Jacek Bezeg (2014-12-14)

 Dlaczego właśnie tak?

za www.jacekbezeg.pl

 

 

Chyba każdy już widzi, że jest wojna. Wydano ją nam, Polakom, ale wydano też wojnę całej naszej,  łacińskiej cywilizacji. Była niegdyś naszą narodową specjalnością obrona chrześcijańskiej Europy. Teraz kiedy odcina się ona od swoich korzeni nie tylko nie potrzebuje, ale nawet nie chce naszego w tej dziedzinie wsparcia. Już polubiła swego nowego pana i z nim współpracuje. Zresztą nie jesteśmy w stanie żadnego wsparcia udzielić. Tak się wydaje.

A jakie mamy szanse w walce o nasz kraj? Jakich powinniśmy użyć broni?
Co zrobi mądry Król, któremu wypowiedziano wojnę na morzu jeżeli nie ma floty? Poszuka miejsc na których jego wojska będą miały przewagę i zrobi wszystko by tam wroga zwabić.
Przekonaliśmy się w tych dniach, że metodą demokratyczną zwykłą nie da się wygrać. Metody demokratyczne niezwykłe, takie jak na przykład powstrzymywanie się o zakupów wszelkiego alkoholu do czasu, aż rząd nie poda się do dymisji, może byłyby i skuteczne, ale nie jesteśmy w stanie ich użyć. Zresztą czy akurat rząd jest naszym głównym celem.

Najgroźniejszą cechą naszego wroga, wroga naszej Ojczyzny jest jego rozproszenie i głębokie wniknięcie w nasze społeczeństwo. W prawie każdym z nas jest mniejszy lub większy kawałek homo sovieticus, który kiedyś szukał sobie pana w Moskwie, a teraz w Brukseli czy Waszyngtonie, który niczego się tak nie boi, jak przyjęcia na siebie odpowiedzialności za swój własny los.
Bronie i metody do walki z takim wrogiem leżą w sferach ducha. Ich siła zależy od tego jak wielka jest wiara tego, kto ich używa. Jezus mówił „bądźcie jak dzieci”. Właśnie dlatego, że ich wiara jest czysta i silna, a przez to modlitwa niezwykle skuteczna. Jednak wiadomo, że nawet modlitwa niewierzących przynosi owoce. Modląc się nie tylko prosimy Boga o pomoc, ale i ukierunkowujemy ku Niemu całą swoją duszę.

W czasie pierwszego opolskiego Marszu Pokutnego w ramach Krucjaty za Ojczyznę okrążyliśmy dwukrotnie ratusz. W jakiś czas potem w tym budynku dokonano odkrycia. Jego skutek jest taki, że w wyborach na prezydenta miasta kandydat SLD nawet nie wystartował. Nie jest to oczywiście wina tych, którzy z Różańcem w ręku szli ulicami miasta, bo jako się rzekło był to Marsz Pokutny. Pokutujący o nic nie proszą, a tylko uznają swoje grzechy, proszą o wybaczenie i oddają się w Bożą opiekę, wierząc, że On najlepiej wie co dla nich jest najlepsze i da to swoim dzieciom.
W czasie dyskusji nad planem kolejnego Marszu Pokutnego Krucjaty padła propozycja aby jednak tym razem nie okrążać ratusza dwukrotnie. A jak będzie?
Zobaczymy 17 grudnia. Początkiem marszu jest Msza Święta w kościele „na górce” o godzinie 18.
Legenda mówi, że od tego miejsca zaczynał w naszym mieście swą działalność Święty Wojciech.




foto.:  http://dewocjonalia-roza.pl/rozaniec-benedyktynski-krzyz-sw-benedykta-duzy-brazowy-p-1281.html

 

 

 

 

 

Jacek Bezeg (2014-10-20)

 

Patrząc z ukosa

Patrząc nieco z ukosa na
to co się dzieje w naszym pięknym mieście Opolu w związku z nadchodzącymi nieuchronnie wyborami do lokalnych organów samorządowych  nie sposób uniknąć pewnych skojarzeń. Nieodparcie nasuwa się na myśl zasada będąca zdaniem Stanisława Michalkiewicza podstawową, wprost konstytucyjną, acz nie zapisaną nigdzie, zasadą naszej III RP.


„Wy nie ruszacie naszych, a my nie ruszamy waszych.”

Niektórym  mogą się nawet nasuwać skojarzenia z jakimiś „spiskowymi teoriami”, lecz jako ludzie rozsądni wiemy, że niczego takiego jak spiski na tym świecie nie było, nie ma i nie będzie. Nie będę więc nikogo o nic podejrzewał, a tylko nieco się zdziwię.

 Cóż mnie zadziwia?

Oto jedna ze starających się o rządy w naszym mieście partii dostarczyła dokumenty niezbędne do zarejestrowania swych kandydatów z rozmaitymi wadami. Nic to dziwnego. Zdarza się przecież zawsze i z tego powodu zwykle zbiera się więcej podpisów popierających niż wymagane minimum, tak aby po sprawdzeniu ( i usunięciu błędów) przez komisje wyborcze zostało jeszcze przynajmniej tyle ile wymagają przepisy.
Cóż takiego ciekawego może być w tej sytuacji, żeby aż się dziwić?
Otóż wady jakie wykryto na dostarczonych listach poparcia były dwojakiego rodzaju.
Jeden rodzaj to wpisanie danych niekompletnych, błędnych lub danych osób nie uprawnionych do udzielania takiego poparcia. Takie błędy powodują skreślenie osoby z listy i niczego więcej poza jej skróceniem spowodować nie mogą.
Drugi rodzaj nieprawidłowości wykrytych na listach poparcia był jednak zupełnie innego kalibru. Otóż lenistwo, albo może brak rzeczywistego poparcia, spowodowało, że listy zawierające podpisy osób popierających kandydatów w jednym z okręgów skserowano i użyto dla „udzielenia poparcia” kandydatom w innych okręgach. To już nie jest błąd, to jest przestępstwo fałszerstwa dokumentów, ponoć zagrożone karą więzienia do lat 3. Przewodniczący Miejskiej Komisji Wyborczej nie miał wielkiego wyboru. Musiał skierować do prokuratury informację o jego popełnieniu inaczej stałby się wspólnikiem.

Cóż w tym wszystkim jest dziwnego?
 Przecież przedstawiciele tej „opcji politycznej” już władzę w naszym mieście sprawowali i dokonali „przekształceń własnościowych” na taką skalę, że prokuratura i sądy musiały ich podsumowywać i oceniać. No więc nie powinienem się dziwić, wszak „dzieckiem w kolebce kto łeb urwał hydrze, ten młody zdusi centaury” – powiada poeta. Więc to, też mnie nie dziwi.


Dziwi mnie - swoista zmowa milczenia nie tylko mediów, ale i konkurentów politycznych tej opcji. Wydawać by się mogło, że zrobiliby wszystko, aby tylko przeciwnika pogrążyć, zdeptać, zdusić,  a jednak.. .  A jednak tego jednego nie uczynią. Wszyscy rozważają i deliberują o tym, czy można popierać kogoś w Opolu jeśli się tu nie mieszka, czy można udzielać poparcia nie znając swojego adresu albo PESELU i tak dalej, i temu podobnie.
I wszyscy się już dziwią: „A właściwie to czemu nie?”
 Tylko prokurator zachowuje dostojne milczenie.

I tylko tego jednego pytania nie spotkałem:

„Czy to wypada, starać się nadal o prawo do zarządzania miastem, jeśli się zostało przyłapanym na przestępstwie już na samym początku tych starań?”

„Czy jest szansa na to, że wyborcy wybaczą / zapomną i będzie jednak można się dorwać do Ratusza, aby ich przez kolejne lata uszczęśliwiać?”

Tylko to mnie dziwi.

Jacek Bezeg
 

wpisał j.b. (2014-10-15)

 

Modlitwa za Ojczyznę ks. Piotra Skargi
 

 W czasie Marszu Pokutnego, w sobotę 18 października, będącego częścią modlitw Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę, będziemy modlić się także i tą modlitwą. Warto znać ją na pamięć.

 

Boże, Rządco i Panie narodów,
z ręki i karności Twojej racz nas nie wypuszczać,
a za przyczyną Najświętszej Panny, Królowej naszej,
błogosław Ojczyźnie naszej,
by Tobie zawsze wierna, chwałę przynosiła Imieniowi Twemu,
a syny swe wiodła ku szczęśliwości.
Wszechmogący, wieczny Boże,
spuść nam szeroką i głęboką miłość ku braciom
i najmilszej Matce, Ojczyźnie naszej,
byśmy jej i ludowi Twemu, swoich pożytków zapomniawszy,
mogli służyć uczciwie.
Ześlij Ducha Świętego na sługi Twoje,
rządy kraju naszego sprawujące,
by wedle woli Twojej ludem sobie powierzonym
mądrze i sprawiedliwie zdołali kierować.
Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.
 

Jacek Bezeg (2014-10-05)

Ks. Stanisław Małkowski w Opolu


Na zaproszenie Solidarności Uniwersytetu Opolskiego i Opolskiego Stowarzyszenia Pamięci Narodowej gościmy w Opolu słynnego kapłana.  W auli niegdyś wysadzonej, a obecnie Starej odbyło się spotkanie, w którym wysłuchaliśmy nie tylko Księdza ale i Marcina Dybowskiego twórcy wydawnictwa ANTYK.


Głównym tematem była Krucjata Różańcowa za Ojczyznę. Historia Kościoła zna dziewięć takich sytuacji kiedy to grupy katolickie zagrożone znacznie przeważającymi siłami Złego, prosiły Boga o pomoc modląc się na Różańcu.
We wszystkich tych sytuacjach następowało - niewytłumaczalne po ludzku – zwycięstwo słabszych, ale występujących po stronie dobra.

Już w roku 2008 w czasie naszej konferencji w Głuchołazach pod hasłem „Przezwyciężyć zmowę okrągłego stołu” fizyk Mirosław Dakowski mówił, że jest to jedyny naprawdę skuteczny sposób na poprawę sytuacji Polski i w Polsce. Profesor przekonywał wtedy, że siły zła jakie sprzysięgły się przeciwko nam są tak potężne i tak dobrze zorganizowane, iż tylko interwencja niebios może je zwyciężyć. Wtedy przyjęte to zostało z niedowierzaniem i zdziwieniem. Jednak od tego czasu sytuacja zmieniła się znacznie i dlatego w roku 2011 w Teresinie koło Niepokalanowa proklamowano (dziesiątą w historii) Krucjatę Różańcową za Ojczyznę nie tyle z myślą o jej poprawie, ale o obronie.

 

 


Pomimo, że cel Krucjaty nieomal z godziny na godzinę staje się coraz bardziej aktualny, udział w niej, czyli odmawianie codziennie przynajmniej jednej dziesiątki Różańca w intencji Polski zadeklarowało zaledwie 117 tysięcy osób. To niewiele.
Dlaczego ilość, a dokładniej procent jest ważny? Bóg dał nam wolą wolę i szanuje ją. Nie będzie interweniował, jeśli nie będziemy tego chcieli i nie będziemy Go o to prosić. Wolna wola pozwala nam powiedzieć Bogu „nie” i wybrać Szatana. Zgodzić się na zło, zaakceptować je, przejść na stronę ciemności i w konsekwencji znaleźć się w „pomieszczeniu dobrze ogrzewanym”.
Jak na razie, choć  większość z nas narzeka widząc coraz bardziej rozprzestrzeniające się zło, niewielu próbuje przeciwdziałać, a już zupełnie mała jest liczba tych, którzy działają na rzecz sprowadzenia pomocy jedynej siły, która jest w stanie tej pomocy nam udzielić.

 

 


Jak się dowiedzieliśmy  w czasie spotkania zarówno przed klęską 1939, jak i klęską powstania w 1944 były objawienia zachęcające do modlitw na Różańcu, do intronizacji Chrystusa na Króla Polski, aby zapobiec tym wielkim nieszczęściom. Nie dotarły one jednak do wystarczającej liczby osób, a przede wszystkim nie znalazła się w polskiej społeczności wystarczająca liczba osób chcących zastosować się do zaleceń Maryi.

 


 

Jak to działa? Co się dzieje?
Polska, jako jeden z niewielu już na świecie krajów rzeczywiście katolickich, jest szczególnie znienawidzona przez anioły zbuntowane. Tak więc ci, którym kraj nasz przeszkadza z powodów gospodarczych, politycznych, czy jakichkolwiek innych mają po swojej stronie dodatkowe wsparcie tych duchów nieczystych. Z tych powodów nie mamy żadnych szans na zwycięstwo, jeśli działamy tylko tu na Ziemi.
Sytuacja zmienia się jednak diametralnie kiedy ziemskie działania wspieramy modlitwą. Grupa modląca się, staje się społecznością, czyli grupą w której jest Jezus. (Gdzie dwóch lub trzech się spotka w imię moje tam i ja jestem.)  Innymi słowy poprosiwszy „o pomoc z góry” stajemy się „skazani na sukces”.
Tak więc problemem jest tylko przekonanie Boga, że Polacy, że znacząca część naszego narodu, chce oddać się pod panowanie Jezusa, chce prosić Go za pośrednictwem Maryi o pomoc, o ratunek dla swojego kraju.

Jacek Bezeg

Więcej:
http://krucjatarozancowazaojczyzne.pl/

 


Relacja video:
https://www.youtube.com/watch?v=EIYAGCKx494&list=UUGcX0De3pweKWWtaQnP3Wcw

Jacek Bezeg (2014-03-04)

 Opole 1 marca 2014  --  Żołnierze Niezłomni

 

Obchody kolejnego już Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych to święto szczególne. Wspominamy w tym dniu Tych, których chcielibyśmy jednak nazywać inaczej. Chcielibyśmy nazywać ich NIEZŁOMNYMI. Wszak w czasach kiedy wielu się poddało, wielu zginęło, w czasach gdy nie było już praktycznie żadnej nadziei, oni walczyli. Czasem w większych oddziałach, odnosząc spektakularne sukcesy, odbijając więźniów, czy defilując w 3 majowe święto główną ulicą miasteczka. Czasem, zwłaszcza w latach późniejszych, w grupkach coraz mniejszych myśleli już tylko o tym, aby życie oddać drogo. Najdłużej wytrwał Józef Franczak – Lalek. Czy ten dwudziestoletni chłopiec idąc bronić Ojczyzny w 1939 spodziewał się, że potrwa to tak długo, że będzie na wojnie 24 lata? Że zginie jako 45 letni samotny Żołnierz Niezłomny? http://podziemiezbrojne.blox.pl/2013/10/50-rocznica-smierci-sierz-Lalka.html

A ilu było takich jak on? Jeśli komuś apel poległych odczytywany przy pomniku Bóg, Honor, Ojczyzna dłużył się za bardzo, to niech pomyśli o tym, jak bardzo Im się dłużyła ta wieloletnia wojna. A przecież w czasie apelu zamiast wymienić poszczególne osoby mówiono często tylko podkomendni kapitana ...

Historycy próbując zrozumieć, wyjaśnić ten ewenement znajdują różne okoliczności. Nawet i takie, że często nie byli to żołnierze zawodowi, a więc nie potrafili przeprowadzić stosownych kalkulacji, z których wynikłaby decyzja o poddaniu się.

Ja myślę, że największym problemem był dla Nich po prostu brak umiejętności życia w niewoli. Taki nasz narodowy feler.

Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych jest w naszym mieście świętem szczególnym jeszcze z innego powodu. To tu się ono narodziło. O tym jak się to stało mówi dłuższa opowieść, która została przedstawiona przez jej autorkę Barbarę Grodecką-Klusik w trakcie sesji popularno-naukowej jaka miała miejsce w auli Uniwersytetu Opolskiego 28 lutego. Po wystąpieniu pani Barbary obejrzeliśmy film mówiący o losach jednego z Wyklętych, Stanisława Sojczyńskiego - Warszyca.

Dyskusję jaka wywiązała się po filmie możemy zobaczyć tu: http://www.youtube.com/watch?v=9O_elyP98Fc&list=UUGcX0De3pweKWWtaQnP3Wcw&feature=c4-overview


1 marca odbyły się zgodnie z planem uroczystości pod pomnikiem Żołnierzy Wyklętych poprzedzone uroczystą Mszą Świętą sprawowaną w Ich intencji w opolskiej katedrze oraz uroczystym przemarszem przez miasto.

 

 

Maszerowali przedstawiciele grup rekonstrukcyjnych

 

 

Starsi i młodsi mieszkańcy Opola

Sympatycy klubu sportowego Odra

A kiedy przy pomniku stanęła honorowa warta

oni stanęli wokół z portretami poległych bohaterów

Rozpoczęło się odczytywanie Apelu Poległych, długie bardzo długie. Zadumał się nad ich losem i starszy wiarus, i młody miłośnik dawnej armii

W niejednym oku coś jakby bardziej mokro się zrobiło

 

Tak to już z nami jest, że na zawsze są z nami te trzy słowa

 

BÓG, HONOR I OJCZYZNA

Są też one dla nas źródłem nadziei, zwłaszcza teraz kiedy tak niedaleko od naszych granic wyciąga swoje pazury złowrogie imperium.


Jacek Bezeg

 

Videorelacja:  http://www.youtube.com/watch?v=5nwZ8kvt9yY&list=UUGcX0De3pweKWWtaQnP3Wcw&feature=c4-overview

O ile mi wiadomo, to relacje video są zrobione przez Józefa Gorzkowskiego.

 

 

Barbara Grodecka-Klusik (2014-03-04)

Barbara Grodecka-Klusik

b. Pełnomocnik Wojewody

ds. Kombatantów


Geneza Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych

 

IDEA Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych narodziła się w OPOLU i stąd wyszedł APEL, aby dzień 1 marca stał się świętem Żołnierzy antykomunistycznego podziemia i aby miało ono charakter ogólnokrajowy. I to jest fenomen: idea zrodziła się nie w patriotycznej Warszawie czy Krakowie czy Wrocławiu, ale właśnie w Opolu, które kojarzy się Polakom głównie z Festiwalem Polskiej Piosenki i nikt nie oczekiwał od opolan jakiejś zwiększonej dawki patriotyzmu. Środowiska kombatanckie Opola zawsze zdominowane były przez ZBOWiD, który nawet po 1989, już pod szyldem Związek Kombatantów Rzeczypospolitej i Byłych Więźniów Politycznych, zawłaszczył główną rolę we wszystkich uroczystościach patriotycznych.


Ale w tej rzeczywistości żyli i działali także żołnierze Armii Krajowej zrzeszeni w Światowym Związku Żołnierzy AK. W latach 90-tych zaczęli działać byli internowani, którzy w efekcie założyli Opolskie Stowarzyszenie Pamięci Narodowej. Później powstawały nowe środowiska patriotyczne jak Klub S. Cata-Mackiewicza stworzony przez Arka Karbowiaka czy Młodzi Konserwatyści na czele z Januszem Kowalski i Tomkiem Strzałkowskim. Wszystkie te środowiska przyczyniły się do pogłębienia patriotyzmu opolan. To w tych środowiskach zaczęła dojrzewać myśl o konieczności uhonorowania żołnierzy antykomunistycznego podziemia z WiN-u, NSZ-u, NZW, których zasługi dla niepodległości nawet po wyborach 1989 nie były należycie docenione, a nawet były kwestionowane.


Powoli mogły się ziszczać marzenia żołnierzy AK o powstaniu pomnika poświęconego żołnierzom antykomunistycznego podziemia. Nosili je w sobie: żołnierz AK-WiN śp. Tadeusz Czajkowski z Brzegu, żołnierz AK śp. Jan Dominiewski z Nysy i żołnierz AK Eugeniusz Mróz,. Oni sami nie mieli takiej siły przebicia, żeby swoją ideę fizycznie zrealizować, ale w 2003 roku wystąpili do konkretnych rajców o wsparcie. Na szczęście wzrosła już prężna grupa młodych patriotów. W Opolu aktywnie działali: Arek Karbowiak, Janusz Kowalski, Tomek Strzałkowski, Tomek Kwiatek, Sławek Brzeziński, Mirek Pietrucha, Przemek Gudaniec. Większość nich zaangażowała się w działalność samorządową i w kadencji 2002-2006 została radnymi, Arek Karbowiak był wiceprezydentem przez dwie kadencje. Wszyscy oni wykonywali swoje obowiązki nie rezygnując z działalności stricte patriotycznej w swoich stowarzyszeniach. I tak w 2002 roku Arek Karbowiak, Tomek Strzałkowski, Tomek Kwiatek i Janusz Kowalski zorganizowali w Xawerianum pierwszą w Opolu wystawę poświęconą żołnierzom wyklętym. To było wielkie wydarzenie także w sensie artystycznym.


Idea pomnika dojrzewała wspierana przez przedstawicieli OSPN Wieśka Ukleję, Jurka Łysiaka, Antka Klusika, Zbyszka Bereszyńskiego. Ponieważ niemożliwe było zebranie funduszy, młodzi radni oraz wiceprezydent Karbowiak, do których zwrócili się żołnierze Armii Krajowej, przygotowali na sesję rady miasta uchwałę o wystawieniu i sfinansowaniu przez Miasto pomnika poświęconego żołnierzom wyklętym. Nie obyło się bez protestów zwłaszcza byłych ZBOWiD-owców, którzy przekonywali min. na łamach NTO, że na Opolszczyźnie nie było po wojnie żadnych organizacji niepodległościowych.


Realizację przyjętej Uchwały pilotował wiceprezydent Arek Karbowiak, przy całkowitej akceptacji prezydenta Ryszarda Zembaczyńskiego i tak 17 grudnia 2006 na Placu Wolności został uroczyście odsłonięty zaprojektowany przez panią Magdalenę Zacharską pomnik BÓG HONOR OJCZYZNA poświęcony Żołnierzom Antykomunistycznego Podziemia.

I od razu zaczął żyć. To tutaj odbywają wszelkie uroczystości, zgromadzenia opolskich środowisk patriotycznych, w mniej lub bardziej bogatej oprawie, raz nawet w obstawie uzbrojonej policji z psami.


1 marca 2009, po wcześniejszych rozmowach Karbowiaka ze śp. Januszem Kurtyką, który wskazał ten właśnie termin, odbyły się pod Pomnikiem pierwsze uroczyste obchody Dnia Pamięci Żołnierzy Podziemia Antykomunistycznego. Został na nie zaproszony pan Zbigniew Lazarowicz syn Adama, jednego z siedmiu zamordowanych członków ostatniego IV Zarządu WiN. Wtedy to został odczytany i podpisany przez żołnierzy Armii Krajowej, władze Opola, parlamentarzystów, działaczy środowisk patriotycznych APEL w sprawie ustanowienia 1 marca Dniem Żołnierzy Antykomunistycznego Podziemia, z wyrażoną nadzieją, że obchody tego dnia będą się odbywać w całym kraju.

I znowu realizację tej idei pilotował – na najwyższych szczeblach - Arek Karbowiak. Po tym, jak Prezydent Opola Ryszard Zembaczyński wystosował do wszystkich posłów (oprócz SLD) pismo, w którym prosił, aby podjęli inicjatywę i ustanowili 1 marca Dniem Żołnierzy Antykomunistycznego Podziemia i żaden z klubów nie wystąpił z konkretnym projektem ustawy, Karbowiak znowu rozmawiał z prezesem IPN J. Kurtyką. Uzgodnili, że wystosują wspólny apel do prezydenta Lecha Kaczyńskiego, aby to On wystąpił do Sejmu z projektem ustawy. Apel ten podpisali prezes Kurtyka, prezydent Zembaczyński, prezes Związku Kombatantów Narodowych Sił Zbrojnych, prezesi Światowego Związku Żołnierzy AK. Rzeczywiście, 1 marca 2010 trafiła do Sejmu inicjatywa ustawodawcza złożona przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Arek Karbowiak nadal czuwał: rozmawiał z marszałkiem Komorowskim, który uznał tę inicjatywę za godną poparcia oraz z ministrami Jackiem Sasinem i śp. Władysławem Stasiakiem. Niemal po roku sejm ustanowił dzień 1 marca świętem Żołnierzy Antykomunistycznego Podziemia. Tak więc 1 marca 2011 w całym kraju po raz pierwszy obchodzono uroczyście Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych.






Więcej na ten temat:





Informacja prasowa - 1 marca świętem "żołnierzy wyklętych"
http://www.ospn.opole.pl/?p=art&id=193


Apel do niepodległościowych związków kombatanckich
http://www.ospn.opole.pl/?p=art&id=194


Pierwszy DZIEŃ ŻOŁNIERZY ANTYKOMUNISTYCZNEGO PODZIEMIA
http://www.ospn.opole.pl/?p=art&id=195


 Opole, 5 marca 2008 r.
Zarząd Koła Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowejw Opolu
http://www.ospn.opole.pl/?p=art&id=198


Zbieramy podpisy pod apelem
http://www.ospn.opole.pl/?p=art&id=199


http://ngopole.wordpress.com/2011/02/04/%E2%80%9Eznaczacy-wklad-mialy-osoby-z-kancelarii-prezydenta-lecha-kaczynskiego%E2%80%9D-%E2%80%93-z-arkadiuszem-karbowiakiem-pomyslodawca-pomnika-%E2%80%9Ebog-honor-ojczyzna%E2%80%9D-w-opolu-i-inicja/#more-1456


1 marca w Opolu – Dzień Żołnierzy Wyklętych
http://www.ospn.opole.pl//?p=art&id=309


http://www.ospn.opole.pl//?p=art&id=309


http://www.ospn.opole.pl//?p=art&id=195


Będziemy mieli nowe święto państwowe?
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Bedziemy-mieli-nowe-swieto-panstwowe,wid,13097458,wiadomosc.html?ticaid=1123d3


Karbowiak o Żołnierzach Wyklętych
http://www.ngopole.pl/2013/02/28/karbowiak-o-zolnierzach-wykletych/


Mamy w Opolu wiadukt im. Żołnierzy Wyklętych
http://www.ngopole.pl/2013/04/25/ujawniamy-wiadukt-przy-ul-struga-bedzie-nosil-nazwe-zolnierzy-wykletych/


Gazeta Wyborcza kolejny raz ośmiesza się pytaniem w sondzie
http://www.ngopole.pl/2013/03/05/gazeta-wyborcza-kolejny-raz-osmiesza-sie-pytaniem-w-sondzie/


Cześć i chwała bohaterom!
http://www.ngopole.pl/2012/03/02/czesc-i-chwala-bohaterom/


Nasz temat: 15 lat działalności środowiska konserwatywnego w Opolu
http://www.ngopole.pl/2012/05/11/nasz-temat-15-lat-dzialalnosci-srodowiska-konserwatywnego-w-opolu/


Pamięci Żołnierzy Wyklętych
http://www.zolnierzewykleci.pl/


„Bóg, honor, ojczyzna” czyli wspomnienie żołnierzy wyklętych
http://radiosygnaly.pl/?p=7506


1 marca o godz. 12.00 w Opolu oficjalne obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wykletych
http://www.ngopole.pl/2012/02/28/1-marca-o-godz-12-00-w-opolu-oficjalne-obchody-narodowego-dnia-pamieci-zolnierzy-wykletych/


Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych – oficjalne obchody w Opolu [fotorelacja]
http://www.ngopole.pl/2013/03/02/narodowy-dzien-pamieci-zolnierzy-wykletych-oficjalne-obchody-w-opolu/


W Opolu uczciliśmy Żołnierzy Wyklętych
http://www.ngopole.pl/2011/05/09/w-opolu-uczcilismy-zolnierzy-wykletych/


Prawicowe obchody Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych
http://www.radio.opole.pl/2012/marzec/wiadomosci/prawicowe-obchody-dnia-pamieci-zolnierzy-wykletych.html


Święto „Żołnierzy Wyklętych” w Opolu
http://www.ngopole.pl/2011/02/27/swieto-zolnierzy-wykletych-w-opolu/


Jest szansa na ulicę Żołnierzy Wyklętych w Opolu!
http://www.ngopole.pl/2013/03/08/jest-szansa-na-ulice-zolnierzy-wykletych-w-opolu/


Żołnierze Wyklęci
http://www.opole.pl/miasto/artykuly/32830-35220-Article-Zolnierze_Wykleci#paragraph3344


Żołnierze Wyklęci
http://www.opole.pl/miasto/artykuly/32830-35220-Article-Zolnierze_Wykleci/version:contrast#paragraph3344


1 marca o godz. 12.00 w Opolu oficjalne obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wykletych
http://www.ngopole.pl/2012/02/28/1-marca-o-godz-12-00-w-opolu-oficjalne-obchody-narodowego-dnia-pamieci-zolnierzy-wykletych/


Święto „Żołnierzy Wyklętych” w Opolu
http://www.ngopole.pl/2011/02/27/swieto-zolnierzy-wykletych-w-opolu/


Opole: Żołnierze wyklęci mają swoje święto
http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110301/POWIAT01/284519810


Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Opolu 01-03-2014
http://bialo-czerwone.opole.pl/narodowy-dzien-pamieci-zolnierzy-wykletych-w-opolu-01-03-2014/


======================================
Wywiady z Arkiem


Arkadiusz Karbowiak: - Wyklętym należy się hołd i szacunek
http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20130301/POWIAT01/130309998


Jakie były kulisy powstania Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych?
http://www.fronda.pl/a/jakie-byly-kulisy-powstania-dnia-pamieci-zolnierzy-wykletych,26576.html



Znaczący wkład miały osoby z Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego” – z Arkadiuszem Karbowiakiem, pomysłodawcą pomnika „Bóg Honor Ojczyzna” w Opolu i inicjatorem wprowadzenia święta Żołnierzy Podziemia Antykomunistycznego rozmawia Tomasz Kwiatek
http://www.ngopole.pl/2011/02/04/%E2%80%9Eznaczacy-wklad-mialy-osoby-z-kancelarii-prezydenta-lecha-kaczynskiego%E2%80%9D-%E2%80%93-z-arkadiuszem-karbowiakiem-pomyslodawca-pomnika-%E2%80%9Ebog-honor-ojczyzna%E2%80%9D-w-opolu-i-inicja/

http://www.ngopole.pl/2011/02/04/%E2%80%9Eznaczacy-wklad-mialy-osoby-z-kancelarii-prezydenta-lecha-kaczynskiego%E2%80%9D-%E2%80%93-z-arkadiuszem-karbowiakiem-pomyslodawca-pomnika-%E2%80%9Ebog-honor-ojczyzna%E2%80%9D-w-opolu-i-inicja/






wpisał j.b. (2014-02-21)

 

 Czy wiecie co się dzieje w Pieniężnie?

 

    Ponad stu Rosjan upamiętniło gen. Czerniachowskiego w Pieniężnie


    PAP  18.02.2014

    Ponad sto osób uczestniczyło we wtorek w uroczystościach przed pomnikiem gen. Iwana Czerniachowskiego w Pieniężnie na Warmii, zorganizowanych przez ambasadę rosyjską. Według organizatorów to dowód na to, jak ważny dla Rosjan jest pomnik, który chcą rozebrać władze miasta.

    Uroczystości upamiętnienia 69. rocznicy śmierci Czerniachowskiego zorganizowała Ambasada Federacji Rosyjskiej. Do Pieniężna przyjechało we wtorek ok. stu Rosjan z pobliskiego Kaliningradu, w tym gubernator Nikołaj Cukanow. Byli też przedstawiciele ambasad Białorusi i Ukrainy. Jak powiedział dziennikarzom rosyjski ambasador Aleksander Aleksiejew, taki skład delegacji świadczy o tym, jak ważne dla Rosjan jest uczczenie generała.

    Ambasador podkreślił, że strona rosyjska uważa, że pomnik Czerniachowskego musi pozostać w Pieniężnie. Odniósł się w ten sposób do uchwały miejscowej Rady Miasta, która pod koniec stycznia wyraziła wolę rozebrania pomnika, co wywołało oburzenie w Rosji. Radni przyjęli tę uchwałę, bo sowiecki generał był odpowiedzialny za likwidację oddziałów AK na Wileńszczyźnie.

    Czy naprawdę Państwo chcecie, żeby zaczęła się wojna pomnikowa? Wątpię, czy to jest dobry pomysł, który możemy przedstawić naszym społeczeństwom" - stwierdził ambasador. Przypomniał, że w czasie II wojny na terenie Polski zginęło ponad 600 tys. radzieckich żołnierzy. Dlatego - w jego ocenie - plany rozbiórki pomnika zostały bardzo negatywnie odebrane w Rosji i mogą wpływać na wzajemne stosunki z Polską. "Proszę się zastanowić, czy ten problem jest nam dodatkowo potrzebny, oprócz tych wszystkich, które jeszcze są" - mówił.

    Ambasador przyznał, że wcześniej nie organizowano oficjalnych uroczystości w tym miejscu. Tłumaczył to bardzo dużą liczbą rosyjskich cmentarzy wojennych i pomników, które były odwiedzane do tej pory przez rosyjskie delegacje. "Dlatego będziemy tu przyjeżdżali i pokazywali, jak jest to dla nas ważne" - zapowiedział.

    Według organizatorów, za pośrednictwem polskiego MSZ uzyskano wszelkie niezbędne zezwolenia na przeprowadzenie uroczystości w Pieniężnie. Ambasador odniósł się również do zarzutu, że Rosjanie odnowili pomnik Czerniachowskiego, nie informując o tym strony polskiej. Jak wyjaśnił takie prace prowadzili wolontariusze, bo pomnik był zaniedbany i pomazany przez wandali.

    "To byli ludzie, którzy zobaczyli, co się dzieje z tym pomnikiem i chcieli doprowadzić go do porządku. Nikt ich nie organizował. To przejaw nastrojów, jakie w tej sprawie panują w Rosji" - ocenił.

    Uczestnicy uroczystości składali wieńce i goździki pod monumentem. Poza oficjalnymi delegacjami, grupą kadetów i mieszkańcami obwodu kaliningradzkiego przy pomniku pojawił się poczet sztandarowy Stowarzyszenia Spadkobierców Polskich Kombatantów II wojny św. Jeden z członków tego stowarzyszenia 89-letni Leopold Kelak powiedział PAP, że przyjechał, żeby sprzeciwić się planom rozbiórki pomnika, bo może to zepsuć stosunki między Polakami i Rosjanami.

    Pod pomnik przyszło też czterech radnych z Pieniężna, którzy głosowali przeciwko uchwale wyrażającej wole rozebrania monumentu. Wśród nich był przewodniczący rady Zbigniew Żyndul. Jak przekonywał, spory historyczne nie są nikomu potrzebne. "Żyjmy dniem dzisiejszym i patrzmy, co będzie jutro" - powiedział.

    Kilkanaście metrów od miejsca, gdzie odbywały się uroczystości, ustawiła się kilkuosobowa grupa przeciwników pozostawienia pomnika. Trzymali ogromny biało-czerwony transparent z napisem "Przestrzeń dla Armii Wyklętych". Po odjeździe rosyjskiej delegacji na chwilę zasłonili pomnik płachtą ze znakiem sierpa i młota, stylizowanym na swastykę. Jak tłumaczyli, chcieli w ten sposób pokazać, że pomniki należą się polskim bohaterom, a nie "sowieckim mordercom AK-owców".

    W uroczystościach nie brał udziału wojewoda warmińsko-mazurski Marian Podziewski, który - jak powiedziała PAP jego rzeczniczka Edyta Wrotek - nie otrzymał oficjalnego zaproszenia i miał w tym dniu zaplanowane obowiązki. Nie było też burmistrza Pieniężna Kazimierza Kiejdy. Jak wyjaśnił nie przyszedł, bo uważa, że była to polityczna manifestacja strony rosyjskiej w obronie pomnika.

    Pomnik Czerniachowskiego zbudowano na początku lat 70. ub. wieku przy wjeździe do Pieniężna. Prawdopodobnie niedaleko tego miejsca radziecki dowódca został śmiertelnie ranny podczas operacji wschodniopruskiej w lutym 1945 r. Generała pochowano w Wilnie, a po odzyskaniu przez Litwę niepodległości, jego szczątki przeniesiono na cmentarz w Moskwie. Wileński pomnik Czerniachowskiego przeniesiono natomiast do rosyjskiego Woroneża.

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114877,15482367,Ponad_stu_Rosjan_upamietnilo_gen__Czerniachowskiego.html

 

    W Pieniężnie - bez zgody Polaków - Rosjanie oddali hołd "katu Armii Krajowej"
     

    W Pieniężnie rosyjska delegacja złożyła dziś kwiaty pod pomnikiem generała Iwana Czerniachowskiego. Razem z nimi przyjechało około 100 osób, w tym przedstawiciele ambasad Rosji, Ukrainy i Białorusi - poinformował portalbraniewo.pl. Bezprawnie wyremontowali pomnik i wycięli okoliczne krzewy.

    Konsul generalny Federacji Rosyjskiej w Gdańsku Aleksander Karaczewcew poinformował wojewodę warmińsko-mazurskiego o planach zorganizowania takich uroczystości. Wojewoda przesłał tę informację Kazimierzowi Kiejdo, burmistrzowi Pieniężna, który powinien zadecydować o wydaniu zezwolenia na zwołanie zgromadzenia. — Poprosiłem Rosjan o uzupełnienie dokumentów, ale nie otrzymałem tego— mówi burmistrz Kiejdo. Rosjanie powiedzieli, że zwrócą się w tej sprawie do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Burmistrz nie wydawał także pozwolenia na prace remontowe, jakie grupa Rosjan przeprowadziła przy pomniku w ubiegłym tygodniu. Rosjanie zamalowali napisane sprayem nazwy klubów sportowych i odmalowali pomnik na biało. Wycięli także część rosnących w pobliży krzaków.

    — Nie może być tak, że ktoś samowolnie zaczyna remontować pomnik, nie starając się o zgodę — mówi Kazimierz Kiejdo. — Były tam prowadzone prace na wysokościach, na drabinie. Kto by odpowiadał, gdyby coś się stało? Na miejscu byli policjanci, którzy wylegitymowali Rosjan. Ci twierdzili, że mają ustną zgodę burmistrza. Burmistrz jednak temu zaprzecza. Nie mniej jednak policyjne postępowanie zakończyło się tylko na wylegitymowaniu. Według opinii Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, aby remontować pomnik generała, należało mieć zgodę Rady.

    Sekretarz Urzędu Miasta w Pieniężnie Daniel Piotrkowski powiedział, że burmistrz ani żaden z przedstawicieli urzędu nie brał udziału z złożeniu kwiatów przez Rosjanami pod pomnikiem. - My zrobiliśmy swoje teraz czas na działanie MSZ i polskich władz - podkreślił w rozmowie z portalem niezalezna.pl.

    Kilkanaście metrów od miejsca, gdzie odbywały się rosyjskie uroczystości, ustawiła się kilkuosobowa grupa przeciwników pozostawienia pomnika. Trzymali ogromny biało-czerwony transparent z napisem "Przestrzeń dla Armii Wyklętych". Po odjeździe rosyjskiej delegacji na chwilę zasłonili pomnik płachtą ze znakiem sierpa i młota, stylizowanym na swastykę. Jak tłumaczyli, chcieli w ten sposób pokazać, że pomniki należą się polskim bohaterom, a nie sowieckim mordercom AK-owców. W obronie pomnika "kata AK" stanęli politycy SLD — Tadeusz Iwiński i Władysław Mańkut, a Bolesław Tejkowski, jako przewodniczący Zarządu Głównego Stowarzyszenia Przyjaźni Polsko-Rosyjskiej, napisał w specjalnym liście:  „W ocenie generała Iwana Czerniachowskiego i żołnierzy radzieckich nie słuchajcie kłamliwych relacji fałszywych historyków finansowanych przez neonazistowskich Niemców i na ich polecenie fałszujących historię II wojny światowej.”.

    [ładne fotografie patrz - link ]

    http://niezalezna.pl/52005-w-pienieznie-bez-zgody-polakow-rosjanie-oddali-hold-katu-armii-krajowej

    Burmistrz Pieniężna o Rosjanach panoszących się wokół pomnika sowieckiego generała: "Najbardziej irytujące jest to, że nasze władze nabrały w tej sprawie wody w usta". WYWIAD

    Od prawie tygodnia do Pieniężna w woj. warmińsko-mazurskim przyjeżdżają grupy Rosjan jak do siebie i robią porządki wokół pomnika sowieckiego generała, który brał udział w akcji mordowania żołnierzy Armii Krajowej.

    CZYTAJ WIĘCEJ: Czy ktoś w Warszawie wie co się dzieje w Pieniężnie? "Kilka dni temu przybyła z Rosji ekipa i bez wymaganej zgody zaczęła remontować pomnik"

    Policja w zasadzie nie interweniuje, gdyż Rosjanie poinformowali patrol, że... burmistrz miasta pozwolił. O tym, czy faktycznie pozwolił i co się dzieje w Pieniężnie rozmawiamy z jego burmistrzem Kazimierzem Kiejdo.

     

     

    wPolityce.pl: Co się teraz dzieje w Pieniężnie. Bo Polaków może bardzo niepokoić zachowanie się Rosji w sprawie pomnika sowieckiego generała.


    Kazimierz Kiejdo, burmistrz Pieniężna
: Tak, to może być niepokojące. A najbardziej irytujące jest to, że nasze władze nabrały w tej sprawie wody w usta. A przecież mają do wglądu komplet dokumentów. Żyjemy w państwie demokratycznym, mamy wolność myśli, sumienia, możemy więc wyrażać intencje w sposób cywilizowany i zgodny z prawem i taką też intencję w sprawie pomnika wyraziliśmy.

     

    Proszę opowiedzieć jak wyglądała sytuacja wokół pomnika w ostatnich dniach.


    Rosjanie w ubiegłotygodniową środę, w czwartek, w sobotę i dzisiaj pracowali przy pomniku. Szykują się do jutrzejszego dnia, bo mają przy pomniku zrobić sobie uroczystość. W tej sprawie wystąpili do wojewody o udzielenie pozwolenia na zgromadzenie, a wojewoda przesłał ten wniosek do mnie. Powiadomiłem konsula Rosji, że wniosek zawiera braki. Nie ma w nim wszystkich koniecznych załączników, m.in. czasu trwania zgromadzenia, liczby osób, języka jakim mają się porozumiewać uczestnicy zgromadzenia, sposobu ochrony itd. Poinformowałem konsula, że jeśli mi prześle wszystkie brakujące dokumenty, to wydam stosowną decyzję, czyli pozwolenie na zgromadzenie.

    Jednak przed godz. 16 (w piątek – przyp. red.) konsul zatelefonował, że jednak rezygnuje z przesłania tych dokumentów, bo to jest czyjaś inna właściwość. Poprosiłem więc, aby mi przesłał pisemną informację o rezygnacji z przesłania tych dokumentów, bo nie chciałem, aby mi tu wykręcił jakąś aferę. Nie przysłał pisma.

     

    No więc odbędzie się ta uroczystość czy nie?


    Ja nic o tym oficjalnie nie wiem.

     

    Dziwne wydaje się zachowanie policji, która od Rosjan „na gębę” przyjmuje informację, że pan zgodził się na robienie porządków koło pomnika. Faktycznie pozwolił im pan na czyszczenia monumentu?


    Nie, absolutnie nie wydałem im żadnego pozwolenia, ani dokumentu. To jest absurd, nonsens. To jest jakieś wrabianie mnie w coś, co nigdy nie miało miejsca. Tak więc wydaje się, że policja podkręciła tę całą sytuację pod gafę, aby nie interweniować.

     

    Czyli polska policja nie podejmując interwencji wobec obcokrajowców chciała uniknąć problemów natury politycznej?


    Tak, ja tak myślę.

     

    To przecież świadczy o dużej słabości państwa polskiego.


    Dla mnie w ogóle o słabości państwa polskiego świadczy to, że do tej pory – mimo wysłania przeze mnie kompletu dokumentów w sprawie usunięcia pomnika do wszystkich kompetentnych organów – nikt z naszych władz, co bardzo mnie boli, nie wypowiedział się na temat tego, że nasze lokalne działania były zgodne z prawem. Choć takie właśnie były. Zaś ze strony Rosji wypowiedział się już gubernator (enklawy królewieckiej – przyp. red.), wypowiedział się też rzecznik rosyjskiego MSZ.

     

    Wygląda więc na to, że władze w Warszawie nabrały wody w usta i czekają, ale na co? Na jakąś prowokację ze strony Rosjan? Pewnie czujecie się pozostawieni sami sobie.


    Tak można powiedzieć. Wymieniam informacje z wojewodą, a jedynie z Radą Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa mam stały kontakt i tylko ona wykazuje zainteresowanie sprawą.

     

    Rozmawiał Sławomir Sieradzki


    CZYTAJ TAKŻE: Ex-towarzysz Iwiński planuje oddać Moskwie kawał Europy, na razie w "ochronie mogił i pomników". Do interesu chce wciągnąć Sikorskiego

    http://wpolityce.pl/wydarzenia/74466-burmistrz-miasta-gdzie-rosjanie-panosza-sie-wokol-pomnika-sowieckiego-generala-najbardziej-irytujace-jest-to-ze-nasze-wladze-nabraly-w-tej-sprawie-wody-w-usta-nasz-wywiad

     

    Jerzy Zelnik: ludzie, którzy nas gnębili i wyrzynali nam najlepszych naszych rodaków, nie zasługują na pomniki

    Ludzie, którzy nas gnębili i wyrzynali nam najlepszych naszych rodaków, nie zasługują na pomniki. A na pewno nie na polskiej ziemi. Czczenie katów i upokarzanie ofiar czy ich potomków przez obecność tych pomników jest skandalem

    - mówi o pomniku w Pieniężnie znany i ceniony aktor Jerzy Zelnik.

     

    Rozmowa z Jerzym Zelnikiem, aktorem.

    Stefczyk.info:
gdy władze samorządowe podjęły decyzję o usunięciu pomnika generała Armii Czerwonej Iwana Czerniachowskiego w Pieniężnie, strona rosyjska zainteresowała się zapomnianym dawno monumentem. Po cichu odmalowała go, a obecnie organizuje obchody rocznicy śmierci Czerniachowskiego, który likwidował AK na Wileńszczyźnie. Rosjanie zdaje się chcą wywrzeć presję, by polska strona zmieniła zdanie. Jak pan to ocenia?

    Jerzy Zelnik: można powiedzieć słowami pieśni, która znakomicie nadaje się do skomentowania tej sprawy: „Człowiek najgorsze rzeczy zapomni, ale mnie zawsze drażni na mojej drodze każdy pomnik polsko-sowieckiej przyjaźni”. To jest fragment pieśni „Wizyta” o Żołnierzach Niezłomnych, którą chcemy zaśpiewać z Pawłem Piekarczykiem i Leszkiem Czajkowskim w miejscu, w którym władze chcą przywrócić pomnik tzw. Czterech Śpiących. Jestem zdecydowanym przeciwnikiem obecności takich pomników w Polsce.

    Dlaczego?

    Ci ludzie, którzy nas gnębili i wyrzynali nam najlepszych naszych rodaków, nie zasługują na pomniki. A na pewno nie na polskiej ziemi. Czczenie katów i upokarzanie ofiar czy ich potomków przez obecność tych pomników jest skandalem. Wydaje się, że wciąż nie doczekaliśmy się tej Polski, o której marzyliśmy, z którą wiązaliśmy nadzieje wraz ze zmianami na przełomie 1989 i 1990 roku.

    Ta sprawa jest wciąż aktualna? Wielu nie widzi sensu w wydawaniu pieniędzy na usuwanie czy przenoszenie pomników.

    Upokorzeniem dla narodu, który się mieni być suwerennym, jest to, że toleruje te pomniki, które mu postawiono. Postawiono przemocą, postawiono, by napluć w twarz. Naród toleruje te pomniki w momencie, gdy podobno jest suwerenny i prostuje własną historię. To jest plucie w twarz. Gdy byliśmy półkolonią sowiecką niewiele mogliśmy zrobić, nie mieliśmy możliwości przeciwstawić się. Obecnie wydaje się, że nie umiemy wyjść z tego uzależnienia. Polska okazuje niemoc, jesteśmy wciąż uważani za Przywiślański Kraj. Z tego się nie wyzwoliliśmy.

    Dlaczego w pana ocenie dla Polaków nie jest nawet jasne, że takie pomniki należy usuwać? Wiele osób macha ręką gdy słyszy o takich pomysłach...

    Gdy patrzę na to, co dzieje się w Polsce zdaje mi się, że nasza suwerenność wciąż jest fasadowa. W gruncie rzeczy jesteśmy uzależnieni od różnego rodzaju szantażów polityczno-gospodarczych. To dotyczy i działań rosyjskich i niemieckich. W Polsce żyjemy niby w demokratycznym państwie prawa, ale to jest trochę właśnie na niby. To widać w wielu obszarach, w podejściu do opozycji, w antagonizowaniu społeczeństwa, przeciwstawiania jednych Polaków drugim. To stara metoda ćwiczona w Polsce od niemal 300 lat. Cały czas Polska jest rozgrywana przez Rosjan albo Niemców. Nasz rząd również jest niesamodzielny, jest w pewnej mierze wykonawcą poleceń. Mamy pozory państwa suwerennego, państwa prawa, państwa podmiotowego, ale co krok potykamy się o zależność...

    Rozmawiał Stanisław Żaryn



    http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/zelnik-te-pomniki-to-skandal,9881119894

     

    Ex-towarzysz Iwiński planuje oddać Moskwie kawał Europy, na razie w "ochronie mogił i pomników". Do interesu chce wciągnąć Sikorskiego

    Członek SLD Tadeusz Iwiński znowu nie wytrzymał. Tym razem wziął w swoje spracowane ręce - które kilka lat temu na oczach telewidzów wylądowały na pośladkach tłumaczki - sprawę zagrożonych sowieckich pomników w Polsce.

    Ex-towarzysz Iwiński ma twarde i niezmienne od co najmniej wczesnych lat 80. XX wieku poglądy. Niedawno sprzeciwił się upamiętnieniu przez Sejm zabójstwa Grzegorza Przemyka twierdząc, że "nie wiadomo kto odpowiada za zabójstwo". Nawet jego towarzysze partyjni nie wytrzymali braku jego politycznejelastyczności i odsunęli go na trochę od publiki.

    CZYTAJ WIĘCEJ: Iwiński odsunięty od prac nad uchwałą ws. śmierci Przemyka, którą zablokował. Podobno nie konsultował stanowiska ani z klubem ani z Millerem

    Ten wierny syn partii komunistycznej, w której zaczął służyć dziełu Lenina i Stalina w 1967 roku i przetrwał tam aż do wyprowadzenia sztandarów w 1990 r., tym razem postanowił bronić pomnika sowieckiego generała-zbrodniarza Iwana Czerniachowskiego w Pieniężnie.

    Najnowsza historia, także naszego kontynentu, dowodzi, że trzeba zachowywać się niezwykle rozważnie oraz odpowiedzialnie w odniesieniu do rozmaitych pomników przeszłości

    - mówi Iwiński.

    CZYTAJ WIĘCEJ: Postkomunista Iwiński w rosyjskim chórze wściekłych za usuwanie pomników zbrodniarzy sowieckich. Pisze list protestacyjny do Radosława Sikorskiego.

    Powiedział przy tym rzecz bardzo interesującą:

    Czy nie warto, aby w ramach Partnerstwa Wschodniego powstał program ochrony mogił, pomników i upamiętnienia miejsc związanych z weteranami i kombatantami II wojny światowej wywodzących się z tych właśnie państw i innych nam przyjaznych, np. Litwy, Łotwy, Estonii?

    - zapytał ex-towarzysz Iwiński.

    Ten z wykształcenia chemik-politolog (sic!) nie może być raczej podejrzewany o naiwność. On poprzez „program ochrony mogił” żołnierzy sowieckich chce zaproszenia Moskwy do wejścia na obszar, który ze względu na interesy Polski powinien być przed Kremlem chroniony. Mniejsza o to, czy Partnerstwo Wschodnie ma sens w obecnej postaci i przy obecnym „zaangażowaniu” polskiego rządu w sprawy wschodnie. Faktem jest, że pomysł dopuszczenia Moskwy Putina do współdecydowania (na razie o mogiłach i pomnikach) w obszarze postsowieckim i tzw. „bliskiej zagranicy”, może zrodzić się w głowie jedynie twardogłowego postkomunisty. Wiadomo bowiem, że Putin chwyci się każdych możliwości, aby ingerować w wewnętrzne sprawy byłych satelitów Związku Sowieckiego. Kwestię pomników sowieckich wykorzystałby "do bólu".

    Dawny tow. Iwiński deklaruje, że zna ileś tam języków. Jednak wygląda na to, że w każdym z nich potrafi jedynie wyrażać swą miłość do byłego Związku Sowieckiego.

    Ciekawe jak zareaguje na list byłego towarzysza Iwińskiego minister Radosław Sikorski. Twórca „strefy zdekomunizowanej” w swoim Chobielinie ostatnio wziął w obronę towarzyszy z rozwiązanych WSI. Na pokaz deklaruje on chęć zburzenia Pałacu Kultury, co powtarza z takim zacięciem, aby pewnie co bardziej wykształconym Polakom skojarzył się z Markiem Porcjuszem Katonem, który przy każdej okazji powtarzał w rzymskim senacie: „A poza tym sądzę, że Kartaginę należy zniszczyć”. Jednak labilność umysłowości Sikorskiego, jego zmienność poglądów, może sprawić, że były tow. Iwiński wraz z Kremlem otrzymają prezent.

    http://wpolityce.pl/artykuly/74409-iwinski-planuje-oddac-moskwie-kawal-europy-na-razie-w-ochronie-mogil-i-pomnikow-do-interesu-chce-wciagnac-sikorskiego

    Słomka: "To, że towarzysz Iwiński hańbi siebie jako osobę prywatną ... to mu wolno. Ale zaangażowanie godności poselskiej w obronie obcych monumentów razi"

    Poseł Tadeusz Iwiński jest opłacany z naszych podatków. Choć mandat poselski ma charakter wolny to zaangażowanie w obronę totalitarnego pomnika w Pieniężnie wypada bardziej deputowanemu do parlamentu rosyjskiego. W defiladzie pod pomnikiem Czerniachowskiego będą uczestniczyli przedstawiciele Federacji Rosyjskiej, Białorusi i Ukrainy. Nie wiemy czy do Pieniężna przybędzie delegacja kubańska, wietnamska albo przedstawiciel Kim Dzong Una. Jednak nawet gdyby do polskiego miasta w obronie totalitarnego pomnika przybył towarzysz Putin lub niesiony przez miłośników pokoju z SLD w szklanej trumnie wiecznie „żywy Lenin” to w XXI wieku naciski na jakiekolwiek władze innego państwa w obronie komunistycznych pamiątek są skandaliczne. Komunizm i bratni mu nazizm kosztowały życie milionów ludzi.

    Komu pomnik, komu...

    Warto zapytać czy miłośnicy komunizmu z SLD będą inspiratorami budowy pomnika we wsi Gierłoż. Przecież to tam w kwaterze Adolfa Hitlera i Naczelnego Dowództwa Sił Zbrojnych III Rzeszy Claus Philipp Maria Schenk Graf von Stauffenberg dokonał słynnego i nieudanego zamachu. Skoro rodzimi miłośnicy Armii Czerwonej składają hołd radzieckiemu generałowi to w myśl przyjaźni stalinowsko-hitlerowskiej z lat 1939-41 powinni docenić też późniejszą „opozycję” w Wehrmachcie czy Waffen SS.

    Generał Armii Czerwonej Iwan Czerniachowski do historii Polski wpisał się niechlubnie. Jako dowódca 3. Frontu Białoruskiego był odpowiedzialny za realizację „operacji wileńskiej”.

    17 lipca 1944 roku w ramach tajnej operacji rozbrajania żołnierzy Armii Krajowej gen. Iwan Czerniachowski wraz z gen. Iwanem Sierowem, przysłanym przez NKWD, prowadził rozmowy z dowództwem AK, podstępem wezwał na odprawę do budynku dowództwa Frontu Białoruskiego komendanta płk. Aleksandra Krzyżanowskiego „Wilka”, dowódcę Wileńskiego i Nowogródzkiego Okręgu AK oraz szefa sztabu mjr. Teodora Cetysa „Sława”. Tam polscy dowódcy zostali rozbrojeni i aresztowani. Tego samego dnia, w godzinach popołudniowych, w miejscowości Bogusze miała się odbyć odprawa dowódców oddziałów partyzanckich, na którą zapowiedział przybycie zarówno ppłk „Wilk”, jak i gen. Czerniachowski. Odprawa zakończyła się jednak rozbrojeniem oficerów przez oddziały NKWD.

    Ciało generała pochowano w Wilnie, na jednym z centralnych placów miasta, który też otrzymał nazwę Placu Czerniachowskiego (przed wojną Elizy Orzeszkowej). W 1950 roku na cześć sowieckiego dowódcy postawiono tam pomnik.

    Po odzyskaniu przez Litwę niepodległości w 1993 roku szczątki Czerniachowskiego przeniesiono do Moskwy i pochowano na Cmentarzu Nowodziewiczym. Wileński pomnik sowieckiego generała został zdemontowany i przeniesiony na jeden z placów w rosyjskim Woroneżu.

    Czas rozliczenia nadchodzi

    Kandydat na kandydata do fotela eurodeputowanego Tadeusz Iwiński w myśl poprawności politycznej może uzasadnić wszystko. Zaprosić dla przykładu ambasadora Niemiec na fetowanie odsłon pomników najeźdźców wszelkiej maści. Tyle, że wątpię czy przedstawiciel Niemiec brałby udział w upamiętnianiu nazistów. Iwiński w tym wszystkim zapomina, że nawet w Olsztynie musi się mu przypominać przez artystyczny performance o czerwonych korzeniach jego kariery!

    To, że towarzysz Iwiński hańbi siebie jako osobę prywatną ... to mu wolno. Ale zaangażowanie godności poselskiej w obronie obcych monumentów razi. Chyba, że wzorem Rokossowskiego czy Popławskiego zamierza zmienić obywatelstwo na rosyjskie i kandydować w wyborach do Dumy. Jak Gérard Depardieu mógłby skorzystać na niskich podatkach mając przy tym dozgonną wdzięczność Rosjan za polityczne hucpy w obronie ich tożsamości narodowej.

    Zamierzam złożyć zawiadomienie o przestępstwie posła Iwińskiego z art. 256 Kodeksu karnego, cyt. „Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa (...)”.

    Jeśli prokuratura odmówi prowadzenia sprawy skieruję do sądu subsydiarny akt oskarżenia poparty publikacjami polityka SLD z lat PRL oraz licznymi jego publicznymi wypowiedziami pochwalającymi komunistyczny totalitaryzm już w czasach III RP.

    Adam Słomka - Przewodniczący KPN-NIEZŁOMNI, poseł na Sejm RP (1991-2001)

     

    http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/slomka-czy-iwinski-promuje-totalitaryzm,9881492888

     

    http://wpolityce.pl/artykuly/74472-slomka-to-ze-towarzysz-iwinski-hanbi-siebie-jako-osobe-prywatna-to-mu-wolno-ale-zaangazowanie-godnosci-poselskiej-w-obronie-obcych-monumentow-razi

(2014-02-21)

 Agent bezpieki skazany po 61 latach

 

 Czeski sąd skazał byłego agenta komunistycznej bezpieki na dwa lata więzienia w zawieszeniu za przestępstwo sprzed 61 lat, polegające na prześladowaniu rolników w 1952 r. podczas kolektywizacji.

89-letni Jan Jilek był w latach 50. dowódcą powiatowego Korpusu Bezpieczeństwa Narodowego (czeski odpowiednik Służby Bezpieczeństwa). Brał udział w wywłaszczaniu chłopów we wsi Sobiechleby w okolicach Przerowa na Morawach.

Kolektywizacji towarzyszyła intensywna agitacja. Część chłopów oddawała kołchozom swoje grunty dobrowolnie. Wielu jednak zostało do tego zmuszonych. Kolektywizacja odbywała się pod hasłem: „Po zaoraniu miedz na polach przyjdzie czas na zaoranie miedz w głowach i sercach ludzi”. Jak w uzasadnieniu wyroku zwrócili uwagę sędziowie, Jilek „popełnił szczególnie poważne przestępstwo, ponieważ jako osoba urzędowa dążył do wyrządzenia szkody innej osobie ze względu na jej przekonania polityczne”.

Z uzasadnienia wyroku nie wynika jednak, by Jilek bezpośrednio brał udział w represjach. Jego rola polegała na tym, że jako przełożony służby bezpieczeństwa nadzorował okręgową komisję ds. walki z kułakami, która zajmowała się wysiedlaniem bogatych chłopów. „Z racji pełnionej funkcji współdecydował o bezprawnym wysiedlaniu chłopów i ich rodzin” - wskazał sąd.

Argumentem pozwalającym na ściganie Jilka był fakt, że sposób przeprowadzenia kolektywizacji naruszał nawet ówcześnie obowiązujące prawo i konstytucję. Skazanie byłego agenta 61 lat po tamtych wydarzeniach było możliwe dzięki temu, że czeski Sąd Najwyższy wielokrotnie orzekał, iż zbrodnie komunistyczne nie ulegają przedawnieniu.

Skazany ani prokuratura nie odwołują się od decyzji sądu. Wyrok jest prawomocny.
  

 

 

 

za:   http://niezalezna.pl/48770-agent-bezpieki-skazany-po-61-latach

Jacek Bezeg (2013-11-13)

Ks. Karol Stehlin: Niepokalana - naszym ratunkiem

 

Kolejne spotkanie z księdzem Karolem Stehlinem z Bractwa Świętego Piusa X było jak zawsze nie tylko interesujące, ale i podnoszące na duchu.
Coraz bardziej nas otaczające sytuacje kryzysowe - nie tylko w kraju, ale i na świecie, nie tylko finansowy, ale i duchowy, bo w Kościele Rzymsko Katolickim – budzić muszą nasze, coraz większe, zaniepokojenie. W takiej sytuacji każda nadzieja na pomoc, każda szansa ratunku budzić musi zainteresowanie. A pomoc idąca ze świata duchowego, która coraz bardziej jawi się jako jedyna mogąca być skuteczną, budzić musi zainteresowanie szczególne.


Na początek, analizując samo pojęcie kryzysu i historię Kościoła ksiądz Karol pozbawił nas pewnych złudzeń. Nie było, nie jest i nie będzie lekko. Ataki zła będą się nasilać coraz bardziej. Dopiero na końcu czasów dobro zwycięży ostatecznie. Mówili o tym prorocy, mówił i Sam Pan Jezus. Jest on Księciem Pokoju, ale to co nam przyniósł, jego nauka, to miecz do walki ze złem, a Jego Kościół jest stale wojującym.


W dalszej części wykładu usłyszeliśmy już rzeczy bardziej optymistyczne. W walce, która jest naszym - jako Katolików – udziałem mamy potężne wsparcie. Niepokalana w swoich objawieniach wspiera, poucza nas i daje narzędzia. Taką potężną bronią jest przecież Różaniec Święty. Wykładowca opowiadał jak na przestrzeni wieków zawsze kiedy nasilały się działania sił i organizacji Szatana, następował i interwencja Matki Bożej dająca wsparcie, podpowiadająca sposoby walki, czy dająca oręż.  
To zdumiewające jak zgodne są w czasie te dwa tak różne procesy.


Obecny kryzys różni się od poprzednich swoją wszechstronnością. O ile poprzednio problemy Kościoła były albo zewnętrzne, albo wewnętrzne, to teraz atak nastąpił na obu tych frontach.

Nie będę tu streszczał wykładu. Mam nadzieję, że zachęciłem do jego wysłuchania.

Jacek Bezeg (2013-11-02)

 Przenieśmy jednak stolicę do Krakowa

Kiedy usłyszałem o pomyśle zorganizowania klimatycznego szczytu w Warszawie akurat 11 listopada nieco się zdenerwowałem. Może nawet trochę bardziej niż nieco. Prowokacja. Wiadomo. Tylko prowokacja tak prymitywna denerwuje bardziej, bo dodatkowo ubliża inteligencji prowokowanego.

Myślałem o tym co zrobić aby prowokatorów okpić. Pomysł redaktora Sakiewicza wydaje mi się najlepszym rozwiązaniem zaistniałej sytuacji. Drobna poprawka: Całe uroczystości należy w tym roku przenieść do Krakowa. Niech w Warszawie świętują sobie „osoby posiadające zewnętrzne znamiona władzy” wraz z zaproszonymi przez siebie „gośćmi”. Nie powinno być to wielkim problemem, bo i tak większość uczestników przyjeżdża spoza stolicy. Jednym będzie trochę dalej, lecz za to innym bliżej.

Referendum w sprawie HGW pokazało raz jeszcze jak niewielu „naszych” mieszka w stolicy. (To skutek wieloletniej negatywnej selekcji?)
Z wyżej opisanych powodów wielkim zdumieniem napawają mnie gromy spadające na pomysłodawcę. Że to niby zdrada i tak dalej.
Panowie! To jest przecież wojna. A na wojnie jedną z podstawowych zasad jest: Być nie tam gdzie wróg nas oczekuje.
Obowiązuje ona zwłaszcza wtedy kiedy siły wroga są większe i lepiej wyposażone.

!! listopada to święto naszej niepodległości. Na szczyt fanów efektu cieplarnianego przyjedzie cała masa niezaproszonych, a chętnych do rozróby. Policja będzie więc musiała tam skoncentrować swoje moce. Obchodów w Krakowie nie będzie więc miał kto zakłócać i wreszcie święto odbędzie się w takiej atmosferze na jaką zasługuje.

Toczy się w naszym kraju niewypowiedziana wojna z narodem, ale nie na ulicach ją wygramy. Na ulicach możemy się tylko dać skatować, sponiewierać. Ciągle jest nas za mało na to, aby zaczęli się obawiać stosowania podobnych metod. Dlatego na ulicach możemy tylko pokazywać ilu nas jest i czego chcemy. Powinniśmy też pokazywać, że jesteśmy od nich mądrzejsi.

Administrujący przygotowali już stosowne przepisy i z niecierpliwością oczekują na to, aby dać im pretekst do wprowadzenia stanu wojennego. Dokładnie taki jest cel tej prowokacji.

Czy rzeczywiście musimy iść tam gdzie dobrze przygotowany wróg już na nas czeka?

korona

W Krakowie będzie spokój. Święto będzie radosne tak jak być powinno. Mogą się spokojnie odbyć kongresy założycielskie nawet kilku partii. Może pan redaktor się jednak na jakąś zdecyduje.


Pamiętajmy, w Warszawie administratorzy będą mieli w tym czasie do zjedzenia dość pokaźną żabę, którą sobie sami przygotowali.
Czy pomstujący na Sakiewicza działają na ich zlecenie, czy tylko z głupoty? Nie wiem. Uważam, że nie mają racji.