Aktualności - wydarzenia

wpisał j.b. (2015-01-19)

   

 Krucjata Różańcowa za Ojczyznę


Marsz Pokutny

w Opolu  21  stycznia 2015 rozpocznie Msza Święta

o godzinie 18

 w kościele p.w. Matki Boskiej Bolesnej

i św. Wojciecha

 Po Mszy przejdziemy modląc się na Różańcu

do Katedry

Ojczyzna w potrzebie! 

Pomóż!

 

Dlaczego własnie tak?

 http://jacekbezeg.pl/2014/12/14/dlaczego-wlasnie-tak/

wpisał j.b. (2015-01-15)

 

wpisał j.b. (2014-12-14)
wpisał j.b. (2014-11-29)

 

 

 

 

wpisał j.b. (2014-10-15)

 

 

 

Drodzy Przyjaciele,

Zapraszamy na:

 

 

MARSZ POKUTNY w INTENCJI OJCZYZNY

i KANONIZACJI BŁ. KS. JERZEGO POPIEŁUSZKI

 

sobota 18.10.2014

 

godz. 18.00 Msza Święta w intencji Ojczyzny i Krucjaty Różańcowej

w Kościele Matki Bożej Bolesnej i Św. Wojciecha

 

 

 

godz. 18.45. początek Marszu po w/w Mszy Św.

zakończenie pod figurą bł. Ks. Jerzego Popiełuszki przed Katedrą opolską

 

 

 

Prosimy przynieść różańce

i nie przynosić flag ani symboli partii politycznych, stowarzyszeń świeckich i religijnych.

 

 

 

 

 

wpisał j.b. (2014-06-05)

 

 

 
 
 
 
 
 
 

 

J. Łysiak (2014-05-15)

Z wielką satysfakcją i radością informujemy, że ADAM SŁOMKA w końcu osiągnął sukces.


G R A T U L U J E M Y   ! ! !



Za: http://wpolityce.pl/historia/195451-slazacy-pozbyli-sie-sowieckiego-pomnika-na-plac-wolnosci-powinien-wrocic-przedwojenny-pomnik-grob-nieznanego-powstanca-slaskiego



A jednak upór i determinacja zaowocowały. Od przeszło 24 lat trwała walka o usunięcie z centrum Katowic pomnika wdzięczności krasnoarmiejcom. Stał on na Placu Wolności, z którego podczas niemieckiej okupacji usunięto pomnik – Grób Nieznanego Powstańca Śląskiego.

Na początku lat 90. XX w. radni Katowic podjęli uchwałę o usunięciu symbolu zniewolenia Polski. Była zgoda Ambasady Rosji na przeniesienie go na cmentarz żołnierzy Armii Czerwonej. Władze Katowic zwlekały. Pod pomnikiem, żądając jego demontażu, protestowały antykomunistyczne organizacje społeczne. Adam Słomka był wielokrotnie zatrzymywany przez policję. Ostatni happening zorganizowany 9 maja 2014 r. przez KPN–Niezłomni oraz Solidarnych 2010, zakończył się aresztowaniem Zygmunta Miernika i poturbowaniem Barbary Bartkiewicz. Polska policja broniła pomnika okupanta, sprawcy „Tragedii Górnośląskiej”.

Od lutego 1945 r. niemieckie obozy koncentracyjne zastąpiły łagry NKWD i MBP. Trafiali do nich ci, których nowa władza chciała się pozbyć. W tych samych barakach siedzieli Niemcy i żołnierze AK. Ponad 150 tys. górników wysłano do Związku Sowieckiego.

**Dzisiaj, 14 maja 2014 r. o godzinie 6.45, w ulewnym deszczu, pomnik usunięto dźwigiem. Po cichu, aby nie było świadków.** Adama Słomkę, który fotografował akcję demontażu, tajniacy próbowali szarpać, wykręcali ręce, by uniemożliwić mu dokumentowanie tego historycznego wydarzenia.

 

 

Chodzą słuchy, że pretekstem usunięcia pomnika jest remont Placu Wolności, a pomnik zdemontowano pod pozorem renowacji. Nikt jednak na Śląsku nie wyobraża sobie jego powrotu na cokół.

Na Plac Wolności powinien wrócić przedwojenny pomnik – Grób Nieznanego Powstańca Śląskiego. Tak jak Grób Nieznanego Żołnierza w Warszawie upamiętniający poległych na różnych polach bitew, stał on na prochach powstańców, którzy oddali życie za wolność Śląska.

Jadwiga Chmielowska

Tekst ukazał się na portalu sdp.pl.

 
 
 
   Na Plac Wolności powinien wrócić przedwojenny pomnik – Grób Nieznanego Powstańca Śląskiego
 
 
 
 

 
Fot. Piotr Pietrasz

Prezes OSPN (2014-05-11)

W nadchodzących wyborach Opolskie Stowarzyszenie Pamięci Narodowej popiera partię Prawo i Sprawiedliwość.

Obliguje nas do tego nasze patriotyczne i niepodległościowe oblicze ideowe. Na PiS stawiamy, bo w jego programie najwięcej jest bliskich nam celów i zadań. Mamy jednak świadomość, że nie wszystkie one będą mogły być w pełni zrealizowane i nie zawsze tak, jak tego oczekujemy, ponieważ w polityce wszystko się stale zmienia.

Niepokoi nas szczupłość i słabość elit politycznych. Nie obrażamy się jednak na rzeczywistość. Nie wszystko jest rozpoznane i najpewniej jest lepiej, niźli się obawiamy.

Patrioci muszą rządzić, aby Polskę uratować. Z usunięciem obecnego rządu dłużej już zwlekać nie można, bo nam Platforma Obywatelska do końca państwo zdemontuje. Zawładnęła mediami i przekonuje wszystkich oraz tak wychowuje dzieci i młodzież, że najważniejsze, to ciepła woda w kranie i wszelkie uciechy. Dlatego trudno dotrzeć do społeczeństwa z poważnym programem. Podstawowe dzisiaj cele, to obalenie obecnego układu, upodmiotowienie naszego państwa i skierowanie go na drogę rozwoju. Destrukcja państwa osiągnęła już takie stadium, że ratunek niektórzy widzą jedynie w rozwiązaniach rewolucyjnych, jak na kijowskim Majdanie. Jednak my nie utraciliśmy jeszcze nadziei na objęcie rządów w drodze demokratycznych wyborów. W nadchodzącym głosowaniu trzeba się policzyć, sprawdzić siły, metody walki, skuteczność. Następnie należy metody walki wyborczej doskonalić i z determinacją walczyć o głos każdego obywatela w wyborach o władzę w kraju.

Do obalenie Platformy Obywatelskiej potrzebne jest zachowanie jedności patriotów pod wspólnym przywództwem i wspólnym sztandarem. Ręce opadają, gdy się słyszy, a mówią tak niekiedy także po naszej stronie,  że nie ma na kogo głosować. Tak, jakby istniała jakakolwiek inna, poza Prawem i Sprawiedliwością partia, zdolna do obalenia obecnego układu. Niektórzy ulegają świadomie bądź bezwiednie podszeptom wrogów i głoszą, że nie można PiS-owi wybaczyć podpisania Traktatu Lizbońskiego, nietrafnego obsadzania stanowisk różnymi agentami i karierowiczami, bądź rozpadu koalicji i przedwczesnych przegranych wyborów. Tak, jakby to Jarosław Kaczyński odpowiadał za całą nędzę rodzimych elit, których liczni przedstawiciele przedkładają własne ambicje nad rację stanu i nie potrafią zadbać o polski interes we wspólnej Europie.

Ożywia nas przekonanie, że każdego dnia Polak narodowi musi służyć, ciągle na nowo podnosić się z upadków i uparcie walczyć o Polskę. I z tym przekonaniem Opolskie Stowarzyszenie Pamięci Narodowej stawia na wybór Jarosława Kaczyńskiego i jego ludzi pod sztandarem Prawa i Sprawiedliwości.

 

   Zarząd OSPN

wpisał j.b. (2014-02-26)

 Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych

obchody w Opolu

 


 

wpisał j.b. (2014-02-25)

 

Żegnamy Stanisława Dobrzyńskiego...

   W Kanadzie na emigracji politycznej zmarł 22 lutego 2014 roku Stanisław Dobrzyński. Urodzony w 1939 roku aktywnie włączył się w ruch Solidarności.  Po ustąpieniu Grzegorza Fraszka z funkcji przewodniczącego Międzyzakładowej Komisji Związkowej Solidarności w Kluczborku Staszek  (tak zawsze zwracałam się do niego), z zawodu mechanik samochodowy, pracownik   kluczborskiego PKS został wybrany nowym przewodniczącym MKZ-u . Był szefem kluczborskiej Solidarności do ogłoszenia stanu wojennego. Internowano go w nocy z 12 na 13 grudnia. Internowanie miało miejsce w ratuszu otoczonym kordonem milicji. Staszka trzymano w obozie najpierw w Opolu (areszt śledczy przerobiony na obóz internowanych) a następnie w Nysie (zakład karny przerobiony na obóz internowanych).
   Na wolność wyszedł w końcu kwietnia 1982.  W okresie legalnej działalności Solidarności Staszek Dobrzyński okazał się bardzo dobrym przewodniczącym Związku, dobrym organizatorem, a jeszcze lepszym kolegą. W czasie, gdy przetrzymywany był w obozie za pośrednictwem żony Janiny utrzymywał kontakt z powstałą w grudniu 1981 konspiracyjną drukarnią grupy Kruk założoną przeze mnie.  Kluczborska bibuła drukowała nawet teksty przewodniczącego kluczborskiej Solidarności trzymanego w obozie - naturalnie anonimowo. Jego żona Janina była nie tylko łącznikiem pomiędzy mężem, a konspiracyjną drukarnią - była współorganizatorką naszej konspiracyjnej siatki i aktywnym kolporterem kluczborskiej bibuły i hasłowych ulotek.
   A sam Staszek po wyjściu z obozu wspierał moją działalność, tyle że nie brał udziału w kolportażu, gdyż był nonstop inwigilowany i śledzony. Wśród kluczborskich opozycjonistów Staszek cieszył się ogromnym zaufaniem i respektem.
Na emigrację Staszek wyjechał wraz z żoną Janiną i synem Zbigniewem pod koniec maja 1983 roku - po upływie dwuletniej kadencji, na jaką wybrano go w roku 1981.
   Wszyscy nadal żyjący członkowie konspiracyjnej grupy Kruk łączą się w bólu z rodziną naszego przyjaciela - Stanisława Dobrzyńskiego.
Bożena Szubert (Kawka)
 
 
 

Stanisław i Janina Dobrzyńscy – w Kluczborku


   Staszka w czasach legalnej Solidarności znałem jedynie z widzenia. Brakowało mi odwagi, aby do niego podejść i go zagadać.
   Osobiście poznałem go 25 grudnia 1981 w areszcie śledczym w Opolu, gdzie jak i on byłem trzymany jako internowany. Tego dnia pierwszy raz pozwolono wszystkim internowanym spotkać się w świetlicy aresztu. Zauważyłem Staszka (stał z E. Głowickim), podszedłem do niego i zacząłem mówić - "dzień dobry, nazywam się Andrzej Szubert i chciałem...". Nie dokończyłem - Staszek złapał mnie w objęcia, zaczął mnie ściskać mówiąc "to tak wyglądasz; żona mi mówiła na widzeniu, że ciebie internowano, ale nie wiedziałem kim jesteś".
   W obozie i po nim Staszek okazał się wspaniałym kolegą,  mimo dzielącej nas różnicy wieku  - Staszek był starszy ode mnie o prawie 20 lat. Pamiętam, jak w lutym 1982 Staszek wywołał mnie z celi i na korytarzu wręczył mi egzemplarz pierwszej kluczborskiej konspiracyjnej "Stobrawki", przemyconej na widzeniu przez jego żonę. Z dumą obiegłem wszystkie cele w obozie pokazując naszą kluczborską bibułę. Jeszcze jedną rzecz związaną ze Staszkiem i jego żoną doskonale pamiętam - gdy 24 lipca 1982 zwolniono mnie z obozu w Nysie po przyjeździe do Kluczborka poszedłem najpierw do mieszkania Staszka. Chciałem mu zameldować, że jestem na wolności. Chwilę posiedzieliśmy, pogadaliśmy (Staszek, jego żona i ja) i wtedy Staszek powiedział do mnie tak - "chodź, chcemy ciebie z kimś zapoznać". I zaprowadzili mnie do mieszkania Bożeny Kawki. Tak poznałem moją żonę.
   Mimo życia na emigracji (Dobrzyńscy w Kanadzie, my w Niemczech) utrzymywaliśmy ze Staszkiem i jego żoną częsty kontakt telefoniczny. A kiedyś oboje (Staszek z żoną) odwiedzili nas w Pforzheimie. Wielokrotnie też zapraszali nas do Kanady, ale nie udało się nam ich odwiedzić
 
   Z rodziną Staszka łączę się w bólu po zmarłym przyjacielu.
Andrzej Szubert







   Staszka poznałem w więzieniu w Nysie w czasie internowania. Był jednym z tych, którzy nie dali się złamać. Drwił z bezpieki i nigdy się nie poddał. Pamiętam go jako człowieka odważnego i prawdomównego. Nie były w stanie zaakceptować ugodowych tendencji zmierzających do porozumienia z komunistami. Tryskał energią, humorem, optymizmem i wiarą w zwycięstwo. Takiego go zapamiętam na zawsze.

   Cześć Jego pamięci!

                                                                                                Wiesław Ukleja



 

 
   
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2017 designed by NSF.pl powered by GeopardCMS