwersytetu Opolskiego;
45. Ryszard Terlecki, Kraków – profesor;
46. Stanisław Tomczyk, Opole – przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” Uniwersytetu Opolskiego;
47. Wiesław Ukleja, Opole – członek Zarządu Opolskiego Stowarzyszenia Pamięci Narodowej;
48. Rafał Wieczyński – aktor, reżyser, scenarzysta;
49. Jacek Wegner, Warszawa – dziennikarz, autor książki „Bez świadków obrony” o procesie braci Kowalczyków;
50. Krzysztof Wyszkowski, Sopot – założyciel Wolnych Związków Zawodowych i „Solidarności”;
51. Mirosław Zabierowski, Wrocław – profesor Politechniki Opolskiej;
52. Jerzy Zalewski, Warszawa – reżyser;
53. Rafał Andrzej Ziemkiewicz, Warszawa – pisarz i publicysta;
54. Bogdan Żurek, Monachium – działacz „Solidarności z Gdańska, obecnie polonijny;
 

  Serdecznie dziękujemy wszystkim wyżej wymienionym za poparcie naszych starań.
 

Prosimy o wsparcie naszej akcji przez wpłaty na konto:

 

Stowarzyszenie „Stop Korupcji”

ul. Krakowska 9, 45-018 Opole

BRE Bank SA Oddział w Opolu  nr konta: 11 1140 1788 0000 2464 5400 1001

Z dopiskiem „darowizna na tablicę Kowalczyków”

 

 

 

 

(2011-07-17)

Dwadzieścia lat później. 18 lipca 1991 roku zginął za Ojczyznę Michał Falzmann. Odkrył i ujawnił

„rabunek założycielski” III RP  :  FOZZ.

Pamiętajmy, że jeden człowiek może zmienić bieg lawiny i ją przyhamować. A dziesięciu...

                                                                                                             Profesor Mirosław Dakowski

Jacek Bezeg (2011-07-12)
Tradycja nabożeństw o pomyślność Ojczyzny ma już co najmniej 150 lat jak widać z poniższego przykładu


A więc także i my, także i w tym miesiącu, 13 lipca,

zapraszamy na Mszę Świętą za Ojczyznę

 do opolskiej Katedry w środę na godzinę 18 30.

Po Mszy będziemy chcieli
pomodlić się za Ojczyznę Różańcem Świętym.

Zapraszają:  Legion Maryji, Koło Radia Maryja, O.S.P.N.

Może z tego wyniknie i nasz udział w tworzonym na wzór węgierski wielkim i ważnym dziele jakim jest:

KRUCJATA RÓŻAŃCOWA W INTENCJI OJCZYZNY

http://toczytaelita.nowyekran.pl/post/19489,krucjata-rozancowa-w-intencji-ojczyzny
http://toczytaelita.nowyekran.pl/post/19668,krucjata-rozancowa-w-intencji-ojczyzny


W połowie czerwca rozpoczęła się Ogólnopolska KRUCJATA Różańcowa W INTENCJI OJCZYZNY. Sercem tej akcji jest ks. Stanisław Małkowski.

Do czasu uruchomienia ogólnopolskiego centrum rejestrującego grupy regionalne tego RÓŻAŃCA prosimy o lokalne organizowanie się  - i przesyłanie raz na miesiąc zebranych w grupach liczb RÓŻAŃCÓW do mnie (różaniec – pięć dziesiątek). Dotyczy to szczególnie grup spoza Polski. To tymczasowe, później podam adres Centrum. Ale nie marnujmy lipca!

 [Wyjaśnienie dla takich, co uważają, że „Pan Bóg sam policzy”: Ta arytmetyka jest ważna, by inni poczuli się zmotywowani do udziału].

Tam, gdzie to możliwe, organizujmy KRUCJATY ULICZNE. „Możliwe” - znaczy to, że ludzie są bardziej zdeterminowani, lepiej zorganizowani.

Mamy nadzieję, że Biskupi staną szybko na czele Ruchu. Módlmy się o to. Z Panem Bogiem


http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=3803&Itemid=46
Jacek Bezeg (2011-07-11)

Jarosław Marek Rymkiewicz i jego proces

Oczywiście sprawę można ująć w dwóch zdaniach. Agora skarży go za nazwanie redaktorów gw spadkobiercami luxemburgizmu. Nie mają szans na wygraną, bo fakty potwierdzają prawdziwość tego określenia. Jednak z jakichś powodów, wszyscy spodziewają się wyroku zgoła odmiennego. Jak będzie? Dowiemy się 21 lipca.

 

W czasie rozprawy 7 lipca mogliśmy się dowiedzieć jak doszło do upublicznienia opinii, która stała się przyczyną procesu, poznać bliżej życiorys pisarza, oraz co czytał i czego nie czytał z lektur uważanych za obowiązkowe przez prawnego reprezentanta agory. O wszystkie te rzeczy, pytał pan adwokat pomimo różnorodnych w formie protestów publiczności, a nawet lekceważąc wielokrotne prośby sędziny przewodniczącej rozprawie o zadawanie pytań mających związek z jej tematem. Pan Jarosław cierpliwie i szczerze odpowiadał, uzyskując kilkakrotnie poparcie swych opinii burzliwymi oklaskami publiczności. Jego ostatnia wypowiedź, gdzie pokazał istotę działań gw na przykładzie użytkowania wyrazów "nacjonalizm" i "nacjonalista", oraz przypomniał, że taki sposób ich używania zainicjowała, takie znaczenie, nadała im Róża Luxemburg, wywołała owację na stojąco. Publiczność

 

Z uwagi na to, że jednak poglądy polityczne Jarosława Marka Rymkiewicza są stosunkowo mało znane pozwolę sobie zreferować je pokrótce po to, aby dokładniej pokazać istotę sporu pomiędzy nim, a gw. Widzi on na naszej ziemi dwa, wspólnie ją zamieszkujące, narody. Pierwszy z nich uważa, że Polska jest w stanie funkcjonować jako państwo niezależne i suwerenne, a nawet, że tylko taka forma bytu pozwoli na pełny rozkwit narodu. Tę grupę nazywa narodem patriotów. Drugi naród, to ci, którzy uważają, że jedyna sensowna forma naszego istnienia, to podporządkowanie się jakiemuś innemu narodowi, czy też międzynarodowej organizacji. W celu osiągnięcia takiego stanu starają się oni współpracować z przedstawicielami innych państw, czy organizacji i z tego powodu nazywa ich Rymkiewicz kolaborantami (współpracownikami). Ponieważ on z kolei uważa stan podległości za szczególnie dla Polski i Polaków niekorzystny nazywa kolaborantów wrogami i tak ich traktuje.

Dla jasności, jeszcze kilka słów o Róży L. Jej zdaniem naturalne i zdrowe jest zniknięcie wszystkich małych i średnich państw na skutek wchłonięcia ich przez jedno duże państwo obejmujące cały kontynent, coś jak Unia Europejska. W wyniku rewolucji państwo to powinno się następnie przekształcić w komunistyczne i tym sposobem ten przodujący ustrój zapanuje na świecie.

Trudno jest oprzeć się wrażeniu, że obecnie Europa wygląda tak jak gdyby koncepcje te były jednak realizowane. Nie można też nie nazwać wszystkich tych, którym taki stan bardzo odpowiada luxemburgistami. Zapewne też należą oni raczej do narodu nazwanego przez Rymkiewicza kolaborantami. Nie słyszałem, aby w gw ukazał się tekst, naszą do unii przynależność, potępiający, a więc.... Ogólnie, większość mediów głównego nurtu (main stream) wyraża radość z tego, że coraz bardziej stajemy się Europejczykami i nie zauważa, że przestajemy równocześnie być Polakami. Uwalniamy się z "okowów katolicyzmu", po to, by popaść w niewolę takich przesądów jak "globalne ocieplenie" czy "polityczna poprawność".

 

Jarosław Marek Rymkiewicz takie przemiany uważa za szczególnie dla Polski niekorzystne, a więc krytykuje je i potępia. Uważa, że silne związki z komunizmem rodzin gdzie wychowały się osoby przemiany te promujące, nie są bez znaczenia. Na różne sposoby próbuje jednak do tego drugiego narodu trafić z argumentami, z dyskusją o naszej wspólnej przeszłości i przyszłości, o tym jak można żyć razem pomimo diametralnie różnych poglądów na sprawy zasadnicze.
Jednak jak się okazuje nie jest to łatwa droga. Tamta strona rozmawiać, dyskutować nie chce. Woli przysłać pozew, prawnika i tym sposobem zrównać przeciwnika z ziemią, aby dalej spokojnie robić swoje.

Czy stać nas, aby na to pozwolić?

Przecież Polskę mamy tylko jedną.

A i Jarosławów Marków Rymkiewiczóww niej nie za wiele.

 

 

 

 

Po rozprawie pisarz dziękował nam za wsparcie, a publiczność dziękowała mu za godną jej myśli reprezentację.