Andrzej Wianecki (2008-11-08)

Nowelizacja ustawy z dnia 19 IX 2007 stanowi  , że 18.XI.2008 mija ustawowy termin występowania do Sądów o odszkodowania i zadośćuczynienia na podstawie zmian w ustawie o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego (Dz. U. z dnia 23 kwietnia 1991 r.).

Jerzy Łysiak (2008-10-13)

Zbliża się Święto Niepodległości, w tym roku będziemy go obchodzić w okrągłą 90 rocznicę zrzucenia przez Polskę okowów 123 letniej niewoli.

Będziemy wspominać radosny czas rozbrajania i wypędzania z kraju obcych żołnierzy niemieckich i rosyjskich, ustanawiania własnej władzy państwowej, zaprowadzania polskich porządków. Radość ówczesnego społeczeństwa, euforię zapał i entuzjazm w wyswobadzaniu się z więzów, z obcych, narzuconych porządków. Z oczyszczania kraju z różnych symboli niewoli – w Lublinie, by wspomnieć miejsce, skąd pochodzę, w pierwszą noc po wyzwoleniu mieszkańcy gołymi rękami  rozebrali na głównym placu cerkiew, do równej ziemi, jednego dnia w wolnej Polsce nie stał ten symbol zniewolenia w dawnym gubernianym mieście…

Jacek Bezeg (2008-09-28)

Mam żal, chociaż nie wiem do kogo konketnie, długo by wymieniać. Siebie samego trzeba by może na pierwszym miejscu. O co, o to, że mimo podeszłago już wieku nie znałem do dziś tego tekstu Gilberta Keitha Chestertona, fragmentu przedmowy do jego Listów o Polsce.

Jacek Bezeg (2008-09-25)
   Próbując argumentami rozmaitymi trafić do ludzi w trakcie dyskusji [jeśli w ogóle taka dyskusja była] Czy ratyfikować czy nie ratyfikować lizboński traktat? Albo inaczej: Czy oddać się w niewolę czy nie? Zwracałem uwagę na to, że nie odbiera się suwerenności ot tak dla zabawy, a tylko i wyłącznie po to by odnieść z tego faktu konkretne korzyści materialne.
J. Łysiak (2008-08-13)

 O co chodzi w Gruzji?  

Dużo w SIECI opinii na temat tego, co dzieje się w Gruzji. Polska jest krajem w tej przestrzeni politycznej, gdzie Rosja (dawniej Związek Sowiecki) pragnie zachować swoje wpływy, i, nie oszukujmy się, zachowuje. Dlatego nie należy się dziwić, że tak dużo u nas ocen pisanych pod wpływem wczorajszego "Wielkiego Brata". Jedne pisane są pod dyktando przez zwykłych agentów (służb specjalnych rosyjskich, niemieckich, czy jakich tam jeszcze), inne przez "agentów wpływu", jeszcze inne przez homo sovieticus, jakich u nas pełno, powstają w strachu, pisane przez tych nobliwych starszych panów, którym przyświeca odwieczne przesłania "abyśmy zdrowi byli" - najważniejsze to trwać i uważać, żeby nie było gorzej. Tymczasem powoli i nadal rozpada się sowieckie imperium, spadkobierca imperium rosyjskiego. Czy to dziwne, że Rosja próbuje temu przeciwdziałać? Analogiczne procesy obserwujemy na innych obszarach: na Litwie, Ukrainie, w krajach bałtyckich, kaukaskich. Rosja stosuje różne metody, przypomnijmy sobie. A i nam też nie wolno zapomnieć, że choć wyzwolenie spod władzy sowiecko-rosyjskiej nastąpiło, to jednak Rosja nie pogodziła się z tym ostatecznie i nadal pozostajemy w obszarze, na którym pragnie mieć wpływy. Sprawa Gruzji to także nasza sprawa. Jeśli chcemy coś znaczyć pomiędzy państwami Europy, musimy obserwować i reagować z jakąś przynajmniej minimalną odwagą. Odwadze tej Prezydent Lech Kaczyński sprostał. Dzięki Bogu!

Poniżej tekst naszego Przyjaciela Pana Romualda Szeremietiewa z jego Blogu


Romuald Szeremietiew
www.szeremietiew.blox.pl
teksty autora...

Znowu bagnet? 

Wypowiedzi na temat przyczyn wybuchu wojny między Rosją a Gruzją przypominają niekiedy tłumaczenie chłopców uczestniczących w bójce – to on zaczął pierwszy, nie ja. Rosja oskarżyła Gruzję o napaść na jej obywateli mieszkających na terenie Gruzji. Gruzini oskarżają Rosjan o agresję na ich państwo.

To słyszy opinia publiczna i politycy Zachodu. Przy czym większość zdaje się przyznawać rację Gruzinom. Najostrzej skrytykował poczynania Kremla szwedzki min. spraw zagranicznych, który porównał działania Rosjan do tego, co w 1938 r. robili Niemcy. Hitler też twierdził, że występuje w obronie prześladowanych ziomków, Niemców sudeckich przez Czechów.

Powstaje jednak problem, czy można ustalić winnego uwzględniając praktykę stosunków międzynarodowych. Jak wiadomo prezydent Gruzji od dawna zapowiadał, że podporządkuje władzy centralnej zbuntowane rejony (Abchazja, Adżarja, Osetia). I to robi. Krytykujący go za to Włodzimierz Putin, niedawny prezydent, a dziś premier rządu Federacji Rosyjskiej sam odpierał krytyki w sprawie czeczeńskiej przypominając, że ta republika znajduje się na terytorium Federacji Rosyjskiej i władze Rosji mają prawo przywołać Czeczenów do porządku.

Abchazja i Osetia są w granicach Gruzji - Rosja powinna akceptować działania gruzińskiego prezydenta. Dlaczego prezydent Gruzji nie ma takich samych praw na własnym terytorium, jakie ma na swoim prezydent Rosji? I dalej – skoro wg władz Rosji zbuntowane prowincje Gruzji mają prawo do niezależności od Tbilisi, czy to oznacza, iż takie same prawa Rosja przyzna Czeczenii?

Jednak także krytycy poczynań Rosji maja kłopot. Odwołując się do słusznej zasady nienaruszalności terytorium Gruzji zapomnieli, że uznając na Bałkanach niepodległość Kosowa dopuścili się naruszenia integralności terytorialnej Serbii. Do tego amerykańskie uzasadnienie operacji zbrojnej w Iraku (groźba użycia przez Husajna broni biologicznej i chemicznej) nie odpowiadało prawdzie. A więc i tzw. nasza strona potrafi pochopnie sięgać po broń. W polityce międzynarodowej ciągle króluje moralność Kalego – jak ktoś mnie ukraść krowę, to zły uczynek, jak ja ukraść, dobry.

Wicehrabia Henry John Temple Palmerston, angielski mąż stanu, członek Izby Gmin od 1807, minister spraw zagranicznych w latach 1830-1841 i 1846-1851 i premier w latach 1855-1865 był autorem powiedzenia: "Anglia nie ma wiecznych wrogów ani wiecznych przyjaciół, ma tylko wieczne interesy." Sądzę, że dla zrozumienia przyczyn wybuchu wojny na Kaukazie, także nad Wisłą, warto zastanowić się co, jakie interesy, wywołały wojnę.

Gruzja

Tradycje państwowe sięgają II tysiąclecia p.n.e. Gruzini przyjęli chrześcijaństwo w IV wieku. Państwo gruzińskie istniało dużo wcześniej niż powstały zalążki Rosji, Wielkie Księstwo Moskiewskie. W XVIII w. Gruzini, tak jak Polacy, utracili niepodległość i znaleźli się pod panowaniem Rosji. Mieli mniej szczęścia od Polaków po upadku caratu w 1917 r. Nie obronili swojej niepodległości przed bolszewicką agresją i kraj ich stał się republiką sowiecką. Dopiero w marcu 1991 r. wolna Gruzja wróciła na polityczną mapę świata.

To doświadczenie i silne przywiązanie do wolności sprawiają, że Gruzini nie chcą ponownie trafić pod panowanie Rosjan. Chcą związać się z Zachodem. Nie tylko elity, ale także obywatele pragną Gruzji w NATO i Unii Europejskiej.

Rosja

Po upadku Związku Sowieckiego straciła możliwości kontrolowania terytoriów wchodzących w skład imperium. Jednak jej władze i elity nie pogodziły się z tym. Kreml znalazł nowy sposób na odzyskanie mocarstwowej pozycji w polityce światowej. Rosja dysponuje ogromnymi zasobami surowców (gaz – 1 miejsce w świecie, ropa naftowa – 7.) i jest prawdziwym „supermocarstwem energetycznym”. A skoro gospodarki współczesnego świata potrzebują energii, to Rosjanie postanowili wykorzystać swoje zasoby jako instrument polityki w planie odbudowy potęgi Rosji w świecie.

Nie ukrywają tego. Wystarczy zajrzeć do oficjalnych dokumentów, np. do przyjętej przez rząd FR we wrześniu 2003 r. i obowiązującej „strategii” Энергетическая стратегия России на период до 2020 года Moskwa chce odbudować swoje wpływy w pierwszym rzędzie na terenie państw, które wchodziły w skład ZSRR, a następnie także dalej na Zachód. Państwa należące nie tak dawno do bloku sowieckiego, wśród nich Polska, musiałby pogodzić się z podporządkowaniem Rosji bowiem ich gospodarki są uzależnione od dostaw rosyjskich surowców energetycznych.

Trzeba też zauważyć, że ropa i gaz nie muszą być jedynymi „broniami” mocarstwowej Rosji. W tym kraju od pewnego czasu rosną dynamicznie wydatki na wojsko. W najbliższych latach (2007-15) Rosja wyda 189 mld dolarów na uzbrojenie. Wymianie podda się prawie połowę uzbrojenia. I jak widzimy na przykładzie Gruzji Rosja nie musi ograniczać się do nacisków gospodarczych.

W grupie państw potencjalnie narażonych na szantaż energetyczny Moskwy powstały plany, aby zmniejszyć to zagrożenie. Polska i Ukraina podjęły starania, aby znaleźć źródła dostaw poza Rosją, w państwach Azji Środkowej. Pojawił się projekt zbudowania alternatywnych linii przesyłowych surowców energetycznych z tych krajów. Planowane rurociągi, aby ominąć terytorium Rosji, musza biec tylko jedną drogą, przez Gruzję.

Destabilizacja Gruzji, jeszcze lepiej opanowanie jej przez Rosję, byłaby ciosem dla środkowo – europejskich planów uniezależnienia się od dostaw surowców rosyjskich. I taki jest interes Moskwy na Kaukazie.

W górach Kaukazu toczy się więc walka o wolność i suwerenność państw, które po 1989 r. pozbyły się komunistycznej niewoli. Jeśli uda się zorganizować skuteczną międzynarodową akcję i obronić niezależność Gruzji, to nasza cześć Europy będzie bezpieczna. Może więc wspomniany wyżej szwedzki minister wiedział co mówi?

Włodzimierz Ilicz Lenin wygłosił niegdyś taką maksymę – wroga sprawdzaj bagnetem. Jeśli wchodzi pchnij, jeśli natrafi opór, wycofaj.

Czy tym razem rosyjski bagnet wyszczerbi się na Kaukazie?

Jacek Bezeg (2008-04-23)

Dlaczego nie do Unii?
Argumenty przeciwko bezmyślnemu i bezwolnemu wejściu Polski w struktury UE można podzielić na: prawne, logiczne, historyczne, gospodarcze, zdrowo rozsądkowe i religijne.

 

Jacek Bezeg (2008-04-22)
Zastanawiałem się nad przyczynami dla, których naród nasz stał się dużo bardziej podatny na manipulacje niż jeszcze kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu. Myślę, że chociaż składa się na to zapewne kilka czynników to najważniejszym z nich jest to, o co tak zdecydowanie walczą pewne ośrodki “inżynierii społecznej”, czyli atomizacja społeczeństwa. Osiągana jest ona głównie przez walkę z rodziną. Pamiętam, że kiedy już minął mi fizjologiczny okres buntu to przed podjęciem ważniejszych decyzji życiowych zwykle radziłem się rodziców lub przynajmniej ich zawiadamiałem pilnie obserwując ich reakcję, domyślając się aprobaty lub jej braku.
Jacek Bezeg (2008-04-22)
Szanowny Panie/Pani Pośle/Posłanko
Wyrażam swój sprzeciw wobec faktu, że próbuje narzucić się Polsce i innym krajom europejskim tzw. Reformujący Traktat Lizboński z pominięciem głosu obywateli w formie publicznej debaty i referendum.

Jacek Bezeg (2008-04-22)
Rozmawiałem z pewną panią na temat wspólnego znajomego, sympatycznego młodego człowieka. Niedawno dowiedziałem się, że robi karierę bo należy do PO. Pytam się, nieco zdziwiony znając jego poglądy: A on to się zapisał z przekonania czy dla kariery? A co ty nie wiesz, ze teraz młodzi są sprzedajni? Dla kariery, oczywiście, że dla kariery.